Liga Mistrzów dla Realu dopiero po karnych! Atletico znowu...

    Liga Mistrzów dla Realu dopiero po karnych! Atletico znowu odarte z marzeń! [ZDJĘCIA]

    Piotr Bernaciak AIP

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Przedmeczowe przewidywania nie były zgodne. Eksperci i kibice na całym świecie twierdzili, że faworytem są Królewscy, ale piłkarzy Diego Simeone absolutnie nie należy skreślać, bowiem podczas całego sezonu w Lidze Mistrzów niejednokrotnie pokazywali charakter i siłę, by przywołać tylko ostatni ich mecz z Bayernem Monachium. Skromne, jednobramkowe zwycięstwo na Estadio Vicente Calderon zaważyło na losach tej rywalizacji, bowiem w Monachium padł wynik 2:1 dla gospodarzy, oznaczający awans Atletico. Pewne było jedno - jeśli Real był faworytem, to bardzo nieznacznym.

    Finał Ligi Mistrzów | Real - Atletico | Ronaldo: Czułem, że strzelę gola na wagę zwycięstwa

    Źródło: RUPTLY/x-news


    Po jak zwykle efektownej ceremonii otwarcia i występach Alicii Keys oraz Andrei Bocellego spotkanie zostało rozpoczęte, pierwszy gwizdek angielskiego sędziego Marka Clattenburga i od środka zaczęli Rojiblancos. Pierwsze minuty stały pod znakiem wzajemnego badania się przez obie drużyny. Nikt nie osiągał wyraźnej przewagi, ale nieco więcej z gry mieli zawodnicy Atletico, Real nie miał właściwie ani jednej klarownej sytuacji. Ta nadeszła jednak już po chwili, w szóstej minucie gry, kiedy to Karim Benzema z najbliższej odległości w ogromnym zamieszaniu po rzucie wolnym trafił wprost w rozpaczliwie interweniującego Jana Oblaka. Była to nie tyle fantastyczna, co po prostu wielce szczęśliwa parada.

    Po tym strzale role zaczęły się odwracać, co Królewskim udało się udokumentować bramką. Toni Kroos wykonywał rzut wolny na lewym skrzydle, mniej więcej 30 metrów od bramki strzeżonej przez Jana Oblaka. Piłka została posłana na skraj pola karnego na głowę Garetha Bale'a, który przedłużył dośrodkowanie tuż pod bramkę Atletico. Tam przytomnie zachował się Sergio Ramos, który musnął jeszcze futbolówkę przez golkiperem Los Colchoneros, po chwili defensor mógł świętować drugiego gola w drugim swoim finale Ligi Mistrzów przeciwko tej samej drużynie.

    ZOBACZ TEŻ | MEMY PO FINALE LIGI MISTRZÓW. SHOW SKRADŁ... BENITEZ


    Stracona bramka powinna sprawić, że Atletico rzuci się do ataku, tymczasem czerwono-biali przez następne minuty mieli ogromne problemy z wymianą kilku podań z rzędu, bowiem Real rzucił się do ataku, wykorzystując zagubienie przeciwnika. Ekipa z czerwonej części Madrytu dała o sobie znać dopiero w 36. minucie, kiedy Antoine Griezmann z dziesięciu metrów huknął bardzo mocno, ale w zasięgu Keylora Navasa, po chwili sędzia uznał, że reprezentant Francji był na pozycji spalonej. Niecałe dziesięć minut później kolejny raz to Griezmann uderzył piłkę przez polem karnym, jego uderzenie poszybowało tuż obok lewego słupka. Mimo nieco większego naporu Atletico do przerwy wynik był korzystny dla Realu Madryt.

