Liga Europy. Thriller w Poznaniu. Lech Poznań męczył się z Szachtiorem Szoligorsk, ale wygrał po świetnej dogrywce

DW
Liga Europy. Lech Poznań wyeliminował Szachtior Soligorsk w II rundzie eliminacji do fazy grupowej Ligi Europy. Kolejorz wygrał w Poznaniu 3:1 po golach Christiana Gytkjaera, choć w rewanżu musiało dojść do dogrywki! Lechici zapewnili swoim kibicom niezły thriller, z którego wyszli jednak zwycięsko. W kolejnym etapie na Lecha czeka już KRC Genk.

Nastroje w Poznaniu przed rewanżem z Szachtiorem były różne. Z jednej strony Lech z meczu na mecz wygląda coraz lepiej, z drugiej Białorusini wygrali w miniony weekend aż 11:0 w ramach 1/16 krajowego pucharu. Kibice Lecha po raz pierwszy w tym sezonie mogli zasiąść na trybunach stadionu przy Bułgarskiej. Na pewno nie żałowali!

Pierwsza okazja dla poznańskiego zespołu nadarzyła się już w 3. minucie spotkania. De Marco zagrał do Kostewycza, ten uciekł zawodnikowi gości i wrzucił piłkę w pole karne. Akcję zamykał Makuszewski, oddał strzał, ale sytuację uratował jeden z obrońców. Głównie ataki z lewej strony były najgroźniejsze. Stamtąd padła też bramka. W 15. minucie ogromny błąd w wyprowadzeniu piłki popełnili goście. Przechwycił ją Kostewycz i urwał się lewą stroną. Podał do Jevticia, a ten zgrał do Gytkjaera, który wpakował futbolówkę do bramki. Uznanie dla podania Szwajcara, który z pierwszej piłki wypieścił zagranie do Duńczyka.

Po ośmiu minutach mogło być 2:0! Tym razem gości uratowała poprzeczka. Znów świetne podanie do Kostewycza, a ten w polu karnym wypatrzył Gytkjaera. Napastnik Lecha trafił w poprzeczkę. Białorusini również potrafili zagrozić bramce Jasmina Buricia. W 26. minucie zrobiło się gronie w polu karnym Lecha! Prostopadłe podanie do Bakaja, jednak zawodnik gości minimalnie się pomylił, a piłka przeleciała obok słupka.

W drugiej połowie lechici mieli już nieco mniej do powiedzenia. Zdecydowanie widać było, że wynik 1:0 w zupełności im wystarczy. To zemściło się na 10 minut przed końcem spotkania. Z prawej strony ograny został debiutant Orłowski, dośrodkowania nie zdołał wybić Vernon De Marco, Burić starał się łapać piłkę, nastąpiło ogromne zamieszanie w polu karnym i ostatecznie Łaptiew piętką posłał futbolówkę do bramki.

Po 96 minutach gry arbiter zarządził dogrywkę, w której lepiej zaprezentowali się poznaniacy. Białorusini wyraźnie opadli z sił, często dopadały ich skurcze i mieli problem z dynamiczną grą. Lechici pokazali dobre przygotowanie fizyczne do sezonu i zabiegali swoich rywali. Gol dla polskiej drużyny padł już w 5. minucie dogrywki. Wprowadzony w drugiej połowie Radut zagrał do Amarala, ten wygrał pojedynek z obrońcą gości, zagrał do Gytkjaera, a ten wpakował piłkę do bramki.

W 114. minucie było już 3:1! Joao Amaral wygrał pojedynek fizyczny z obrońcą, lekko zagrał do ustawionego w polu karnym Gytjaera, a napastnik skompletował hat-tricka! Szachtior kończył spotkanie w potrójnym(!) osłabieniu. Białorusini nie wytrzymali mentalnie dogrywki i dali się ponieść emocjom.

Piłkarze Kolejorza po raz drugi w europejskich pucharach mogli być skarceni za minimalizm.

Sprawdź zmiany w LM i LE w nowym sezonie!

Wideo

Materiał oryginalny: Liga Europy. Thriller w Poznaniu. Lech Poznań męczył się z Szachtiorem Szoligorsk, ale wygrał po świetnej dogrywce - Gol24

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Matus jest totalnie bez formy na treningach i w meczu też pokazał brak formy. Trener bramkarzy twierdzi że na obecną chwile burić lepiej się sprawuje od Putnockiego. Trener także ma większe zaufanie do Buricia bo wcześniej ze sobą grali. Bramaka strzelona na 1:1 wina nie leżała całkowicie po stronie buricia. Dostał idealnie pod dupsko piłkę a ta mu przeleciała. Zamieszanie i bramka z niczego standard. Nie zawsze wszystkiemu jest winny bramkarz.
p
patataj
Buric powinien juz dawno lawe grzac, co mecz to z jego bledu bramka wpada… moze musi sie zaczac uczyc pilke lapac… nie wierze, ze Matus tak slaby jest, ze ten cienias Buric broni
Dodaj ogłoszenie