Mały Tomek Kośmider znów potrzebuje pomocy

Karolina Koziolek
Mały Tomek, mimo bardzo poważnych chorób, jest wulkanem energii.
Mały Tomek, mimo bardzo poważnych chorób, jest wulkanem energii. Paweł Miecznik
Półtora roku temu pisaliśmy o zbiórce pieniędzy dla Tomka Kośmidra, który choruje na rzadką chorobę. Jeszcze przed narodzinami lekarze wykryli, że chłopiec ma jednokomorowe serce. Już wówczas wiadomo było, że konieczne będą kosztowne operacje.

Pierwsza zbiórka przeszła najśmielsze oczekiwania rodziców. Na konto fundacji pomagających Tomkowi wpłynęło 180 tys. zł. Chłopiec pojechał do Monachium, gdzie przeprowadzono pierwszą ze skomplikowanych operacji serca. To był jednak dopiero wstęp. Kluczowy zabieg czeka na chłopca w tym roku. Potrzebnych jest 150 tys. zł

Czytaj: Rodzice uzbierali pieniądze: Tomek jedzie na operację do Monachium

Tomek przyszedł na świat jako wcześniak dokładnie w Boże Narodzenie 2010 r. Przez pierwsze pół roku swojego życia nie opuszczał szpitala przy ul. Polnej w Poznaniu. Jednak jak się później okazało jednokomorowe serce to niejedyna wada, z którą się urodził. Lekarze zdiagnozowali u niego m.in. także niewydolność oddechową, prawostronne porażenie nerwu twarzowego, miał również zarośnięte tylne nozdrza, które zostały zoperowane zaraz po urodzeniu. Teraz wiadomo, że Tomek ma poważny niedosłuch.

Pomimo to jest niezwykle wesołym chłopcem, wulkanem energii - jak mówią rodzice. Widać to było także po tym jak dobrze zniósł poprzednią operację.

Chory Tomek po operacji jest już w domu

- Teraz, kiedy jest już trochę starszy coraz bardziej widać, jaki ma silny charakter - mówi mama chłopca Karolina Kośmider. - To człowiek orkiestra. Kiedy jeździ po mieszkaniu samochodzikiem równocześnie chciałby kopać piłkę i robić tysiąc innych rzeczy.

Jego ulubiona zabawka to miotła. - Uwielbia zamiatać, czasem mam wrażenie, że inne zabawki mogłyby nie istnieć - uśmiecha się Karolina.

Chłopiec mimo to, że nie mówi jest bardzo kontaktowy. Rodzice nie mają problemu, żeby wiedzieć, kiedy chce jeść, czy pić.

- Udaje nam się to również dzięki gestom Makatonu, to taki jakby prostszy język migowy - tłumaczy mama chłopca.

Od ostatniej operacji w październiku 2011 r. chłopiec powoli zabiera się za chodzenie. - Na razie ostrożnie staje przy meblach. - Widać jednak, że doskwiera mu ta wada serca, szybko się męczy - mówi Karolina Kośmider.

To niejedyne zmartwienia rodziców. Oprócz tego chłopiec często choruje. To wszystko jeszcze bardziej mobilizuje rodziców chłopca. Tomasz Kośmider senior, ojciec małego Tomka, właśnie przygotowuje film o synu. Taki, żeby można go było rozesłać po znajomych i wszystkich ludziach dobrej woli, którzy mogliby pomóc w zbiórce pieniędzy na drugą operację.

Jak pomóc?
Na operację w Niemczech - tym razem w Munster potrzebnych jest 36,5 tys. euro.
To w przeliczeniu na złotówki ok. 150 tys. zł. Pieniądze dla Tomka zbierają obecnie fundacja Mam Serce oraz fundacja Diny Radziwiłłowej. Od początku zbiera je również fundacja Cor Infantis. Datki można przelewać na jej konto 86 1600 1101 0003 0502 1175 2150 z dopiskiem "Tomasz Kośmider - Junior". Szczegółowe informacje na stronie www.Tomaszkosmider.pl

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
wuja Tomka
Bo w Polsce powiedzieli lekarze ze tego sie nie operuje i jesli ci ktos tak powie to nie wiem czy bys chcial zeby twoje dziecko bylo w rekach takich ludzi...
t
terrific
a dlaczego w niemczech?? przecież żydówka kopacz wielokrotnie mówiła, ze mamy świetną słuzbe zdrowia i wybitnych fachowców tam zatrudnionych!! niemcy nam niepotrzebne!!
Dodaj ogłoszenie