    Po kwadransie odpoczynku spodziewaliśmy się, że to trzecia drużyna sezonu 2015/2016 w Hiszpanii rzuci się do ataków, i choć początkowo nic na to nie wskazywało, już po kilku minutach Atletico Madryt stanęło przed wyśmienitą szansą na doprowadzenie do wyrównania. Antoine Griezmann w polu karnym w kontakcie z Pepe padł jak rażony piorunem, i to właśnie on stanął przed szansą pokonania Keylora Navasa z jedenastu metrów. Francuz uderzył piekielnie mocno, w środek bramki, ale tylko w poprzeczkę, piłka odbiła się jeszcze od murawy i wróciła do gry, gdzie błyskawicznie wybił ją jeden z obrońców.

    Mimo niepowodzenia na jedenastym metrze to wciąż piłkarze Diego Simeone prowadzili grę. Imponowali spokojem w konstruowaniu ataków, brakowało im jedynie szczęścia pod bramką strzeżoną przez reprezentanta Kostaryki. Z najbliższej odległości pomylił się Saul Niguez, ale to wciąż Rojiblancos sprawiali lepsze wrażenie. Mniej więcej w 60. minucie gry wydawało się że to Real przejmie inicjatywę, wykorzystując zmęczenie przeciwnika, chcąc zadać decydujący cios. Luka Modrić świetnym podaniem w środku pola uruchomił wychodzącego z prawego skrzydła na czystą pozycję Karima Benzemę. Francuz długo czekał na jakiś ruch interweniującego Jana Oblaka, po czym trafił prosto w reprezentanta Słowenii. Jeszcze lepszą okazję kilka minut później miał Lucas Vasquez - młody pomocnik Realu minął bramkarza, musiał już tylko skierować piłkę do siatki, ale trafił prosto w obrońcę. To była stuprocentowa okazja, która mogła dobić Atletico.

    [b]CZYTAJ TEŻ | ZIDANE PO FINALE LIGI MISTRZÓW: LEGENDĄ JEST DI STEFANO, JA JESTEM SZCZĘŚLIWY


    Po chwili po raz kolejny w historii futbolu przekonaliśmy się, że niewykorzystane okazje się mszczą. Szybka kontra Los Colchoneros przyniosła zagranie na prawe skrzydło do linii końcowej w kierunku Juanfrana, który momentalnie odegrał piłkę do podłączającego się do akcji Yannicka Ferreiry Carrasco. Belg uderzył wyśmienicie, pewny strzał z najbliższej odległości i Keylor Navas był bez szans. Remis w ostatnich minutach bardzo zaskoczył Królewskich, ale do końca regulaminowego czasu gry wynik nie uległ zmianie. 1:1 w finale Ligi Mistrzów, sędzia zaprosił zawodników na przerwę, a kibice na całym świecie czekali na dogrywkę w Mediolanie.

    Śpiewy i tańce do białego rana. Tak kibice Realu świętowali zwycięstwo w Lidze Mistrzów

    Źródło: RUPTLY/x-news


    W nieco trudniejszej sytuacji znalazł się Zinedine Zidane, francuski trener wykorzystał już wszystkie swoje zmiany, a skurcze nie omijały jego zawodników, najbardziej narzekał na nie Cristiano Ronaldo. Niewidoczny przez cały mecz Portugalczyk stanął przed szansą zdobycia gola, w zamieszaniu w szesnastce Atleti z ostrego kąta nieczysto trafił w piłkę i piłka szczęśliwie znalazła się w rękawicach Jana Oblaka. Mimo, że Królewscy zmagali się z okropnym zmęczeniem, to właśnie oni tworzyli sobie w pierwszej części dogrywki groźniejsze szanse. W polu karnym brylował Cristiano Ronaldo, który zaczął w końcu rzucać się w oczy. W ostatnich sekundach przed przerwą indywidualną akcją popisał się Carrasco, ale po minięciu kilku rywali wywalczył jedynie rzut rożny, który nie przyniósł jego drużynie większej korzyści. W 105. minucie gry wynik był więc wciąż nierozstrzygnięty.

