18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

reklama

Michał Rusinek wywołał internetową wojnę o kulturę

Marta ŻbikowskaZaktualizowano 
Michał Rusinek.
Michał Rusinek.
Michał Rusinek, wieloletni sekretarz Wisławy Szymborskiej, napisał na swoim fejsbukowym profilu, że nie odpowiada na listy zaczynające się od słowa "Witam". Tym swoim stwierdzeniem wywołał prawdziwą burzę. - Nie spodziewałem się aż takiego zamieszania - mówi doktor Michał Rusinek. - Moja wypowiedź nie jest przecież żadną ekstrawagancją ani nowością. Językoznawcy od lat mówią o tym problemie.

Nowoczesny styl korespondencji nie podoba się nie tylko Michałowi Rusinkowi. Krytykuje go większość pracowników dydaktycznych uczelni.

Czytaj także:
Prezent od Szymborskiej jest już w Poznaniu [FILM ZDJĘCIA]
Michał Rusinek o Szymborskiej: Była z innej planety

Problemem nie jest tylko słowo "witam".
- Wyszło, jakbym wszystkich pouczał, a to nie jest tak - tłumaczy dr Rusinek. - Ja bym po prostu wolał, żeby ten internet miał ludzką twarz, a "witam" jest pozbawione konkretnego człowieka, do którego się zwracamy.

Studenci mają wyraźny kłopot z tytułowaniem listów elektronicznych do pracowników naukowych.

Michał Rusinek twierdzi, że jego wypowiedź nie dotyczyła jedynie internetu, ale korespondencji w ogóle. W dzisiejszych listach bowiem, coraz rzadziej przestrzega się zasad obowiązujących jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu. Szczególnie widoczne jest to w korespondencji studentów kierowanej do wykładowców prowadzących zajęcia.

- Dostaję trzy typy listów na temat mojej wypowiedzi - przyznaje Michał Rusinek. - Pierwszy to wyrazy wsparcia i poparcia od językoznawców. Są też osoby, które piszą, że wiedziały, iż coś jest nie tak z tym powitaniem, słyszały, że coś tu nie gra, ale cieszą się, że ktoś powiedział to wprost. Trzeci typ to głównie anonimy typu: my ci tu pokażemy, nie będziesz się wymądrzał.

Ze zdaniem Michała Rusinka zgadza się większość pracowników naukowych prowadzących działalność dydaktyczną.

- Od lat obserwuję, że język staje się coraz bardziej swobodny - mówi doktor Krzysztof Gołata z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. - Myślę, że to efekt komunikowania się za pomocą SMS-ów i innych krótkich form. Ale są sytuacje, w których widać zwyczajny brak kultury osobistej.

Studenci mają wyraźny kłopot z tytułowaniem listów elektronicznych do pracowników naukowych. Według osób zajmujących się etykietą sprawa jest prosta i nie podlega żadnej dyskusji.

- Zawsze: szanowny panie profesorze, szanowna pani profesor - wyjaśnia profesor Michał Iwaszkiewicz, który uczy dobrych obyczajów studentów Wyższej Szkoły Umiejętności Społecznych w Poznaniu. - Jeżeli ktoś jest z profesorem w bardziej zażyłych relacjach, jest jego przyjacielem czy również profesorem, może sobie pozwolić na pominięcie słowa szanowny i rozpoczęcie od: panie profesorze.

Profesor Iwaszkiewicz z rozrzewnieniem wspomina początki swojej pracy na uniwersytecie, kiedy najwyższym stopniem spoufalenia było zwrócenie się do kogoś: panie kolego.

- I to tylko ktoś o wyższym stopniu mógł tak zwrócić się do młodszego kolegi, nigdy odwrotnie - zaznacza profesor Iwaszkiewicz.

Dzisiaj z kindersztubą, doskonale znaną starszym rocznikom, jest coraz gorzej. Profesorowie ze zgrozą wspominają listy od studentów zaczynające się od słów: szanowny panie Józefie.

