Magdalena G., żona byłego posła PiS skazana za plagiat pracy doktorskiej. "Na AWF Poznań spotkano się z tym po raz pierwszy"

Justyna Piasecka
Justyna Piasecka
Magdalena G., współwłaścicielka Wyższej Szkoły Handlu i Usług w Poznaniu została skazana za plagiat pracy doktorskiej Łukasz Gdak
Magdalena G. współwłaścicielka WSHiU, była o krok od zdobycia tytułu doktora na Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu. Już nawet otrzymała pozytywną ocenę z obrony, kiedy to uczelnia została poinformowana, że praca doktorska kobiety nie była napisana przez nią samodzielnie. Sprawa trafiła do sądu. Żona byłego posła PiS została skazana za plagiat. – Niewątpliwie duży wstyd, co najmniej w środowisku oskarżonej, już sam w sobie jest pewnym rodzajem kary, ale zdecydowanie niewystarczającym – mówiła sędzia.

Magdalena G. skazana za plagiat pracy doktorskiej

W czwartek sąd rejonowy na poznańskim Starym Mieście skazał Magdalenę G. na karę grzywny w wysokości 330 stawek dziennych po 30 zł każda, co łącznie daje 9 900 zł.

Czytaj też: Właścicielka WSHiU w Poznaniu popełniła plagiat? „Była ostrzegana, by nie broniła tego doktoratu. Ankiety wypełniała u siebie w kuchni”

– Praca oskarżonej Magdaleny G. jest typowym wręcz podręcznikowym przykładem plagiatu ukrytego, polegającego na przerobieniu cudzych utworów i oznaczeniu ich swoim nazwiskiem

– uzasadniała wyrok sędzia Marta Zaidlewicz.

Żona byłego posła PiS była bliska od uzyskania tytułu doktora

Kobieta razem z mężem Tomaszem G., byłym posłem PiS, prowadzi Wyższą Szkołę Handlu i Usług w Poznaniu. Po uzyskaniu tytułu doktora, mogłaby zostać rektorem tej szkoły. W maju 2018 r., w dniu, w którym Magdalena G. miała bronić doktorat na poznańskiej AWF, na uczelni pojawił się były kanclerz szkoły należącej do Magdaleny G. Poinformował AWF, że praca może być plagiatem. W związku z tymi podejrzeniami Rada Wydziału nie przyznała Magdalenie G. tytułu doktora, mimo że ta uzyskała pozytywną oceną podczas obrony. Sprawą zajęła się prokuratura.

Podczas procesu Magdalena G. próbowała przekonać sąd, że nie miała możliwości zapoznać się z pracą dr Ewy Stępień, o której plagiat została oskarżone, a co do artykułów naukowych, stwierdziła, że na skutek przeoczenia umknęły jej przypisy. Sąd nie dał temu wiary. – Tłumaczenie, że przypisy umknęły z ostatecznej wersji pracy na skutek przeoczenia jest infantylne – wskazała sędzia.

I dodała:

– Już powierzchowna lektura prac oskarżonej i dr Ewy Stępień nie pozostawia wątpliwości, że doszło do obszernych zapożyczeń z pracy Ewy Stępień. Są one widoczne we wszystkich aspektach pracy, począwszy od celu i założeń pracy, poprzez metodologię, aż do wielu fragmentów tekstu, które nie tylko można uznać za podobne, ale wręcz identyczne.

Zobacz też: Co dziesiąty Polak kupuje podróbki:

Przewodnicząca wskazała również na zeznania jednego ze świadków, który stwierdził, że z plagiatem pracy doktorskiej spotkał się na AWF po raz pierwszy.

– Ta sytuacja wywołała zażenowanie i konsternację na wydziale, co nie dziwi, bacząc że oskarżona jest założycielem i współwłaścicielem WSHiU kształcącej młodzieży. Zatem powinna szczególnie świecić przykładem nie tylko pod względem rzetelności i standardów pracy, ale przed wszystkim uczciwości

– zakończyła sędzia.

Tyle zarabiają nauczyciele w 2021 roku. Zobacz, ile średnio ...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie