Maciej Kurak pokazał miastu czerwoną kartkę [ROZMOWA]

Marcin Kostaszuk
Marcin Kostaszuk
Maciej Kurak w budynku Uniwersytetu Artystycznego. W tle wystawa studenckich plakatów, z których wiele poświęcono... Euro 2012.
Maciej Kurak w budynku Uniwersytetu Artystycznego. W tle wystawa studenckich plakatów, z których wiele poświęcono... Euro 2012. Marek Zakrzewski
Ambasadorów Poznania na Euro miało być jedenastu - tylu ilu zawodników w drużynie piłkarskiej. Będzie jednak dziesięciu, bo członek naszej drużyny pokazał czerwoną kartkę władzom miasta. Rozmawiamy z artystą Maciejem Kurakiem, który w ubiegłym tygodniu zrezygnował z roli ambasadora Euro.

Jest pan kibicem?
Maciej Kurak: Zagorzałym może nie, ale Polsce kibicować będę na pewno.

W przeciwieństwie do piłkarzy, 11-osobowa drużyna ambasadorów Poznania za Pana sprawą rozpocznie Euro w osłabieniu. Minęło 5 dni od chwili, gdy zwrócił Pan nominację ambasadorską - czy w tym czasie ktokolwiek namawiał Pana do zmiany decyzji?
Maciej Kurak: Nie otrzymałem żadnej odpowiedzi na mój list i już pewnie nie otrzymam. Sprawa się wycisza. Zresztą cicho było już wcześniej - Galeria Euro upadła między innymi z braku rozreklamowania jej idei.

Rezygnacja z tytułu honorowego to radykalny gest.
Maciej Kurak: Zostałem ambasadorem ze względu na inicjatywę Galerii Euro. Naiwnie myślałem, że uda się ją doprowadzić do końca - z jednej strony dla studentów i absolwentów szkół artystycznych, a z drugiej, ze uda się przedstawić pewne idee i zamysły artystyczne w naszym mieście. Uznałem, że muszę zrezygnować, bo dwie formy, które udało nam się skonstruować, zostały całkowicie zniszczone. Przez kilka miesięcy non stop prosiłem o pomoc w przywróceniu ich do pierwotnej postaci - mogę pokazać biling telefoniczny, ile razy dzwoniłem do działu promocji i urzędu miasta. Na dwa tygodnie przed Euro postanowiłem, że nie chcę już świecić oczami w stosunku do innych artystów, zwłaszcza Rafała Górczyńskiego, autora zniszczonej dwustronnej bramki.

Czy można było uniknąć aktów wandalizmu?
Maciej Kurak: Nie zadbano o dwie rzeczy. Po pierwsze trzeba było wyeksponować prace jako obiekty artystyczne - wtedy inny byłby stosunek widza, który na nie napotykał. Gdyby był podpis, a w nocy oświetlenie, dzieło byłoby inaczej traktowane. Mimo moich próśb nic takiego nie zrobiono. W momencie, gdy nic nie ma, obiekt staje się "wolny" i komuś wydało się, ze można w niego "zaingerować".

Symbolicznego otwarcia galerii dokonywał Pan wspólnie z prezydentem miasta. Jakie były późniejsze relacje z urzędnikami miejskimi?
Maciej Kurak: Zaczęło się dobrze, wiele osób było zaangażowanych w ten pomysł i faktyczni zaczęliśmy tworzyć Galerię Euro. Powołaliśmy jury, tworzyliśmy plakaty. Z biegiem czasu entuzjazm zaczął spadać.

Dlaczego?
Maciej Kurak: Nie wiem. Sprawy zaczęły być załatwiane wyłącznie na papierze: coś zostało powiedziane i zapisane, ale czy to trzeba wykonać? Przecież żyjemy w świecie wirtualnym. (śmiech)

Jest Pan zrażony do kontaktów z miastem jako instytucją?
Maciej Kurak: Nie, choć takie poglądy mi się przypisuje w komentarzach na różnych portalach. Nie ma we mnie złości, by się obrażać. To, co zrobiłem, nie ma kontekstu politycznego, nie jestem też eurosceptykiem. Po prostu trzeba było tę sprawę zamknąć i świadomie nie robiłem wielkiego rozgłosu. Telewizja chciała nakręcić, jak oddaję w Urzędzie miasta dyplom dla ambasadora, ale takiego teatru nie chciałem. Chciałem poczuć się czysty w stosunku do siebie i innych.

