Mateusz Morawiecki: Wybory zdecydują, czy chcemy Polski...

    Mateusz Morawiecki: Wybory zdecydują, czy chcemy Polski silnej, czy uległej

    Katarzyna Stańko, Paweł Siennicki

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Mateusz Morawiecki

    Mateusz Morawiecki ©Krystian Maj/KPRM

    Stawką tych wyborów jest spór o świat wartości, ale też podniesienie poziomu życia Polaków. Tradycję i nowoczesność nie tylko da się pogodzić. A modernizacja nie musi odbywać się kosztem szacunku dla przeszłości, naszej historii i tradycyjnych wartości - mówi premier Mateusz Morawiecki.
    Mateusz Morawiecki

    Mateusz Morawiecki ©Krystian Maj/KPRM

    Piast Gliwice został niespodziewanie Mistrzem Polski w piłce nożnej. Co jest bardziej nieprzewidywalne: polska polityka czy piłka nożna?
    Piast zasłużył na tytuł Mistrza Polski. Gratulacje. Polska piłka jest bardzo nieprzewidywalna. Kto stawiał na Piasta? Życzyłbym nam wszystkim, żebyśmy nie musieli czekać znowu całe lata na grę polskiego klubu w fazie grupowej Ligi Mistrzów i Ligi Europy. Zresztą, na spotkaniu z PZPN obiecałem, że będą specjalne nagrody dla tych klubów, które zakwalifikują się do gry w europejskiej elicie. To wysoko zawieszona poprzeczka, ale powinna być nagroda za rozsławianie imienia Polski na świecie.

    O, to nowy program. Piłka nożna plus?
    Chciałbym, aby polska piłka weszła na wyższy poziom, bo stadiony mamy coraz piękniejsze, natomiast polska piłka klubowa… no, cóż - szału wciąż nie ma. Ale chcemy promować walkę, sukces, skuteczność, gryzienie trawy.

    Kampania w niczym nie przypominała kampanii europejskiej, została zdominowana przez sprawy krajowe. Trawestując klasyka, „bo taki mamy klimat”? Co dla Pana jest faktyczną stawką tych wyborów?
    Są dwie. Po pierwsze chodzi o świat wartości, po drugie - o świat materialny. W świecie wartości zarysował się spór, czy budować nowoczesność na fundamencie tradycji, ciepła rodzinnego - tych dobrych spraw i dobrych rzeczy, które udało nam się zrobić w ciągu ostatnich blisko 4 lat, czy budować na szokujących rewolucjach obyczajowych, gdzie tradycyjna rodzina jest wyśmiewana, a dzieci poddawane napastliwej indoktrynacji wbrew woli rodziców. My uważamy, że tradycję i nowoczesność nie tylko da się pogodzić. Że jedno może wspierać drugie. A modernizacja nie musi odbywać się kosztem szacunku dla przeszłości, naszej historii i tradycyjnych wartości. Tym odróżniamy się od naszych konkurentów politycznych.

    A druga stawka?
    To europejskość w konkrecie. Europa w konkrecie. To europejskość rozumiana jako podnoszenie codziennego standardu życia Polaków. Nie ma europejskości bez godności. Nasi konkurenci polityczni dużo mówią o wartościach europejskich. Ale co to jest? To jakaś mgła. Każdy polityk w Europie dopasowuje te wartości do własnych potrzeb i według własnego uznania. My mówimy o Europie w konkrecie - wyższe płace, lepsza praca, porządna polityka prorodzinna, taka sama jakość produktów w Polsce, co w Niemczech i Francji. Kiedy się żyło lepiej, przed czterema laty, czy teraz? Czy łatwiej o pracę było cztery lata temu, czy teraz? Czy wtedy ktoś przypuszczał, że na każde dziecko będzie wypłacane świadczenie 500+? Na te pytania warto sobie odpowiedzieć idąc w niedzielę do lokali wyborczych.

    Te wybory zdecydują, kto wygra wybory parlamentarne jesienią?
    Niedzielne wybory zdecydują, czy chcemy Polski silnej, czy Polski uległej. Jesteśmy szóstym co do wielkości krajem w Europie i Polacy zasługują na to, żeby żyć na poziomie rodzin niemieckich, francuskich czy hiszpańskich. Te wybory będą bardzo ważnym sprawdzianem dla wyborców, sympatyków ugrupowań i samych partii. Ale najważniejsze jest to, że są to wybory bardzo ważne dla Polski i polskich spraw. My mówimy uczciwie Polakom: startujemy w tych wyborach jako jedna drużyna i będziemy w Parlamencie Europejskim reprezentować Polskę jako jedna drużyna. Nasi konkurenci z Koalicji Europejskiej startują z jednej listy, a potem rozpierzchną się po różnych frakcjach w Europie - od czerwonych przez zielonych po tęczowych.

    W niedzielę zdecydujemy trochę, kto będzie rządził Polską przez kolejne lata…
    Te wybory na pewno są wstępem do jesiennych wyborów parlamentarnych. Ale są inne. Dla nas trudniejsze. Najtrudniejsze. Dlatego tak ważna jest mobilizacja naszego elektoratu, który uważał do tej pory wybory do Parlamentu Europejskiego za mniej istotne.

    Jakiej frekwencji się Pan spodziewa?
    Wysokiej, jak na wybory europejskie: między 30 a 40 proc. Wcześniej nigdy nie przekroczyliśmy progu 25 procent.

    Ale PiS i KE idą łeb w łeb. Co zdecyduje o wygranej w wyborach europejskich?
    Liczy się siła głosu, nawet jednego. To wyborcy mają moc. My robimy, co możemy, jeżdżąc po Polsce i przekonując Polaków, jak istotną decyzję będą podejmować w tę niedzielę. Wiecie Państwo, to jest też tak, że my do tych wyborów idziemy z pozytywnym programem, przedstawiliśmy naszą nową „piątkę” zobowiązań wobec Polaków. I ją zaczęliśmy realizować: 13. emerytura, zerowy PIT dla młodych ludzi, obniżenie PIT-u dla wszystkich, odbudowa połączeń autobusowych, 500+ na każde dziecko. Natomiast opozycja skupiła się na straszeniu Polaków. Jedni straszą polexitem, drudzy straszą roszczeniami, Amerykanami i czym tam mają pod ręką. To nie jest poważne. Jak widać, Prawo i Sprawiedliwość to gwarant normalności. Normalności i spokoju.

    Ważniejsze dla PiS jest bić się o środek, czy też o prawą flankę? Jak Pan poważnie traktuje zagrożenie z prawej strony, ze strony Konfederacji?
    Zawsze i wszędzie jest pewna grupa ogólnego protestu. Nową sytuacją w polskiej polityce jest to, że powstała partia tak jawnie antyeuropejska, antyamerykańska i prorosyjska. To jest opcja, przed którą my przestrzegamy, bo jest to opcja niebezpieczna. Ona służy Rosji. Kreml zaciera ręce.

    Czy istnieją dowody na bezpośrednią ingerencję Kremla w wybory w Polsce?
    Aktywność w wielu miejscach w sieci i trolle uruchamiane przez naszych konkurentów wskazują na to, że może być ingerencja czynników obcych. Patrząc na to, co dzieje się w Austrii, czy wcześniej w Hiszpanii, gdzie sąd stwierdził ingerencję Rosji w wewnętrzne sprawy krajów, należy być świadomym zagrożenia. Takie przypadki były we Francji, w Czechach czy w RPA. Ze względu na swoją otwartość w docieraniu do ludzi, internet jest podatny na próby manipulacji.
    1 3 4 5 »

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo