Maryla Rodowicz: Piosenkarz występuje do końca

Marek Zaradniak
Maryla Rodowicz: Nie mam marzeń. Jeśli coś chcę zrobić to realizuję.
Maryla Rodowicz: Nie mam marzeń. Jeśli coś chcę zrobić to realizuję. Marcin Oliva Soto
Maryla Rodowicz - ile zaśpiewała piosenek, dlaczego nie chciała kariery na Zachodzie, do czego namówił ją syn, komu kibicuje, czego młodzi wykonawcy mogą jej pozazdrościć i czym naraziła się w Komitecie Centralnym PZPR?

Rozmawiamy w czasie, gdy liderka Vaya Con Dios Dani Klain ukończyła 60 lat i zdecydowała, że wycofuje się z czynnego życia artystycznego. Pani w tym roku świętuje 45-lecie obecności na profesjonalnej estradzie. Czy też wyznaczyła sobie Pani górną granicę wieku, gdy nie będziemy jej oglądać na estradzie, a tylko słuchać?

Maryla Rodowicz: - Nie. W moim zawodzie nie idzie się na emeryturę, chyba że jest ku temu szczególny powód. O wszystkim decyduje publiczność. Aktor, muzyk czy wokalista występują do końca.

Maryla Rodowicz śpiewała w Poznaniu [ZDJĘCIA]

45 lat na estradzie to sporo. Które momenty w Pani karierze miały szczególne znaczenie?

Maryla Rodowicz: - Wygranie Festiwalu Piosenkarzy Studenckich w Krakowie w roku 1967. Potem wygranie festiwalu w Opolu w 1969 roku dzięki piosence "Mówiły mu" i kolejny sukces tam w roku 1970 dzięki "Jadą wozy kolorowe", potem była pierwsza płyta - "Żyj mój świecie" i wyjazd do Londynu, gdzie nagrałam angielskie wersje piosenek "Mówiły mu" i "Zakopane". Życie artysty wyznaczały wtedy festiwale. Każdemu zależało, żeby tam być. A poza tym nagrywałam w Niemczech, Czechosłowacji i w ówczesnym Związku Radzieckim, gdzie moja płyta rozeszła się w nakładzie 10 mln egzemplarzy, chociaż nie dostałam ani kopiejki. Co więcej, musiałam nawet zapłacić za hotel podczas nagrania. Przypuszczam, że podobny los spotkał autorów piosenek. No i proszę pamiętać, że w życiu musiałam pogodzić dwie role - artystki i matki trojga dzieci. To, że mi się udało, jest dla mnie powodem do dumy. Gdyby nie determinacja, nie śpiewałabym przez 45 lat i nie nagrałabym kilkuset utworów, które właśnie ukazują się na mojej "Antologii".

Maryla Rodowicz - rozmowa

Ale oglądamy Panią coraz rzadziej. Przez wiele lat zawsze około 20 marca lub nieco wcześniej śpiewała Pani w poznańskiej Arenie lub tak jak rok temu w Auli UAM. W tym roku koncertu w Poznaniu nie ma. Czy to znaczy, że spadło zapotrzebowanie na Marylę Rodowicz?
Maryla Rodowicz: - Jak to coraz rzadziej? Proszę mi pokazać drugiego wykonawcę, który gra pełną halę Arenę dwa lata pod rząd. Dwa lata temu zagrałam serię biletowanych koncertów w największych halach w kraju. Wydanie "Antologii" to duże przedsięwzięcie. Bardzo się cieszę z tego wydawnictwa. Pokazuje, ile zrobiłam w tym zawodzie. W planach jest też wystawa moich kostiumów i archiwaliów podobna do tej, jaką David Bowie ma w Albert Museum w Londynie. Jesienią ukaże się moja biografia, w maju następnego roku kolejna książka. W listopadzie czeka mnie koncert z orkiestrą symfoniczną Polskiego Radia, transmitowany przez polskie radio i TVP2. Jesienią planuję też trasę koncertową. A wcześniej, bo już w czerwcu odbędzie się jubileuszowy 50. festiwal w Opolu. Uczestnicy koncertu debiutów śpiewać będą moje piosenki. Będę prowadzić ten koncert i wezmę również udział w koncercie galowym. Pracy mam więc sporo.

Maryla Rodowicz znalazła teksty Agnieszki Osieckiej w pudłach

Rzeczywiście, na brak pracy nie może Pani narzekać. W jaki sposób zachowuje Pani tak doskonałą kondycję i pogodę ducha?

Maryla Rodowicz: - Moja kondycja wynika właśnie z pogody ducha. Staram się przede wszystkim wysypiać i żyć higienicznie. Dbam o swój wygląd i dietę. Staram się być na czasie z modą.

W 1974 roku znalazła się Pani w ekipie artystycznej na mistrzostwa świata w piłce nożnej w Monachium. Śpiewała Pani wtedy piosenkę "Football", ale o Pani wysłaniu tam podobno zadecydował Komitet Centralny PZPR. Czy również w innych przypadkach decydowano o Pani losach na tak wysokim szczeblu?

Maryla Rodowicz: - Wezwano mnie do KC i powiedziano, że jest taki pomysł, abym znalazła się w ekipie na mundial razem z m.in. Silną Grupą pod Wezwaniem, którą przebrano w stroje krakowskie. Ja się nie dałam przebrać w strój ludowy. Wystąpiłam w długiej spódnicy, w takiej stylizacji hippi, z kwiatem we włosach.

Dla Pani, dziewczyny po AWF-ie, taki wyjazd był chyba atrakcyjny?

Maryla Rodowicz: - Nie byłam wtedy fanką footballu, a do tego diety były bardzo niskie. Dla nas wielką atrakcją było to, że jedziemy na Zachód.

No właśnie podróżowała Pani i koncertowała wyjątkowo dużo. Częściej były to podróże "najlepszym z aut" czy raczej "szare drogi powiatu"?

Maryla Rodowicz: - Bywało różnie, jak w piosence. Porsche zafascynowałam się w latach 70. pod wpływem sukcesów Sobiesława Zasady. Pierwszy to był model VW Porsche, mocno używany, kolejny kupiłam na raty od kolegi, niezapomnianego Wacka Kisielewskiego. Części trzeba było dorabiać w polskich warsztatach.
Dziś już chyba nie jeździ Pani używanym?

Maryla Rodowicz: - Nie. Mąż mi kupił nowe.

A jaki wpływ na Pani działalność mają mąż i dzieci?

Maryla Rodowicz: - Mąż pilnuje spraw prawnych. Czyta moje umowy, bardzo mnie wspiera... Młodszy syn - Jędrek - namówił mnie na obecność na facebooku. Studiował nowe media w Stanach i w Anglii. Mam poza tym bogatą w informacje stronę internetową www.marylarodowicz.pl. W ogóle dzieci inspirują mnie muzycznie.

Pani rodzina pochodzi z Wilna. Czuje Pani sentyment do tamtych stron?

Maryla Rodowicz: - Ogromny. Wilno bardzo mnie wzrusza. Ale nie tylko, także rodzinne strony mojego ojca - on pochodził z dzisiejszej Ukrainy, a mama urodziła się w Wilnie. Jej rodzina pochodzi z okolic Lidy. Ja natomiast właśnie wróciłam z Kijowa, gdzie odebrałam tytuł "Człowieka roku" na Ukrainie. Przyznano mi go "za wkład w skarbnicę muzyki światowej". Mój ojciec urodził się w Stanisławowie, obecnym Iwano Frankowsku.

Czy jakieś obyczaje z tamtych stron są kultywowane w Pani domu?

Maryla Rodowicz: - Przede wszystkim kuchnia, zwłaszcza na Boże Narodzenie. A poza tym odziedziczyłam po żeńskiej stronie wrażliwość muzyczną. Babcia śpiewała w Wilnie w chórze w kościele św. Ducha. Mama - we Włocławku w chórze PSS-u. Piosenki mojego dzieciństwa nagrałam w 1994 roku na płycie "Marysia biesiadna".

Wspomniała Pani o jubileuszowym Opolu. Zazdrości Pani czegoś współczesnej młodzieży muzycznej?

Maryla Rodowicz: - Show-biznes dziś bardzo się zmienił. Bardzo trudno jest dzisiaj zaistnieć w mediach. Można wygrywać kolejne konkursy dla amatorów, ale z tego niewiele wynika. Kiedyś było jedno radio i jedna telewizja i polityka promowania polskiej muzyki. Grało się nawet 300 koncertów rocznie. Po dwa dziennie. Za niewielkie pieniądze wprawdzie, ale było dużo pracy.

A czego młodzi wykonawcy mogą zazdrościć Pani?

Maryla Rodowicz: - Repertuaru, jakiego dorobiłam się przez 45 lat. Dziś już takich piosenek się nie pisze.
Nie żałuje Pani, że nie stała się światową gwiazdą? Przecież była szansa. Wspomniała Pani o nagraniach w Londynie...

Maryla Rodowicz: - Zrezygnowałam z tego na własne życzenie, więc tylko do siebie mogę mieć pretensje. Nie mogę się więc z tego powodu stresować.

Często miała Pani stresy z powodów artystycznych?

Maryla Rodowicz: - Oczywiście. Wielokrotnie musiałam pokonywać rozmaite zakręty. Przez parę lat mieszkałam w Pradze, robiłam tam karierę, koncertowałam miesiącami w Niemczech, mimo to starałam się dbać o polski rynek. Wydawałam regularnie płyty, grałam koncerty..

Kto wywarł na Panią największy wpływ w Polsce i w świecie?

Maryla Rodowicz: - Cała muzyka brytyjska lat 60. i amerykański blues. Od Rolling Stones poprzez Animals, Boba Dylana, Joan Boaz, Janis Joplin.

Jako jedna z nielicznych artystek przygotowuje Pani specjalne wydawnictwa dla fanów. Kim oni są? Kto słucha Maryli Rodowicz?

