Malta 2012: Koncert romski - klęska frekwencyjna. Poznaniacy nie lubią zespołów, których nie znają?

Marcin Kostaszuk
Marcin Kostaszuk
Malta 2012" koncert "Między Azją a Europą" Marcin Kostaszuk
Smutna była podróż z Azji do Europy muzycznymi śladami Romów nad Jeziorem Maltańskim Cóż po ciekawych zespołach, pięknej pogodzie i zaskakującej formule koncertu, skoro wybrała się na niego garstka widzów?

Dlaczego nastąpiło tak drastyczne rozminięcie się ambitnego pomysłu organizatorów z preferencjami publiczności? Powodów mogło być wiele, ale na pierwszy plan wysuwa się chyba powszechna... nieznajomość wykonawców.

- Zabrakło wyrazistej postaci, której nazwisko mówiłoby cokolwiek widzom, kogoś w rodzaju Michaja Burano - Roma, który współtworzył początku rock'n'rolla w Polsce, a potem grał na przykład w Las Vegas - uważa Mariusz Kwaśniewski z Radia Merkury.

Druga wątpliwość: był to trochę koncert romski... bez Romów. Przedstawiciele tej nacji pojawiali się głównie na podeście nad jeziorem, w charakterze rozmówców aktorów Jowity Budnik i Antoniego Pawlickiego. Na scenie fiesty w stylu romskim nie było - nie sprawdził się pomysł, by sprowadzić zespoły jedynie ze szlaku taborów, związane bardziej z kulturą krajów z których się wywodzą. Co mają wspólnego z muzyką Romów świetni skądinąd Egipcjanie z The Musicians of the Nile czy "bollywoodzcy" Dhoad Gypsies of Rajasthan? Publiczność tego nie wiedziała i nie rozumiała, dlaczego na scenie nie ma kolorowej, tanecznej fiesty.

Trzeci powód: miejsce. Organizatorzy kalkulowali, że logistycznie i finansowo opłaci się wykorzystanie wielkiej sceny, na której dwa dni wcześniej koncert dla 10 tysięcy widzów dali Faith No More. W efekcie nawet kilkaset osób przed sceną (w szczytowym momencie), wyglądało jak garstka, rozglądających się w różne strony (3 sceny!) zabłąkanych wędrowców. Wniosek jest prosty: z muzyką znaną, mającą duży elektorat fanów, warto wybierać się na oddalone od centrum miasta sceny. Gdy jednak chodzi o przybliżenie szerzej nieznanej kultury, Maltańczycy powinni dążyć do jej prezentacji jak najbliżej potencjalnych, nawet przypadkowych widzów. Lepiej, żeby ktoś "potknął się" o sztukę, niż pozostawał w nieświadomości, że ominęło go coś interesującego.

Ostatnia diagnoza frekwencyjnej klęski jest smutna z ogólniejszego powodu: poznaniacy nie są już chyba tak otwarci na nieznane sobie dźwięki i nawet perspektywa wolnego wstępu nie zachęciła ich do spędzenia piątkowego wieczoru nad Maltą. Czy gdyby dziś - a nie w 1997 roku - przyjechał do Poznania Goran Bregović, powitałaby go taka sama jak w piątek garstka widzów? Niestety tak mogłoby się zdarzyć.

Jak widać zamiast relacji z istotnego wydarzenia, czytają Państwo felieton. Nie mogło być jednak inaczej: energia płynąca ze sceny trafiała w próżnię, a bez jej wymiany z widownią nie ma mowy o inspirującym wydarzeniu. Szkoda.

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
asia

wg mnie wina niskiej frekwencji byla slaba informacja. brakowalo afiszy odnosnie koncertu ot co , byly tylko ogolne odnosnie malty wg mnie te odnoszace sie poszczegolnych wydarzen powinny byc bardziej widoczne , ja sama dowiedzialam sie ze statusu znajomego na facebooku mimo ze uczestniczylam wczesniej w kilku spektaklach malty ,wiec jednak cos bylo nie tak...

G
Gość

Przede wszystkim nie trafiony był tytuł eventu. Co by nie mówić muzyka romska wielu się źle kojarzy, a przecież zespoły dość daleko odbiegały od standardu muzyki kojarzonej z Cyganami. Gdyby koncert nazwać etno lub muzyka świata na pewno zainteresowanie byłoby dużo większe. Poza tym koncert powinien zaczynać się później a nie o 18:00 i nie trwać tak długo (6h). Przy wczorajszych upałach nie wielu zdecydowało się na stanie na słońcu przez blisko połowę koncertów. Inną kwestią są prowadzący. Pytanie w stylu "czy to prawda, że mężczyźni Romowie są z reguły grubi?" lub "Czy prawdą jest opinia, że Cyganie kradną?" poniżej wszelkiej krytyki.

.

Poza lokalizacją zawiniło coś jeszcze: "Malta" ( a właściwie pan Merczyński) przyzwyczaili Poznaniaków, że koncerty w ramach festiwalu NIE są darmowe. Po tylu latach polityki odpłatności za koncerty i większość spektakli trudno będzie na nowo nauczyć ludzi spontanicznego wpadania na wydarzenia maltańskie.

z
zet

A może piąty powód - ten koncert to kicha?

y
yanec

cyganow naogladam sie codziennie np w starym browarze,to mi wystarczy.

B
Big

Nie, z Bregovicem tak by się nie stało, bo jego najwieksze hity były już wtedy dobrze znane, przykład jest więc kompletnie chybiony. Po wtóre: nie wiem, kto winien - żurnaliści czy biuro prasowe festiwalu (pewnie jedni i drudzy) - ale informacje o tym koncercie i w ogóle o programie festiwalu były bardzo kiepskie, ogólnikowe i nudne. Tak sie dziś nie reklamuje tego typu imprez.
Nie mówiąc juz o tym, że festiwal w swej teatralnym nurcie jest z roku na rok coraz gorszy, a ich "monograficzny" charakter to "dęta" ambicja organizatorów.

w
www

poznaniacy mają już dość malty w takiej konwencji jaką serwuje merczyński, dla organizatorów liczy się tylko kasa !!!!!!! mimo wielkich dotacji jakie dostają od ministerstwa i miasta, poznaniacy to nie bydło i wielu się już na tym poznało

W
Wojciech Nowacki

Jedynym prawdziwym powodem porażki tegoż wydarzenia wymienionym w artykule jest lokalizacja. Meta Malty przyciągnąć może tylko i wyłącznie na wielkie eventy typu Faith No More czy Portishead. Wykorzystanie tej samej sceny na której wystąpiło wspomniane FNM jest również oczywistą bezmyślnością organizatorów.
Z reszty artykułu przebija jednak dziennikarskie mentorstwo i niezrozumienie paru podstawowych faktów. Daleki jestem od komplementowania gustu muzycznego przeciętnego poznaniaka, ale przecież niebywałym sukcesem był słynny już, i wcale nie darmowy koncert "Americana na Malcie", a ciężko zaliczyć Devendrę Banharta, Animal Collective i CocoRosie do wykonawców "powszechnie" znanych. Wspomniany Bregović, czy ogólnie muzyka bałkańska przyciągnęły by z pewnością sporą widownię, nie rozumiem sceptycyzmu.
Autor artykułu (ale i organizatorzy) nie rozumie natomiast smutnej być może prawdy, że "festiwal muzyki romskiej", choćby i darmowy, naprawdę nie jest czymś szaleńczo atrakcyjnym i faktycznie z definicji pozostaje wydarzeniem dla garstki osób, które hasła "muzyka romska" nie będzie kojarzyć tylko i wyłącznie z czymś przaśnym i archaicznym.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3