- Zwrócenie się w taki sposób do emerytowanego profesora po prostu nie uchodzi - oburza się doktor Gołata. - Ja również nie odpowiadam na niektóre maile. Studenci przysyłają na przykład takie, w których nie ma nawet słowa "witam". Dostaję pusty list z załącznikiem. Nawet nie wiem, czy to nie jest jakiś spam albo wirus. Nie otwieram takich załączników.

Doktor Gołata wymienia cztery podstawowe błędy popełniane przez studentów w korespondencji elektronicznej. Pierwszy to ów pusty list z enigmatycznym załącznikiem. Zdarza się, że student z niewyjaśnionych przyczyn, nieupoważniony przez nikogo, zaczyna zwracać się do wykładowcy po imieniu. To drugi studencki grzech.

- Wiem, że to naleciałość z obyczajowości Zachodu, gdzie ponoć wszyscy mówią do siebie po imieniu, ale żyjemy tu i teraz i obowiązują nas inne zasady - wyjaśnia dr Krzysztof Gołata. - Amerykański styl jeszcze u nas nie obowiązuje, ja też nie siadam z nogami na stole, gdy student wchodzi do mnie do pokoju. A mógłbym, tłumacząc, że widziałem to na amerykańskich filmach.

Trzecią kwestią, którą porusza doktor Gołata, jest czas. Student obracający się w cyberprzestrzeni uważa, że wszyscy dla wszystkich są dostępni przez 24 godziny na dobę.

- Dostaję maile wysyłane po pierwszej w nocy - przyznaje wykładowca. - Sama pora by mnie nawet nie poruszała, gdyby nie to, że już o 8 rano studenci domagają się odpowiedzi. O której godzinie ja miałbym tego maila odebrać, przeczytać, sprawdzić pracę i jeszcze odpowiedzieć?

Pracownicy naukowi zauważają, że poziom wypowiedzi studentów jest z roku na rok coraz gorszy.

- Ostatnią kwestią są błędy ortograficzne i językowe - mówi Gołata. - To przerażające. Widzę, że język w ogóle staje się coraz bardziej ubogi, coraz częściej kaleczony, normy stają się coraz luźniejsze. Jeszcze kilka lat temu nikt z prezenterów nie powiedziałby: witamy w studiu, idziemy do studia. Dzisiaj ta forma nikogo już nie razi. Nie oznacza to jednak, że studenci mogą przekraczać jeszcze obowiązujące normy.

Pracownicy naukowi wspominają korespondencję od studentów, którzy swoje adresy mailowe założyli na popularnych portalach randkowych. Zdarza się, że poważny profesor otrzymuje maila z adresu: milablondynka@buziaczek.pl. Jedna ze studentek pragnęła wyrazić się w kilku żołnierskich słowach i w treści maila wpisała: "Tu Kostrzyn". Po czym dołączyła jedynie załącznik z pracą.

Zdarza się, że poważny profesor otrzymuje maila z adresu: milablondynka@buziaczek.pl

Profesor Michał Iwaszkiewicz twierdzi, że nie pogniewałby się za samo słowo "witam", ale też nie odpowiada na maile, które w drastyczny sposób łamią zasady dobrych obyczajów.

- Na szczęście ze swoimi studentami nie mam tego kłopotu - mówi profesor Iwaszkiewicz. - Uważam, że najlepszą formą kontaktów jest spotkanie z żywym człowiekiem, dlatego tylko w taki sposób egzaminuję studentów i sprawdzam ich wiedzę. Nie mam takiej potrzeby, aby przysyłali do mnie maile.

Profesor Iwaszkiewicz uważa, że rozluźnienie obyczajów nastąpiło nie tylko w korespondencji.

- U nas w szkole zawsze zwraca się uwagę studentowi, który się niestosownie zachowuje, wiem, że duże uczelnie nie są w stanie uczyć dobrych manier, ale my mamy taką możliwość, więc z niej korzystamy - tłumaczy profesor Iwaszkiewicz. - Studia to też nauka życia. Panuje tutaj relacja uczeń-mistrz i ten mistrz w jakiś sposób także wychowuje swojego ucznia. Uczeń natomiast powinien z odpowiednim szacunkiem zwracać się do mistrza.

