Marciano Bruma: Zapracuję na kolejną szansę

Hubert Maćkowiak
Marciano Bruma.
Marciano Bruma. Grzegorz Dembiński
Marciano Bruma mówi, jak się czuje jako rezerwowy, o swojej asyście i bracie, który zdobył bramkę dla Hamburgera SV.

Czytaj także:
Lech Poznań: Bruma wzmocni defensywę
Marciano Bruma: Konkurencja wyjdzie mi na dobre

Nie grał Pan w dwóch ostatnich meczach. Miał Pan jakieś problemy ze zdrowiem?
Marciano Bruma: - Trener w meczach przeciwko Śląskowi i Cracovii postawił na innych zawodników. Po prostu miał inną koncepcję. Akceptuję to. Takie jest życie piłkarza. Czuję się bardzo dobrze, nic mi nie dolega i nie narzekam na formę. Jestem coraz silniejszy, szybszy. Dużo czasu poświęcał mi Luis Mila i powoli odrabiam wszystkie zaległości treningowe.

Cztery mecze, w tym jeden od pierwszego gwizdka sędziego. Jest Pan zadowolony z tego dorobku?
Marciano Bruma: - Moim zdaniem nie jest on zły. Oczywiście, chciałbym grać w każdej kolejce dziewięćdziesiąt minut, bo jestem ambitnym piłkarzem. Zawsze, kiedy wybiegasz na boisko, forma i pewność siebie rośnie. Będąc w rytmie meczowym, każdy zawodnik gra nieco lepiej. Zadebiutowałem już zarówno w lidze, jak i Pucharze Polski - to pozytywy mojego pobytu w Poznaniu.

Martwi Pana to, że nie jest zawodnikiem, który co tydzień wybiega w podstawowym składzie?
Marciano Bruma: - To trudne pytanie. Gdybym nie grał wcale, nie mógłbym być zadowolony. Ale coś już Lechowi dałem. Chciałbym grać jeszcze więcej. Wiem jednak, że to nasz trener podejmuje decyzje. Muszę je akceptować i nie mam z tym problemu. Będę ciężko trenował i mam nadzieję, że zapracuję sobie na kolejną szansę. Jestem optymistą. Zobaczymy, co się wydarzy.

Zaliczył Pan świetną asystę przy golu Artioma Rudniewa w spotkaniu z Jagiellonią Białystok. To potwierdziło opinie, że dobrze się Pan czuje w ofensywie?
Marciano Bruma: - Cóż, myślę, że to dopiero początek, bo chciałbym tych asyst zaliczać jak najwięcej. Przyznaję, że to podanie do Artioma rzeczywiście mi wyszło i cieszę się, że dało gola. Dla mnie to był dobry bodziec do pracy.

W obronie jest sporo zmian, głównie przez kontuzje. Teraz zawodnicy Lecha wyjechali na mecz do Korei Południowej i nie wiadomo, w jakiej formie wrócą. Być może przed Panem znów otwiera się szansa, by zagrać…
Marciano Bruma: - Czekam spokojnie na okazję. Miałem nadzieję, że w Krakowie pojawię się na boisku, chociaż na kilka minut, ale tak się nie stało. Jestem przekonany, że jak tylko dostanę szansę, to zagram dobrze. Chciałbym dać tej drużynie wszystko, co mam najlepszego. Pokażę swoje umiejętności, ale zdaję sobie sprawę z tego, że muszę być cierpliwy.

Czytaj także:
Dlaczego Jose Bakero nie ogrywa zmienników Artioma Rudneva?

Już niedługo przybędzie Panu konkurent na prawej stronie, czyli Marcin Kikut…
Marciano Bruma: - Tak, Marcin też mocno pracuje na treningach. Widziałem też, że coraz lepiej czuje się również Manuel Arboleda. Jeśli wszyscy osiągniemy szczyt swojej formy, to obrona będzie silniejsza. Konkurencja jest duża, ale mam przeczucie, że mój moment też nadejdzie.

Dzwonił Pan z gratulacjami do brata, który w barwach Hamburga zagrał cztery razy w podstawowym składzie i zdobył gola?

Marciano Bruma: - Akurat nie widziałem spotkania z VfB Stuttgart, w którym Jeffrey strzelił bramkę. Miałem wtedy zajęcia w Lechu. Pamiętałem o tym i rozmawiałem telefonicznie z bratem. Jest bardzo zadowolony, ponieważ zagrał wszystkie swoje mecze od pierwszych minut. Ostatnie tygodnie są dla niego bardzo udane. Cieszę się, że bratu tak świetnie się powodzi.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie