"Mamy dość" - w sobotę nauczycielski protest o lepsze płace i dymisję minister Anny Zalewskiej

Nicole Młodziejewska, Norbert Kowalski
Tak wyglądał ubiegłoroczny protest nauczycieli przeciwko likwidacji gimnazjów.
Tak wyglądał ubiegłoroczny protest nauczycieli przeciwko likwidacji gimnazjów. Krzysztof Tura
Spóźnione i niskie podwyżki, reforma oświaty, zmiana Ministra Edukacji – to tylko niektóre z postulatów, jakie wysuwa Związek Nauczycielstwa Polskiego. W sobotę nauczyciele z całej Polski spotkają się na manifestacji w Warszawie. Nie zabraknie też pracowników oświaty z Wielkopolski. Politycy PiS określają protest ZNP mianem politycznej gry. Manifestację nauczycieli popiera za to opozycja.

„Mamy dość” – pod takim hasłem w sobotę w Warszawie odbędzie manifestacja pracowników oświaty organizowana przez Związek Nauczycielstwa Polskiego. Ma ona być początkiem debaty o poszanowaniu zawodu nauczyciela.

Czytaj też: Związek Nauczycielstwa Polskiego: Te podwyżki to primaaprilisowy żart

Walczą o lepsze warunki pracy
Manifestujący walczą przede wszystkim o lepsze warunki pracy dla nauczycieli. Chcą też zwrócić uwagę na problemy, które obecnie trapią edukację w Polsce.

Jednym z głównych problemów jest wysokość zarobków. Przypomnijmy, że rząd PiS początkowo obiecywał nauczycielom, iż od stycznia tego roku otrzymają podwyżkę wynagrodzeń o 15 proc. Jednak wyższa pensja pojawiła się dopiero niedawno, bo w kwietniu. Co więcej, podwyżki zostały zwiększone jedynie od 2 do 5 proc., czyli od 124 do 168zł.

– Te podwyżki są śmiechu warte! To jałmużna dla nauczycieli i wstyd dla państwa! – komentuje Sławomir Eliks, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 91 w Poznaniu.

Nauczyciele tłumaczą, że taka podwyżka niczego nie poprawia. Zwłaszcza w przypadku młodych nauczycieli świeżo po studiach. Obecnie wynagrodzenie nauczyciela stażysty, czy nawet nauczyciela kontraktowego wynosi około 2400 zł brutto.

– To jest kompromitujące, żebyśmy takie stawki proponowali młodym nauczycielom. Ludzie świeżo po studiach pedagogicznych nie będą mieli jak się utrzymać. Już nawet nie mówię o tym, że mają być zadowoleni z pensji. Oni po prostu bez pomocy bliskich nie będą mieli za co żyć – tłumaczy z oburzeniem Barbara Płotkowiak, dyrektor V LO w Poznaniu.

Od 1 kwietnia wzrastają pensje nauczycieli. Ministerstwo edu...

Kolejna kwestia to utrudnienia związane z awansem zawodowym nauczycieli, którzy stale muszą się dokształcać i uczestniczyć w wielu kursach. Jak tłumaczą pracownicy oświaty – nie dość, że jest to kosztowny i długotrwały proces, to jeszcze teraz ma on się wydłużyć o 15 lat.
Sprzeciw wielu nauczycieli wzbudza także przeprowadzona już reforma edukacji likwidująca gimnazja. Zdaniem przedstawicieli środowiska oświaty wprowadziła ona ogromny zamęt. Część dyrektorów szkół jest przerażona i nie ukrywa, że ma pełne ręce roboty.

– Jestem przerażony i pełen obaw, co do mojej szkoły. Przez reformę za rok odchodzą klasy gimnazjalne. Moja szkoła zmienia się z gimnazjum w szkołę podstawową. Na chwilę obecną nie mam pojęcia, co nas czeka – żali się Sławomir Eliks i dodaje: – Reforma oświaty destabilizuje sytuacje szkół. Pani minister mówi jedno, a robi drugie. Ona nie zna realiów, jakie panują w szkole.

Tego samego zdania są członkowie ZNP, którzy również przypisują wszystkie komplikacje minister edukacji Annie Zalewskiej. To do niej kierują manifestację, żądając jej odwołania. Uważają, że jej działania są chaotyczne i podejmowane przez pryzmat sondaży, a nie faktycznej oceny funkcjonowania polskiego szkolnictwa. Zaznaczają też, że decyzje były podejmowane bez dialogu z nauczycielami.

Przedstawiciele ZNP podkreślają, że polscy nauczyciele są cenieni w Europie za swój profesjonalizm i zaangażowanie. Jednocześnie, jak mówią członkowie ZNP, nie odnajdującego uznania ze strony polskiego rządu.

Walka o swoje prawa czy polityczna gra ZNP?
Manifestację i postulaty nauczycieli popierają posłowie opozycji.

– Nauczyciele zarabiają zbyt mało. Anna Zalewska jest złym ministrem i powinna podać się do dymisji. Wdrożyła nieprzygotowaną reformę, zniszczyła 18 lat dorobku gimnazjów, spowodowała chaos organizacyjny i kadrowy w szkołach. Nie prowadziła rzeczywistego dialogu. Składała deklaracje i obietnice bez pokrycia – uważa Joanna Schmidt, poseł Nowoczesnej i członek sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży.

Z kolei Krystyna Łybacka, europoseł SLD i była minister edukacji, uważa, że kwestia podwyżek wcale nie jest najważniejszą sprawą dla nauczycieli.

– Nauczyciele są zaniepokojeni nie tyle brakiem realizacji obietnic dotyczących podwyżek, czy ich weryfikacją, ale chaosem, który ma miejsce w szkołach. Wszystkie negatywnie skutki działań rządu odbijają się nie na minister Zalewskiej, ale na pracownikach szkół – mówi.

Negatywnie manifestację ZNP oceniają za to posłowie PiS, którzy przekonują, że protest ma „charakter polityczny i jest nacechowany chęcią dokuczenia rządowi PiS”.

– W okresie rządów PO, ZNP nie organizował protestów na tle płacowym, a wtedy podwyżki były wstrzymane. Z kolei obecnie, kiedy od 1 kwietnia, zgodnie z zapowiedziami rządu, doszło do podwyżek, a kolejne transze są planowane w przyszłym i 2020 roku, to ZNP organizuje protest – mówi Zbigniew Dolata, poseł PiS i członek sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży i dodaje: – Mam świadomość, że nauczyciele mało zarabiają, ale ten rząd myśli o poprawie ich sytuacji. Jednak nic nie da się zrobić w krótkim czasie. Każdy chciałby więcej zarabiać, ale musimy brać pod uwagę możliwości finansowe państwa. Z kolei obecny stan oświaty to nie wina PiS, ale wieloletnich zaniedbań w tej dziedzinie.

Nauczyciele jadą na manifestację do Warszawy - zobacz wideo:

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Pani/Panie znawco od języka...proponuję przejrzeć informacje nt. języka pisanego..."Z poza" to jakiś nowy "plebejski" wyraz?
j
john
won ze szkół
I
Ischias
Głos Wielkopolski próbuje dorównać TVN?
x
xymox
Było lato , tuż przed wygranymi przez PIS wyborami do Sejmu.
Pamiętam te okrzyki w stronę minister Kluzik-Rostwoskiej, z którą nie chciano rozmawiać : ' My już temu rządowi dziękujemy, za parę miesięcy są wybory i skorzystamy z naszych kart do głosowania!!!"
NO TO ŻEŚCIE KOCHANI SKORZYSTALI : )
p
pomylenie pojęć
ci nauczyciele z wadami i błędami językowymi nie spytają jak my ich widzimy. Z poza grupy kompetentnych , wychodzi cała masa nauczycieli z plebejskim językiem: ciężko, super, fajnie, dzieciaki, przestrzeń i inne ble, ble, zprzydzwiekami językowymi, złą intonacją i akcentem, tragedia eeee,yyyy. Do nauki badziewiacy!!!!
j
jarock
Jeśli jest tak żle to dlaczego tak usilnie walczą o swoje miejsca pracy ??? Tak znakomici fachowcy znajdą zatrudnienie w prywatnych firmach ! ZNP niszczy takimi akcjami autorytet Nauczyciela...
D
Do pracy rodacy
Dorn kiedyś miał sluszne spostrzeżenie. Chodziło co prawda o inna grupę zawodową ale sens wypowiedzi ten sam - "W kamasze ich". We łbach się poprzewracało. Minimum 3 tys. , trzynastki inne np. .wczasy pod gruszą.Trzy miesiące wolnego i czego jeszcze ? Może po mercedesie , apartamencie nad morzem etc.
P
Pyra
Ja jako rodzić też mam dość takich nauczycieli gdzie mogę protestować
Dodaj ogłoszenie