Doktor Krzysztof Gołata również próbuje wychowywać studentów, choć uważa, że brak ogłady, to braki wyniesione z domu.

- Jeśli kilka razy nie odpowiem na maila, w którym brakuje odpowiednich form grzecznościowym, to w końcu taki student się zastanowi i pomyśli, że coś jest nie tak - wyjaśnia doktor Gołata. - Studenci jednak są wyczuleni i po kilku takich nauczkach zaczynają odpowiednio tytułować swoje listy.

Puste maile dostaje również doktor Maciej Ławrynowicz, który dla swoich studentów jest jednak bardziej pobłażliwy.

- Oczywiście wymagam przestrzegania elementarnych zasad kultury, ale nie reaguję histerycznie na zwracanie się do mnie na przykład panie Macieju - mówi doktor Maciej Ławrynowicz z Uniwersytetu Ekonomicznego. - Widzę kolosalną zmianę w zachowaniu studentów dziś i jeszcze kilka lat temu. Relację uczeń-mistrz zastępuje powoli układ klient-usługa. Studenci zachowują się często roszczeniowo, wymagają od nas wiedzy jak towaru. Ostatnio dostałem maila, w którym student żądał ode mnie materiałów potrzebnych mu do zaliczenia egzaminu. On nie chciał tematyki, zagadnień. Chciał gotowych materiałów, z których miałby się uczyć. Nie odpowiedziałem. Uważam to za dużą impertynencję.

Studenci zachowują się często roszczeniowo, wymagają od nas wiedzy jak towaru.

Doktor Maciej Ławrynowicz również zauważa, że studenci poruszający się w wirtualnym świecie przenoszą panujące tam zasady do rzeczywistości.

- Studenci uważają, że skoro istnieje łączność wirtualna, to ja jestem dla nich dostępny całą dobę. Nie przestrzegają godzin konsultacji, nie przychodzą na wyznaczone seminaria. Wydaje im się, że jak wyślą maila, to wystarczy - uważa doktor Ławrynowicz. - Same formy grzecznościowe tak mnie nie rażą, choć uważam, że pewnych granic się nie przekracza. Bardziej bulwersuje mnie podejście studentów do nauki w ogóle.

Ławrynowicz wspomina chociażby zachowanie studentów w bibliotece czy czytelni. Obecnie większość użytkowników tych miejsc to amatorzy gier komputerowych, którzy chcą w spokoju polować na wirtualnych wrogów. Często wyrażają swoją radość z udanego łowu głośno, nie zwracając uwagi na współtowarzyszy. Porażką również się dzielą wszem i wobec za pomocą mało cenzuralnych słów.

- Czasami któremuś wymknie się jakieś sorry i to wszystko - mówi doktor Ławrynowicz.

"Witam Szanownego Pana Michała Rusinka" to grupa, która powstała na Facebooku po wypowiedzi sekretarza Wisławy Szymborskiej na temat powitań w korespondencji elektronicznej. Internauci w złośliwy sposób próbują być dowcipni, proponując kolejne formy powitań w listach. Ich inwencja pozostawia jednak wiele do życzenia. Co bardziej pomysłowi miłośnicy strony próbują swoich sił w języku angielskim, używając z upodobaniem słowa lord. Sam Michał Rusinek widzi jednak dużo prostsze rozwiązanie problemu powitania.

- To, jak się do siebie zwracamy, jest kwestią umowy - mówi. - Nie chcę nikogo pouczać, ale sam nie przepadam za sformułowaniem: panie Michale. Uważam, że stosowane w języku polskim: Miły Panie czy Szanowny Panie w zupełności wystarczy. Byłoby mi milej, gdyby zwracano się do mnie w elegancki sposób, a przecież tylko o to chodzi, żeby było nam milej.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

w
witam

witam

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3