Luciny: 14-latek najciężej ranny w tragicznym wypadku walczy o życie

Adrian Domański
Samochód uderzył w ogrodzenie posesji i dachował przed ścianą domu, w którym mieszkał jeden z jadących nim chłopców.
Samochód uderzył w ogrodzenie posesji i dachował przed ścianą domu, w którym mieszkał jeden z jadących nim chłopców. srem.naszemiasto.pl
- Do dzisiaj słyszę ten pisk opon i słyszę ten huk - mówi Zbigniew Maćkowiak, sołtys Lucin, który mieszka niedaleko miejsca tragicznego wypadku. Do zdarzenia doszło w środku nocy. Piątka chłopców i młodych mężczyzn w wieku od 14 do 22 lat pędziła oplem vectra przez miejscowość Luciny. Wioska leży wzdłuż szlaku łączącego drogi wojewódzkie 434 i 432 ze Śremu do Kórnika i Zaniemyśla.

Ich pojazd wypadł z drogi na terenie wioski. Jechali tak szybko, że obracał się na jezdni, potem tyłem uderzył w ogrodzenie posesji i dachował przed ścianą domu, w którym mieszkał jeden z jadących nim chłopców.

Zobacz:
Wypadek w Lucinach: Nie żyją trzej młodzi ludzie, dwóch nastolatków w szpitalu [ZDJĘCIA, FILM]

Trzech pasażerów wypadło z samochodu. Zginęli na miejscu. Dwóch pozostało w środku. Jeden sam wyszedł z rozbitego auta. O życie drugiego z nich walka toczy się od soboty. Mimo poważnych obrażeń głowy (liczne krwiaki) i nie najlepszych pierwszych rokowań, lekarzom udało się ustabilizować stan 14-latka.

Okolica nadal żyje tragedią, do której doszło 28 czerwca. W wypadku na miejscu śmierć poniosły trzy osoby. Dwie trafiły do szpitala

Do normy nie wróciło do końca życie w wiosce, w której doszło do tragedii. Przy słupku, na którym zakończył życie jeden z pasażerów samochodu, ludzie od dnia wypadku zapalają znicze.

- Sobota - niedziela - to była cisza w wiosce - mówią ludzie.

Szok, który przeżyli mieszkańcy, a potem odwiedziny gapiów, którzy przyjeżdżali oglądać miejsce tragedii, wstrząsnęły lokalną społecznością. Mieszkańcy postarali się o prowizoryczne naprawienie ogrodzenia, które zniszczył spadający na nie samochód. Wyprostowali stalowe słupy, do nich przymocowano siatkę.

- Już tam nikt się nie będzie kręcił - podsumował jeden z sąsiadów. - Poza tym trzeba było zabezpieczyć teren, tam jest małe dziecko - zwraca uwagę.

Właściciel posesji i ojciec jedynego pasażera opla, który wyszedł ze zdarzenia niemal bez szwanku, przypomina, że to nie pierwsze zdarzenie w tym miejscu.

- Cztery lata temu fiat punto ściął tu słupki na początku ogrodzenia - opowiada.

Prosta droga zachęca do wciśnięcia pedału gazu.

- Był wniosek o zamontowanie "garbów" na drodze - podkreśla sołtys Lucin. Powód był oczywisty: szybkość jadących przez wieś samochodów. - Odpowiedź była taka, że na "drodze powiatowej nie może być garbów" - tłumaczy gospodarz wsi.

Możesz wiedzieć więcej! Kliknij i zarejestruj się: www.gloswielkopolski.pl/piano

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
darek

oczywiście wspolczuje wszystkim!!ale zastanawiam czy do tej tragedii musiało dojść;czy kierowca musial pędzic az 160 km/h?przez brak wyobrzani tego kierowcy zgineli niewinni ludzie,a icg rodziny cierpia

l
lol

...a jaki był ten rekord

l
lol

a jaki był ten rekord?

o
o.l.

najważniejsze, że pobili rekord szybkości na zakręcie!!

Dodaj ogłoszenie