Maratończycy czyli tysiące kilometrów w nogach

Robert Domżał
Grupa kaliskich biegaczy z rodzinami już po maratonie BMW Berlin
Grupa kaliskich biegaczy z rodzinami już po maratonie BMW Berlin Magda Gibon
Ich życie toczy się wokół biegania. Od maratonu do maratonu, od biegu do biegu. W Polsce praktycznie co miesiąc każdy może zmierzyć się z maratońskim dystansem. No i z samym sobą.

Biegali w Bieszczadach, Tatrach oraz Karkonoszach. Dystans maratonu Wielkopolanie pokonywali w Berlinie i Poznaniu. Supermaraton przebiegli w podkaliskim Blizanowie. Rywalizowali o tytuł mistrza świata mastersów w maratonie, choć zawody odbyły się w Brazylii.

Zdobywają nie tylko medale. Za popularyzowanie biegania i organizację imprez sportowych Ireneusz Szpot otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski.

- Nie wyobrażam sobie życia bez biegania. Trening oczyszcza ze stresu, daje czas na przemyślenia. Nawet ciężki trening, daje siły do dalszej pracy - wyjaśnia Ireneusz Szpot, który nie tylko biega, pływa i jeździ na rowerze, ale i propaguje bieganie. W organizowanych przez jego firmę biegach nad poznańską Maltą i w Swarzędzu uczestniczyły 23 tysiące osób.

- Miałem nauczyciela wychowania fizycznego, który pokazał mi i moim rówieśnikom, co to jest bieganie. Dzisiaj też ktoś musi pokazać młodzieży, że warto uprawiać sport - uważa Ireneusz Szpot.

Kaliskie rekordy
Popularność biegania w Wielkopolsce to nie przypadek. Można nawet powiedzieć, że nasz region ma tradycje w długich dystansach. Supermaraton Kalisia rozgrywany na dystansie 100 km odbył się w tym roku 29. raz. A jego początki to rok 1982. Wymyślił go Włodzimierz Cieślak. Zwycięzcy z roku 1995 pobili rekordy Polski, które są aktualne do dzisiaj. Jarosław Janicki przebiegł 100 km w czasie 6:22:33, a Ewa Kępa w 8:37:40.

Mariusz Kurzajczyk, który po kilku latach przerwy wznowił bieg, bo… sam chciał się sprawdzić na takim dystansie. Supermaraton nie doszedłby do skutku, gdyby nie spora liczba biegających w Kaliszu. I tak jest do dzisiaj. Aż dwunastu kaliskich maratończyków w tym roku uczestniczyło w jubileuszowym 30. BMW Maraton w Berlinie.

- Nigdy wcześniej nie biegłem w takim tłumie. Dotarcie do linii startu zajęło mi 5 minut, a córce nawet 20 minut - wspomina Mariusz Kurzajczyk.

Nie każdy start służył osiągnięciu tak zwanej "życiówki", czyli najlepszego wyniku na danym dystansie

- Żałowałem, że nie wziąłem na trasę biegu aparatu fotograficznego. W tłumie widziałem Indian z Ameryki Południowej i Afrykańczyków. Zachwycali Duńczycy, którzy również wspaniale kibicowali - wspomina. Po biegu wrażenie robił tłum biegaczy siedzących na trawnikach przed Reichstagiem.

Uczestnicy tego biegu podkreślają, że ważne jest dla nich także to, że brali udział w imprezie, w której padły rekordy frekwencji i trasy.

W berlińskim biegu startował m.in. kaliszanin Paweł Nowak. W maju przebiegł on w Bieszczadach stukilometrową trasę Biegu Rzeźnika. Startował też w Biegu Ultra Granią Tatr, a trzy tygodnie później zmagał się w Beskidzie Sądeckim z dystansem 100 km w Biegu Siedmiu Dolin i w swojej kategorii wiekowej zajął czwarte miejsce.

- W porównaniu do czasu, jaki osiągnąłem w Krynicy-Zdroju rok wcześniej, poprawiłem się o godzinę. Ale w tym roku konkurenci byli mocniejsi niż przed rokiem, więc wywalczyłem tylko czwarte miejsce - opowiada kaliski biegacz. I chociaż wydaje się to nieprawdopodobne, dzień po "B7D" przebiegł jeszcze w Krynicy "Koral Maraton".
Jak osiągnąć taki poziom przygotowania?
- Wiosną startowałem w kilku maratonach. Nie każdy start służył osiągnięciu tak zwanej "życiówki", czyli najlepszego wyniku na danym dystansie. Były to etapy przygotowań. Gdy biega się tak często, wtedy w tygodniu trenuje się mniej - wyjaśnia Paweł Nowak. Nie ukrywa, że przy takiej częstotliwości startów łatwo o kontuzje.

- To, ile i jak często startujemy, jakie osiągamy wyniki, zależy od tego, jak szybko regeneruje się organizm - mówi. Twierdzi też, że przyzwyczaił się do bólu spowodowanego wielkim wysiłkiem. Jak długo będzie biegał?