    Na początku drugiej części dogrywki nadszedł czas na pozostałe zmiany, które pozostały Diego Simeone. Lucas Hernandez zmienił Filipe Luisa, co miało mieć ważne znaczenie w kontekście wzmocnienia linii obrony na ostatnie minuty finału. Ostatnia zmiana w tym meczu nastąpiła dopiero w 116. minucie, kiedy to Thomas Partey zastąpił zmęczonego trudami spotkania Koke. W tej części meczu atakował już tylko Real, ale do końca wynik nie zmienił się. 1:1 po dogrywce oznaczało rzuty karne.

    CZYTAJ TEŻ | SIMEONE PO FINALE LIGI MISTRZÓW: TO TRUDNE, KIEDY DAJESZ Z SIEBIE WSZYSTKO, A TO NIE WYSTARCZA


    Serię strzałów z jedenastu metrów rozpoczęli Królewscy, pewny strzał Lucasa Vasqueza wylądował w bramce obok zaskoczonego bramkarza. Po stronie Atletico strzał oddać miał Antoine Griezmann. Zrehabilitował się za pudło w regulaminowym czasie gry, myląc bramkarza i posyłając piłkę w lewy róg bramki. Nie pomylili się także Marcelo, Gabi, Gareth Bale, Saul Niguez i Sergio Ramos. Do kolejnego karnego podszedł Juanfran, ale uderzył tylko w słupek. Cristiano Ronaldo nie pomylił się, myląc bramkarza z jedenastu metrów, zapewniając jedenasty triumf w historii Ligi Mistrzów dla Realu Madryt.

    Finał Ligi Mistrzów | Real - Atletico | Mecz rozstrzygnęły rzuty karne

    Źródło: Foto Olimpik/x-news

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Taki sobie mecz

    kibic (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Mecz (oglądałem na niekodowanym ZDF) dośc nudnawy jak na poziom finału jednak międzynarodowego, a nie ligi hiszpańskiej, choć oczywiście za naszego życia raczej nie doczekamy sie, aby polskie...rozwiń całość

    Mecz (oglądałem na niekodowanym ZDF) dośc nudnawy jak na poziom finału jednak międzynarodowego, a nie ligi hiszpańskiej, choć oczywiście za naszego życia raczej nie doczekamy sie, aby polskie drużyny klubowe umiały zagrać na podobnym do hiszpańskiego poziomie. A Atletico miało pecha, no cóż, taka jest piłka. Jak się zastanowić, to wiele meczy na różnych turniejach wygrywaliśmy dzięki szczęściu mimo, iż byliśmy słabsi w meczu, a przegrywaliśmy na skutek pecha.zwiń

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Lotto Ekstraklasa

    Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
    Awans do grupy mistrzowskiej
    Miejsce w grupie spadkowej
    1 Lechia Gdańsk Live 11 21 6 3 2 20-13
    2 Legia Warszawa Live 11 21 6 3 2 16-12
    3 Wisła Kraków Live 11 20 6 2 3 20-10
    4 Jagiellonia Białystok Live 11 20 6 2 3 17-13
    5 Piast Gliwice Live 11 20 6 2 3 17-15
    6 Korona Kielce Live 11 19 5 4 2 15-12
    7 Lech Poznań Live 11 17 5 2 4 17-14
    8 Zagłębie Lubin Live 11 16 5 1 5 17-17
    9 Arka Gdynia Live 11 14 3 5 3 12-11
    10 Pogoń Szczecin Live 11 13 3 4 4 13-13
    11 Śląsk Wrocław Live 11 12 3 3 5 16-15
    12 Miedź Legnica Live 11 12 3 3 5 15-20
    13 Wisła Płock Live 11 10 2 4 5 14-20
    14 Górnik Zabrze Live 11 9 1 6 4 11-17
    15 Zagłębie Sosnowiec Live 11 7 1 4 6 15-24
    16 Cracovia Live 11 7 1 4 6 8-17