Mieszkańcy Sarmackiej po 18 latach walki z urzędem wykupią działki

Błażej Dąbkowski
Wiele działek w rejonie ul. Sarmackiej zostało zasiedlonych przed II wojną światową
Wiele działek w rejonie ul. Sarmackiej zostało zasiedlonych przed II wojną światową BLD
Tomasz Lewandowski, wiceprezydent Poznania, deklaruje, że w tym roku ruszy sprzedaż działek w okolicy ul. Sarmackiej. Mieszkańcy są sceptyczni.

- Nie po to radni podjęli uchwałę o sprzedaży jednolokalowych budynków mieszkalnych, by teraz blokować ich sprzedaż w rejonie ulicy Sarmackiej - deklaruje Tomasz Lewandowski, wiceprezydent Poznania.

Około 150 rodzin z Naramowic od 18 lat stara się, by wykupić od miasta domy i działki. Od 2013 r. mogą, przynajmniej teoretycznie, dzięki uchwale Rady Miasta, skorzystać z możliwości wykupu z bonifikatą, ale praktycznie do dziś nikt nie może tego zrobić. Mieszkańcy działek w rejonie Sarmackiej przez lata domagali się takich bonifikat, jakie obowiązują przy wykupie mieszkań komunalnych. Jako argument wskazywali fakt, że to ich rodzice i dziadkowie budowali domy, które leżą na miejskich działkach. Przez lata dbali i utrzymywali te miejskie budynki.

- Sprzedaż pierwszych powinna ruszyć już w kwietniu. Dopilnuję, by tak się stało - zapewnia T. Lewandowski.

Ostatnie spotkanie (po długiej przerwie) specjalnego zespołu, mającego się zająć sprzedażą działek i powołanego w 2015 r. przez prezydenta Poznania, odbyło się w styczniu.

- Podtrzymałem wówczas przedstawione mieszkańcom warunki sprzedaży. Zadeklarowałem też skrócenie okresu realizacji wniosku od momentu podpisania przez nich aneksu poinwentaryzacyjnego do umowy najmu, potwierdzającego aktualną powierzchnię i strukturę przedmiotu najmu - tłumaczy wiceprezydent.
Oprócz podpisania aneksu, lokatorzy zobowiązani są m.in. do złożenia wniosku do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w sprawie legalności powstania zajmowanego budynku. Jednak dwa punkty w całej procedurze przedstawionej przez miasto budzą obawy rodzin z Sarmackiej - chodzi o podpisanie aneksu oraz przekazanie podpisanej już przez prezydenta zgody na sprzedaż działki ponownie do Wydziału Gospodarki Nieruchomościami, w celu poddania ponownym procedurom.

- Chcemy wierzyć, że wiceprezydent doprowadzi do szczęśliwego finału, ale znów zmienia się reguły gry - podkreśla Elżbieta Skrzypczyńska, przewodnicząca Stowarzyszenia Sarmacka.

Skąd ten niepokój? We wcześniejszych wersjach aneksu przygotowanych przez urzędników zawarty był zapis o zrzeczeniu się praw do nakładów oraz wszelkich roszczeń, w tym do nieprawidłowo naliczanych czynszów, który obecnie zastąpiono propozycją, zgodą wyrażaną przez najemcę na dobrowolne płacenie czynszu najmu od całej powierzchni domu, czyli nawet od tej samodzielnie wybudowanej przez najemcę.

- Jeśli to zrobimy, znacznie wzrosną nam czynsze, nawet do tysiąca złotych, przy jednoczesnym braku wyznaczenia daty sprzedaży - tłumaczy E. Skrzypczyńska.

Mieszkańcy proponują więc inne rozwiązanie - zrzeczenie się domów na rzecz miasta, ale w momencie podpisania aktu notarialnego.

Tomasz Lewandowski zapewnia jednak, że urzędnicy nie będą wydłużać w nieskończoność procedury. - Od podpisania aneksu do sprzedaży może upłynąć około pół roku, by lokatorzy zbyt długo nie płacili wyższego czynszu - wyjaśnia.
Także ostatni z punktów przedstawionej procedury jest dla rodzin z Naramowic mocno dyskusyjny. Ostateczną decyzję, już po złożeniu podpisu prezydenta ma de facto podejmować Wydział Gospodarki Nieruchomościami.

- Jedna z działek, która przeszła całą procedurę, na wniosek WGN została wycofana ze sprzedaży. Taka sytuacja może się powtórzyć - stwierdza Danuta Imioła ze stowarzyszenia.

Mieszkańcy działek zwracają uwagę też na absurdalne wymagania, jakie zaproponował Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych, by zbywać je... osobom poniżej 50. roku życia.

Przypomnijmy, że sprawa ulicy Sarmackiej była istotnym elementem w kampanii wyborczej w 2014 r., kiedy to prezydent Jacek Jaśkowiak obiecywał tramwaj na Naramowice oraz załatwienie kwestii wykupu gruntów w rejonie tej ulicy. Lokatorom w ubiegłym roku starał się pomóc Rzecznik Praw Obywatelskich.

- Chcemy, by nadal przyglądał się miastu i jego działaniom - kończy E. Skrzypczyńska.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Tomasz

Wysypisko to masz we łbie pajacu jeden

G
Gość

"Tu jest pies pogrzebany".
Powojenna bida z nędzą kleciła w dobie reglamentacji i przydziałów "z niczego" te swoje chatyny.
Na gruntach nieatrakcyjnych, zwyczajowo przeznaczanych pod wysypisko śmieci.
Miasto się rozrosło, grunty nabrały wartości, stały się atrakcyjne, pewnie dla deweloperów.

Dodaj ogłoszenie