Mistrzostwa WTA. To może być przełom w karierze Radwańskiej

Hubert Zdankiewicz (AIP)
Joseph Nair
Pokonując Petrę Kvitovą w niedzielnym finale Mistrzostw WTA Agnieszka Radwańska przeszła do historii. To największy sukces polskiego tenisa.

Prawdziwe mistrzostwo świata, bo turniej w Singapurze uchodzi właśnie za nieoficjalne mistrzostwa świata w tenisie. Za nieoficjalne mistrzostwa świata par mieszanych uchodzi również zdobyty w styczniu przez Radwańską i Jerzego Janowicza Puchar Hopmana, jednak impreza w Perth ma charakter wyłącznie pokazowy. W Mistrzostwach WTA gra się za to jak najbardziej serio. O punkty do rankingu i ogromne pieniądze, a na starcie staje zazwyczaj osiem najlepszych tenisistek mijającego roku (tym razem zabrakło Amerykanki Sereny Williams).

– Trzy tygodnie temu nie wiedziałam nawet, czy będę miała szansę w ogóle tu zagrać – mówiła po ostatniej piłce Radwańska, nawet nie próbując ukrywać łez. – To najważniejszy dzień w moim życiu – dodała Polka, która dzięki zwycięstwu 6:2. 4:6, 6:3 poprawiła osiągnięcie Wojciecha Fibaka, który w 1976 roku również dotarł do finału Masters (tak przez wiele lat nazywał się ten turniej zarówno w wydaniu męskim, jak i damskim). Przegrał jednak z Hiszpanem Manuelem Orantesem.

Tak samo miała skończyć Radwańska. Przynajmniej zdaniem bukmacherów, którzy więcej szans na zwycięstwo w finale dawali Kvitovej. Wskazywał na to bilans dotychczasowych spotkań obu tenisistek, choć akurat w Mistrzostwach WTA obie wygrywały na zmianę. Czeszka w 2011 i 2013 roku, Polka w 2012 i 2014.

Eksperci nie wzięli najwyraźniej pod uwagę, że Radwańska wspięła się w poprzednich meczach a szczyt swoich możliwości. Rywalizację w Singapurze rozpoczęła od porażek z Rosjanką Marią Szarapową i Włoszką Flavią Pennettą, po których mało kto dawał jej jeszcze szanse na wyjście z grupy. W ostatnim meczu Polka pokonała jednak wiceliderkę rankingu WTA, Rumunkę Simonę Halep. W półfinale natomiast uporała się z Garbine Muguruzą (rakieta numer trzy), rewanżując się przy okazji Hiszpance za tegoroczną porażkę w półfinale Wimbledonu.

Niepokoić mógł tylko stan zdrowia krakowianki, która w końcówce sobotniego meczu narzekała na bolące udo, a w niedzielę wyszła na kort z imponującym bandażem na prawej nodze. – Agnieszka musi przetrwać pierwsze trzy gemy, bo będzie bardzo boleć, później adrenalina weźmie górę – ostrzegał Piotr Radwański, ojciec i były wieloletni trener naszej tenisistki, ale na korcie nie było widać, aby jego córce coś dolegało. To raczej Kvitova – która również przystąpiła do gry obandażowana – sprawiała wrażenie, jakby miała problemy z poruszaniem się. Zwłaszcza na początku drugiego seta. – Czasami jej gra to dla mnie niekończąca się opowieść – stwierdziła – pytana o sposób na Radwańską, Czeszka – która z kolei rozprawiła się w półfinale z Szarapową. Dodała, że jej receptą na sukces będzie mieszanka cierpliwej i agresywnej gry i faktycznie – pierwszy set był w jej wykonaniu mieszanką. Tyle, że błędów i bezradności.

Polka znów zaczęła odważnie i już w pierwszym gemie przełamała rywalkę. Skupiona, agresywna – raz po raz punktowała coraz bardziej bezradną i pogubioną Czeszkę. – Przestań już kombinować, graj swoje – apelował przy stanie 5:1 trener Kvitovej David Kotyza, ale jego podopieczna wygrała jeszcze w tej partii tylko jednego gema.

Co więcej, drugi set znów zaczął się od przełamania i prowadzenia Radwańskiej. 2:0. Później 3:1. Kvitova w końcu zaczęła jednak trafiać. Odrobiła straty, a prowadząc 5:4 po raz drugi przełamała Polkę. Czeszka grała coraz pewniej i teraz to ona dyktowała warunki na korcie.

Radwańska na szczęście walczyła do końca. Nie zdeprymowało jej prowadzenie Kvitovej 2:0 w decydującym secie, ani kolejne przełamanie po tym, jak sama wyszła na prowadzenie 3:2. Ostatnie trzy gemy wyglądały jak końcówka długiej walki w zawodowym boksie, bo obie były już krańcowo wyczerpane. Polka lepiej wytrzymałą tę próbę sił i charakterów. Czeszka próbowała skracać wymiany i szukać kończących uderzeń. Coraz częściej się jednak myliła – wystarczy zresztą spojrzeć na statystyki niewymuszonych błędów. Kvitova popełniła ich w całym meczu 53. Polka tylko pięć.

Wygrywając Mistrzostwa WTA Radwańska zarobiła w sumie 2,094 mln dolarów (1,750 mln za zwycięstwo w finale). Awansowała dzięki temu na dziesiąte miejsce w klasyfikacji najlepiej zarabiających tenisistek w historii, dołączając do grona tych, które zarobiły na korcie ponad 20 mln dol. Od poniedziałku Polka będzie również numerem pięć na świecie.
A wszystko to po sezonie pełnym wzlotów i upadków. Sezonie, w którym dwa razy wypadała z pierwszej dziesiątki rankingu, WTA a wielu spisało ją na straty...

Opinia eksperta: Paweł Ostrowski, były trener Angelique Kerber.

"Najważniejszy wniosek z tego zwycięstwa jest taki, że Radwańska zrobiła ostatni krok, jaki dzieli zawodniczkę bardzo dobrą od wybitnej. W końcu nie czekała w decydujących momentach na cud, tylko brała sprawy we własne ręce i kreowała grę. To może być punkt zwrotny w karierze Agnieszki, bo w końcu zaczęła wierzyć, że takie granie ma sens i widzi, jakie to przynosi efekty. Tak grająca Radwańska spokojnie może pokusić się o to, by wygrać również turniej Wielkiego Szlema i jestem przekonany, że to - prędzej, czy później - nastąpi. Ona teraz już wie, że może wygrywać z najlepszymi nie tylko wtedy, gdy mają gorszy dzień. Wielkie gratulacje należą się również jej sztabowi szkoleniowemu. Zwłaszcza Tomkowi Wiktorowskiemu. Za spokój i cierpliwość - niejeden trener straciłby głowę po nieudanej pierwszej części sezonu".

FLESZ: Kiedy będzie wiosna? Zwierzęta dają sygnały.

Wideo

Materiał oryginalny: Mistrzostwa WTA. To może być przełom w karierze Radwańskiej - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3