Liga Mistrzów. Chelsea przegrywa u siebie z Atletico. Derby Madrytu w wielkim finale [ZDJĘCIA]

Hubert Zdankiewicz
- Chciałbym pogratulować matkom moich zawodników, bo dały im wielkie jaja – stwierdził po środowym meczu półfinałowym z Chelsea trener Atletico Madryt Diego Simeone. Dosadnie, ale trafnie – po tym, co dzień wcześniej w Monachium zrobił Real sukces Atletico w Londynie i awans do finału Ligi Mistrzów wydawał się jak najbardziej realny.

Z drugiej jednak strony nie tylko sympatycy The Blues byli pod wrażeniem tego, jak zespół Jose Mourinho wypunktował w niedzielę w lidze Liverpool na Anfield Road (2:0). Piłkarscy statystycy wyliczali, ile to razy wcześniej do finału Champions League awansował zespół, który zremisował pierwszy mecz u siebie 0:0. Po raz ostatni udało się to w sezonie 2008/2009 Barcelonie, która wyeliminowała w półfinale właśnie Chelsea. Po bezbramkowym remisie na Camp Nou piłkarze Josepa Guardioli szczęśliwie zremisowali wówczas na Stamford Bridge 1:1, po golu Andresa Iniesty w doliczonym czasie gry.

Tym razem nikt o szczęściu nie mówił – Mourinho stwierdził co, że rzut karny Diego Costy – po którym Atletico objęło prowadzenie 2:1 – zabił mecz. Nawet on nie kwestionował decyzji sędziego, bo faul Samuela Eto'o był ewidentny.

Wcześniej Chelsea prowadziła 1:0 po golu Fernando Torresa, ale tuż przed przerwą wyrównał Adrian Lopez i zdaniem Simeone właśnie ta bramka była kluczowa.

– Zespół uspokoił grę i opanował środek boiska. W pełni zasłużyliśmy na awans. To jeszcze nie jest najszczęśliwszy moment mojej kariery, jesteśmy jednak bardzo zadowoleni, ponieważ dziś ciążyła na nas presja ludzi, którzy dużo dali, by tu przyjechać i nas dziś oglądać. Zrobiliśmy wszystko, by udźwignąć tę presję – stwierdził argentyński trener. Gospodarzy dobił jeszcze w 72. minucie Arda Turan.

„Pasja Atletico pokazała Mourinho, czym jest piłka nożna” - zatytułował relację z Londynu hiszpański „El Confidencial". „Największą wartością tego zwycięstwa jest to, że Atletico na zawsze zapadnie w pamięć kibicom. Piłkarze Diego Simeone budzą emocje, widać, że walczą, kibic może utożsamiać się z ich charakterami. A to jest coś, co nadaje sens tej wspaniałej grze, jaką jest piłka nożna” - dodaje autor.

„Gloria Atletico, historyczne derby. Zespół Simeone rozjechał Chelsea po tym, jak Torres strzelił pierwszego gola dla gospodarzy. Zawodnicy Atletico pokazali nie tylko umiejętności piłkarskie, ale i osobowość. Ten wieczór był biało-czerwony!” - podsumował mecz madrycki „AS”.

„Pamiętna lekcja futbolu” – tymi słowami opisuje mecz na Stamford Bridge „Marca”. Największy dziennik sportowy w Hiszpanii kpi sobie również z Mourinho, zmieniając mu pseudonim z „The Special One” na „The Półfinał One”. Przypomina, że Portugalczyk po raz czwarty z rzędu odpadł na tym etapie z Ligi Mistrzów (poprzednie trzy razy z Realem).

Nie milkną echa wtorkowego zwycięstwa Realu nad Bayernem. W to, że Królewscy są w stanie wygrać na Allianz Arena, nie wątpił chyba nikt, ale że aż 4:0... Po dwóch trafieniach Sergio Ramosa i dwóch Cristiano Ronaldo, który strzelił w ten sposób swoją 15 i 16 bramkę w tej edycji LM, czym pobił rekord należący do tej pory do Lionela Messiego i Jose Altafiniego (ten drugi zrobił to jeszcze w Pucharze Mistrzów, w sezonie 1962/1963 ).

- To był koszmar – nie krył po meczu jeden z jego antybohaterów, Franck Ribery. Francuski skrzydłowy nie tylko zagrał słabo, telewizyjne kamery wychwyciły, jak w 34. minucie uderza w twarz Daniela Carvajala. Sędzia tego nie zauważył i Ribery pozostał na boisku, choć powinien dostać za to czerwoną kartkę. - Zrobiłem mu dokładnie to, co on zrobił mnie. To jest Liga Mistrzów. Gdy w pewnym momencie człowiek zdaje sobie sprawę, że nic nie układa się po jego myśli, ciężko sobie z tym poradzić. Takie rzeczy się zdarzają - próbował bagatelizować swoje zachowanie Francuz.

- Owszem, jego zachowanie było odrobinę niestosowne. Nie przedstawiajcie jednak Carvajala jako grzecznego, kochającego chłopca, bo on też miał swój udział w całym zdarzeniu. To trudna sytuacja – wtórował mu dyrektor sportowy Bayernu, Matthias Sammer. Wszyscy są jednak pewni, że UEFA ukarze Ribery'ego zawieszeniem.

Finał 24 maja w Lizbonie będzie historycznym wydarzeniem. W historii Ligi Mistrzów zdarzały się już przypadki (ten będzie piąty), że w decydującym meczu rywalizowały ze sobą zespoły z jednego kraju. Tak było choćby rok temu, gdy w finale Bayern pokonał 2:1 Borussię Dortmund. Po raz pierwszy jednak spotkają się drużyny z jednego miasta. „Z Madrytu do nieba” - tak zapowiada to spotkanie „AS”, a szampańskie humory kibiców Realu psuje tylko żółta kartka, jaką zobaczył we wtorek Xabi Alonso. Eliminuje go ona z występu w finale. - Tracimy niezwykle ważnego zawodnika. Zasłużył sobie na grę w tym finale.

Według mnie jego faul nie kwalifikował się na pokazanie mu żółtej kartki – stwierdził, w rozmowie z „Radio Marca”, trener Królewskich Carlo Ancelotti.

Wideo

Materiał oryginalny: Liga Mistrzów. Chelsea przegrywa u siebie z Atletico. Derby Madrytu w wielkim finale [ZDJĘCIA] - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3