Żal idei?
Maciej Kurak: Pomysł odnoszenia się do Euro w sztuce był ciekawy, bo gdybyśmy przeanalizowali inne wydarzenia sportowe, to zawsze wiązały się z nimi działania artystyczne. Przed wojną na igrzyskach olimpijskich wręczano medale przecież także artystom. Dlatego chcieliśmy coś po Euro w Poznaniu zostawić, poza rozbudową infrastrukturalną. Coś związanego ze sztuką.

W perspektywie władz miasta chodziło chyba o umasowienie idei Euro i nadanie mu formuły rozrywkowej. Pana twórczość się w taki obraz nie wpisała?
Maciej Kurak: Być może tak. Sztukę wrzuca się w pewien elitaryzm, zamknięcie w stosunku do wydarzeń masowych. Wydawało mi się jednak, że z moją twórczością jest odwrotnie: w świecie sztuki zarzucano mi nieraz, że działam za bardzo spektakularnie, otwieram się na publiczność niezwiązaną ze światem sztuki i tworzę coś przyjemnego w powszechnym odbiorze.

Może mało kto o tym wie, że wiele starych reklam z czasów PRL na ścianach budynków trzyma się tynku tylko dzięki Pana interwencjom. Wpisanie sztuki w przestrzeń miejską było motywem nominacji na ambasadora?
Maciej Kurak: Tak i dlatego myślałem, że będą mogły powstać realizacje wpisujące się w przestrzeń publiczną dla widza niezwiązanego ze światem sztuki, a z drugiej strony być nośnikami pewnych idei, które są przez artystów eksplorowane.

Jako artysta, patrzył Pan na miasto trochę jak opiekun, pielęgnujący ślady zapomnianych wydarzeń, idei, kontekstów. Co Pana zdaniem się zachowa po Euro?
Maciej Kurak: Zachowa się infrastruktura, a zwłaszcza filozofia, by przy tej okazji zadbać o przyrodę: drogi się robi tak, by trawniki były nieistotnym dodatkiem do jezdni. Co się nie udało? Można było pokazać, że za sportem idzie sprzężenie innych środowisk i zostaje coś dla miasta na później. Te obiekty, które miały stanąć w Poznaniu, były na tyle interesujące, że mogły przetrwać nawet samą ideę Euro.

Za miesiąc przestaniemy być "miastem Euro". Widzi Pan coś, co wtedy określi Poznań?
Maciej Kurak: Mam wrażenie, że grozi nam pewna fasadowość, skorupa, która wiąże się z ostatnimi poczynaniami. Mamy na przykład piękny nowy zamek: nie mam nic przeciwko budowli historycznej, stworzonej z pomocą fachowców od historii sztuki, ale jeśli dolna część murów jest zbudowana w stylu renesansowym, a górna w gotyckim, to jak to wiarygodnie wytłumaczyć na przykład turyście? Że renesans był przed gotykiem? Nie powiem już o wybujałej wieży i o całej formie, która nijak się ma do otoczenia. Zamek to jest dokument poznańskiego myślenia: czasem mamy za dużo determinacji w swoich postanowieniach. Świetnie, że jest grupa zapaleńców, ale szkoda, że zabrakło oparcia na wiedzy. Wychodzi, że żyjemy w fikcji.

Co na to poradzić?
Maciej Kurak: Kongresy będziemy robić... (śmiech)

Chcesz skontaktować się z autorem informacji? [email protected]

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
j

chcialbym zeby ujawnil sie ten madry urzednik ktory wydal nasze wspolne pieniadze na ten kuriozalny pomysl postawienia fontanny na rogu Towarowej i Alei w tak ciasnym miejscu, ze nie mozna uruchomic fontanny bo zalewalaby waskie chodniki i ulice i dlatego stoi tam nieczynna
kazdy turysta ktory to zauwazy pomysli ze miastem rzadza cymbaly i idioci!!!!!!

j
j

przeczytaj jeszcze raz tekst ze zrozumieniem a znajdziesz odpowiedz, a Ty co takiego nadzwyczajnego robisz dla Poznania, ze Ci wolno krytykowac ludzi ktorzy probuja??!!

R
RG

ciągle pokazuje czerwone kartki - widać nie ma innego pomysłu na zaistnienie. a może zamiast krytykować -sam by coś pozytywnego zrobił i poddał się ogólnej krytyce- bo to każdy głupi a już Polak w szczególności potrafi...

Dodaj ogłoszenie