Okazuje się, że to brak precyzyjnych zapisów w rejestrach i planach może spowodować chaos na rynku nieruchomości.

W końcówce 2015 roku ziemia rolna jeszcze drożała, a analitycy rynku nieruchomości potencjalnym inwestorom przypominali o ostatnim dzwonku na zrobienie na niej dobrego interesu. Trudno im było zaprzeczać, skoro w ostatnich latach najmocniej rosły wyceny gruntów najsłabszych, o najmniejszej przydatności rolniczej. Według indeksu, przygotowanego przez Lion’s Bank, licząc od końca 2004 r. ziemia ta zdrożała o 521 proc.

Wówczas trzeba było płacić za grunty o klasie V i VI średnio 4,3 tys. zł, a dziś jest to prawie 26,8 tys. zł. O dziwo w przypadku gruntów dobrych (klas od I do IIIa) przeciętna cena hektara wzrosła z niespełna 9,2 tys. zł do prawie 49,9 tys. zł, czyli o 443 proc.

 

Czytaj też: Rewolucja na wsi. Ustawa PiS dzieli rolników i eliminuje inwestorów

 

Wytrwali obserwatorzy wcale się nie dziwią. Jednym z powodów takiej sytuacji może być fakt, że opłaty za wyłączenie z produkcji rolnej (potrzebne, aby grunt rolny mógł zostać zabudowany) są uzależnione od przydatności rolniczej gruntu. W przypadku urodzajnych ziem łączny koszt wyłączenia z produkcji może przekroczyć 800 tys. zł za hektar, podczas gdy w przypadku gleb słabych opłaty te mogą w ogóle nie wystąpić.Dzisiaj można tylko spekulować na temat co by było, gdyby...

Ci, którzy liczyli na zarobek - teraz chcą się często aimi rolnej pozbyć, bo jej ceny spadają,. Sprzedać można, ale dużo poniżej spodziewanych kwot. Z wyścigu odpadli bowiem np. deweloperzy, którzy kupują, ale działki w miastach, z planami zagospodarowania.

Poprosiliśmy o komentarz Polski Związek Firm Dewelo-perskich - czy i w jakich warunkach nabycie działek rolnych (przynajmniej w granicach miast!) będzie - w świetle nowej ustawy - możliwe.

W ustawie nie przewidziano żadnych wyłączeń w stosunku do miast. Wszystkie obostrzenia nowej regulacji pozostają aktualne. Pamiętajmy przy tym, że w ustawie nie ma jakichkolwiek ograniczeń w odniesieniu do minimalnej wielkości powierzchni gruntu, co do którego zastosowanie ma ustawa, a więc jej regulacje dotyczyć mogą nawet niewielkich działek. Za grunt rolny uważa się wszystko, co nie jest objęte miejscowym planem z przeznaczeniem na cele nierolne. Zatem teren zajęty pod galerię handlową, czy nowoczesny apartamentowiec, zgodnie z literalną wykładnią przepisów, także może być uznany za grunt rolny. Taki niepokojący stan rzeczy wynika z nieuwzględnienia w ustawie dotyczącej prywatnego obrotu ziemią rolną m.in. decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowani terenu, które miałyby znaczenie przesądzające o nierolniczym charakterze nieruchomości.

Zadaliśmy również pytanie, o jakie poprawki w ustawie o obrocie ziemią zabiegali deweloperzy (m.in. za pośrednictwem PZFD)?

- Przede wszystkim zgłaszaliśmy postulat, aby ustawa regulująca obrót prywatną ziemią rolną nie była stosowana do nieruchomości, które w decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu przeznaczone są na cele inne niż rolne, czyli np. pod budownictwo mieszkaniowe - odpowiedział nam predstawiciel związku. - Dodajmy, że takie wyłączenie wprowadzono w ustawie wstrzymującej obrót gruntami państwowymi,  a więc racjonalny ustawodawca powinien takowe zamieścić w stosunku do obrotu prywatnego. Wyłączone spod reżimu ustawy powinny być także tereny nierolnicze w studium, czy oznaczone w ewidencji gruntów i budynków jako inne niż rolne. Gdyby te poprawki zostały uwzględnione - to ustawa spełniałaby swój podstawowy cel, jakim jest ochrona gruntów rolnych, tymczasem, poprzez uznanie w zasadzie większości obszaru Polski za nieruchomości rolne, będzie skutkowała paraliżem inwestycyjnym - dodaje przedstawiciel PZFD.  

 

Aleksandra Chomicka
a.chomicka@prasa.gda.pl