Maryla Rodowicz: - Fanów widzę na koncertach pod sceną, znam grupę, która jeździ na moje występy. Spotykam tych ludzi zarówno w Sztokholmie, gdzie niedawno śpiewałam, jak i na festiwalu w Opolu, gdzie często pojawiają się z transparentami. Moich fanów zresztą ciągle przybywa. W ubiegłym roku, w grudniu zabrakło biletów na koncert w Sali Kongresowej. A fani przyjechali z Irlandii, Łotwy, Niemiec...

Wróćmy do Pani "Antologii" - najbardziej interesujące wydają mi się kolejne albumy z serii "Rarytasy". Zawierają nagrania wcześniej niepublikowane na płytach. Najnowsze wydawnictwo z lat 1974-77 to podwójny album. Dlaczego?

Maryla Rodowicz: - W archiwum polskiego radia jest około 900 utworów, w tym okresie nagrywałam wyjątkowo dużo.

Jest w tym zestawie "Pieśń ocalenia" Jonasza Kofty, którą wykonuje Pani z Czesławem Niemenem. Dlaczego jest to utwór niemal nieznany?

Maryla Rodowicz: - W ogóle nie jest znany. Czesława namawiałam do jego napisania przez pół roku. Wystąpiliśmy w Opolu, w koncercie premier, ale, niestety, telewizja wszystko wycięła. Remastering tego wykonania zrobiła córka Czesława Eleonora.
Ale znany jest Pani duet z Danielem Olbrychskim "Wrócą chłopcy z wojny" z oratorium "Zagrajcie nam dzisiaj wszystkie srebrne dzwony" Katarzyny Gaertner i Ernesta Brylla. Dlaczego znalazł się wśród "Rarytasów"? Przecież ta piosenka była wcześniej na płytach, a całe oratorium ukazało się na kompakcie cztery lata temu...

Maryla Rodowicz: - ... ale nie było tego utworu na żadnej mojej płycie.

Zwróciłem też uwagę na piosenkę "Nasza mama", którą nagrała Pani kiedyś z Adą Rusowicz i Wojciechem Kordą. To mało znany epizod. Jak Pani wspomina Adę?

Maryla Rodowicz: - Adę poznałam w czasie kręcenia filmu "Kulig". Oni, soliści zespołu Niebiesko-Czarni, byli już znani. Ja byłam debiutantką. Dzieliłam z Adą garderobę. Miałam sporą tremę, ale Ada okazała się niezwykle urocza. Potem, któregoś dnia spotkaliśmy się i postanowiliśmy, że nagramy tę piosenkę z tekstem Agnieszki Osieckiej. Nasze głosy interesująco współbrzmiały. Szkoda, że Ada tak wcześnie odeszła.

Czy oprócz "Antologii" planuje Pani jakąś nową płytę?

Maryla Rodowicz: - Na razie o tym nie myślę, w końcu ostatnia moja premierowa płyta - "Buty 2" z tekstami Agnieszki Osieckiej ma dopiero 1,5 roku. Tuż przed Bożym Narodzeniem cały zestaw "Antologii" ukaże się w specjalnym, eleganckim boksie.

Czy czuję się Pani spełniona jako artystka?

Maryla Rodowicz: - Tak. Inaczej nie byłabym tak otwarta na scenie.

A gdzie chciałaby Pani jeszcze zaśpiewać? Jakie są Pani artystyczne marzenia?

Maryla Rodowicz: - Nie mam marzeń. Jeśli coś chcę, to realizuję. Marzyłam o wystawie moich kostiumów i będzie. W Bibliotece Narodowej. Marzyłam o koncercie z orkiestrą i też będzie.

I na koniec zapytam o Poznań. Przyjeżdża tu Pani często. Lubi Pani to miasto?

Maryla Rodowicz: - Poznań to piękne miasto. Poza tym kibicuję Lechowi i interesuję się pierwszoligową Wartą. Życzę Poznaniowi, wszystkiego najlepszego, to miasto z wielkimi tradycjami.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

l
lans

ta baba? ma tupet i nic oza tym,wole d sipe ule

p
pc

Rodowicz to jest firma jak Mercedes albo Coca Cola. Tyle lat na estradzie, tyle przebojów, że jest co wspominać i dalej jest w formie. Nie jeden w jej wieku już kwęka i stęka, mało co mu się chce a tu proszę, końca nie widać.

S
Swanson Gloria, Miss

Piosenkarze koncza kariere a artysci od kiczu chca robic kase na czym (kim) tylko sie da.
Zobaczcie na Diane Ross, Tine Turner czy Barbare Streisand (no ta ostatnia raz na 10 lat da jakis koncert) - Rodowicz owszem ma glos i nawet kilka jej piosenek jest calkiem fajnych, ale czasu komunistycznych tzw" dyzurnych " artystow sie skonczyly i czas prawnuki bawic a nie skakac po scenie i udawac 18 latke.

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3