- Trzeba wierzyć, że średni wiek mężczyzny to 77 lat i żyć jak najintensywniej - mówi kaliski biegacz.
Maniacy kilometrów

W "B7D" i startował Marek Żebrowski z podpoznańskiego Promienka. Był siódmy. Trenował judo. Jest zapalonym podróżnikiem, a bieganie pozwala mu przygotować się do wypraw. W trakcie swoich ekspedycji pokonywał na nartach zamarznięty Bajkał, przemierzył Islandię i bezdroża norweskiego koła podbiegunowego.

- Systematyczne treningi dają to poczucie, że mam jeszcze źródła niewykorzystanej mocy, a to skłania mnie do podejmowania coraz trudniejszych wyzwań - mówi.

W najdłuższym z biegów organizowanych obecnie w Polsce, czyli w Biegu Siedmiu Szczytów uczestniczył między innymi Artur Kujawiński. To prezes Klubu Biegacza "Maniac" i organizator wspólnie z klubowiczami Maniackiej Dziesiątki. W dolnośląskiej imprezie biegacze mieli do pokonania prawie 230 kilometrów, a limit czasu wynosił 52 godziny.

Wystartowali o godz. 18. Ale że bieg odbywał się w lipcu, noc była krótka. Biegania w górach nie da się porównać z bieganiem choćby i stu kilometrów, ale po asfalcie. Wyruszający na trasę Biegu Siedmiu Szczytów musiał zabrać ze sobą odzież i aluminiową folię. To na wypadek pogorszenia pogody i wychłodzenia organizmu. Konieczny jest nawet gwizdek. Inne potrzebne rzeczy, jak zapasowe buty czy bluzę, koszulkę czy kanapki wkłada się do worków oznaczonych numerami startowymi zawodników. Następnie organizatorzy przewożą je na trasę, na punkty zwane przepakami. Na tak długiej trasie trzeba jeść. I to jak najdłużej normalną żywność, a nie odżywki. Dlatego biegacz ma plecak, bidony. Korzysta z bufetów na trasie.

- Przez pierwszą noc biegłem. Kiedy wstało słońce miałem w nogach około 120 kilometrów. Postanowiłem zdrzemnąć się kwadrans. Na drugim postoju wypiłem kawę. A w parku w Kudowej, gdzie był trzeci przepak i bufet, ponownie uciąłem sobie krótką drzemkę. Ponieważ było bardzo gorąco, skorzystałem i z prysznica, jaki tam był. Kąpiel poprawiła samopoczucie - wspomina Artur Kujawiński.

Sen jest ważny, ponieważ zmęczenie powoduje, że można przeoczyć oznakowanie i zboczyć z trasy. Powrót do miejsca, gdzie ostatni raz widziało się oznakowanie, to strata energii, ale też niepewność. Ani jedno, ani drugie nie sprzyja biegowi.

- Ale sen ważny jest i dlatego, że biegnący w górach musi być stale skoncentrowany. Na zbiegach łatwo się potknąć nawet w dzień. W nocy, gdy zawodnik oświetla sobie trasę wyłącznie czołówką, czyli latarką zamocowaną na głowie, widoczność jest niewielka - mówi Artur Kujawiński.

Kryzys złapał Artura, gdy kończył setny kilometr. Dopiero wtedy uświadomił sobie, na co się "rzucił".
- Od startu, od godziny 18 do godziny 5 na trasie można było zobaczyć grupy biegaczy. Później była już tylko samotność - wspomina.

Rosnąca popularność biegania sprawia, że zapisy do biegu, który w Polsce jest już legendą, czyli Biegu Rzeźnika trwały ledwie kilka minut. Tam również startowało wielu Wielkopolan. A bieg był szczególny, bo jubileuszowy. Było słonecznie, choć błotniście. Przez cały tydzień przed biegiem nocami lało. Deszcz ustał na kwadrans przed startem, czyli około godz. 4.15.

- Startuję w tym biegu, by zmierzyć się z Bieszczadami. Jeśli na połoninie jesteś w stanie dostrzec ich niepowtarzalność, to znaczy, że dobrze się przygotowałeś do imprezy - mówi jeden uczestników.

Najbardziej złaknieni rywalizacji wybrali się jeszcze w październiku na drugą półkulę, by w Brazylii walczyć o tytuł mistrza świata mastersów w maratonie.

W niedzielę o godz. 7.00 na starcie pojawiło się około 500 biegaczy. Około dwustu rywalizowało na dystansie 42 km i 195 m.
- Ponieważ był to mój drugi maraton w ciągu miesiąca, czas 3 godziny 20 minut uważam za dobry. W Berlinie biegłem o 9 minut krócej. Z tego czasu też się cieszyłem, bo przez kilka miesięcy tego roku leczyłem kontuzję i mniej trenowałem - opowiada Ireneusz Szpot. Na 39 biegaczy w kategorii M50 mieszkaniec Swarzędza zajął dwunaste miejsce. Ósmy przybiegł na metę Przemysław Walewski.

- Mierzyłem w dziesiątkę. Cel został osiągnięty - cieszy się poznaniak.

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3