Limanowskiego 17: Prokuratura i urzędnicy znajdą krewnych uciekiniera z Polski?

Łukasz Cieśla
Grzegorz Dembiński
Właściciel kamienicy przy ul. Limanowskiego 17 w Poznaniu w 1969 roku uciekł do Francji. Budynkiem od lat zarządza kontrowersyjny administrator. Prokuratura i Urząd Miasta, chcąc wyjaśnić sprawę, szukają teraz rodziny właściciela.

Sprawa kamienicy przy ul. Limanowskiego 17 ma kolejną odsłonę. Prokuratura zaczęła szukać potomków właściciela - Roman Maciejowski w 1969 roku uciekł z Polski.

Wcześniej prokuratura wszczęła postępowanie karne. Oskarżyła administratora Wojciecha Ż. o próbę przejęcia tego budynku. Pojawił się w niej w niejasnych okolicznościach, zaczął pobierać czynsze od lokatorów, chciał także wpisać się do księgi wieczystej nieruchomości jako jej nowy właściciel. W czerwcu poznański Sąd Okręgowy nieprawomocnie uniewinnił administratora.

Sąd wskazał, że nie można powiedzieć, by oskarżony administrator zarządzał budynkiem wbrew woli właściciela. Nikt przecież nie wie, jaka jest wola właściciela, który uciekł z Polski. Ponadto w latach 90. administrator Wojciech Ż. bez skutku szukał kontaktu z właścicielem. Prokuratura złożyła apelację od wyroku i czeka na jej rozpatrzenie. Kilka tygodni temu wszczęła też procedurę cywilną. Ustala czy są możliwości ustanowienia ewentualnego zarządcy dla kamienicy. Szuka także krewnych właściciela.

Swoje postępowanie prowadzą również poznańscy urzędnicy. Bo jeśli właściciel zmarł i nie ma spadkobierców, kamienicę powinna przejąć gmina Poznań jako miejsce jego ostatniego pobytu.

- Otrzymaliśmy ciekawe materiały z IPN, które wskazują na francuski ślad w tej historii. Zwróciliśmy się już do konsulatu w Lyonie o pomoc w pewnych ustaleniach - mówi nam Magda Albińska, zastępca dyrektora Wydziału Gospodarki Nieruchomościami UMP w Poznaniu.

Wiadomo, że Maciejowski był prawnikiem w różnych poznańskich urzędach. Pracował też jako dziennikarz. W latach 50. i 60. ubiegłego wieku był inwigilowany przez PRL-owskie służby. Powodem były m.in. kontakty z prasą polonijną w Ameryce Północnej i pisanie tekstów niepochlebnych o władzy ludowej.

Z jego teczki w IPN wynika, że uciekł do Francji wraz z żoną i synem. Roman Maciejowski zapewne nie żyje - urodził się w 1906 roku. Z kolei jego syn Artur miałby dziś 62 lata.

ZOBACZ TEŻ:

"Całe życie Sikorskiego to tajemnica". Jaka jest prawda o śmierci generała?

Źródło: Dzień Dobry TVN/x-news

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Poznaniak
Jakiś głupi ten sąd. Jeśli facet nie ma pełnomocnictwa na piśmie to znaczy że samowolnie przejął zarząd.
Prof Ziembinski (słynny Gandhi) w grobie się przewraca na taki brak logiki.
Wróć na gloswielkopolski.pl Głos Wielkopolski
Dodaj ogłoszenie