Młodzi rugbyści trafią na rozsierdzonych Rumunów! Przyjdźcie na Posnanię dopingować Polaków

Radosław Patroniak
Biało-czerwoni zrealizowali już plan minimum w Euro, ale to nie znaczy, że nie mają ochoty na brązowy medal grupy A
Biało-czerwoni zrealizowali już plan minimum w Euro, ale to nie znaczy, że nie mają ochoty na brązowy medal grupy A Fot. Dawid Stube/Agencja Fotostube
W kolebce wielkopolskiego rugby, czyli na stadionie Posnanii przy ul. Słowiańskiej biało-czerwoni rozegrają w piątek o godz. 15 ostatnie swoje spotkanie na ME w Rugby do lat 18. Rywalem podopiecznych Krzysztofa Okapy w meczu o trzecie miejsce w grupie A będą Rumuni.

– Przeciwnicy mieli chyba większe aspiracje. Mogą być źli sfrustrowani, a dodatkowe napięcie może nie sprzyjać harmonijnej grze, dlatego powinniśmy ten fakt wykorzystać – przyznał regionalny oficer rozwoju w WOZRugby i jednocześnie trener kadry kobiet, Tomasz Kapustka.

Według niego reprezentacja Polski zrealizowała już plan minimum, czyli zakwalifikowała się do pierwszej czwórki w swojej grupie. – Najważniejszy był pierwszy mecz z Czechami, który nie układał się po naszej myśli, ale był zwycięski i otworzył nam drogę do strefy spokoju. Z Rosją rozegraliśmy w półfinale dobre spotkanie, mimo iż po przerwie popełniliśmy za dużo błędów. Widać jednak, że nasza drużyna narodowa ma potencjał i na pewno jest odzwierciedleniem stanu posiadania rodzimych klubów – zauważył trener i działacz Posnanii.

W polskiej ,,piętnastce” znalazło się miejsce dla trzech wychowanków klubu ze Słowiańskiej, a mianowicie dla Bartosza Kubalewskiego, Oskara Soczewicy i Mateusza Nitschke.
– Nie chcę oceniać ich występów, bo to nie moja rola, ale warto podkreślić, że Mateusz Nitschke w takim samym turnieju zagra jeszcze za rok, bo jest dopiero 17-latkiem. Na pewno więc z całej trójki polskie rugby będzie miało dużą pociechę – przekonywał Kapustka.

Finałowe mecze Euro powinny cieszyć się dużym zainteresowaniem i przyciągnąć jeszcze więcej kibiców niż mecze eliminacyjne. – Rozmawiałem z działaczami FIRA-AER na temat frekwencji. Są z niej zadowoleni i podkreślali, że bardzo budująca jest zwłaszcza obecność na trybunach młodzieży szkolnej. Dla nas spotkania turniejowe to najlepszy sposób na zarażenie dzieci miłością do jajowatej piłki. W następnych latach będziemy na pewno zbierać owoce tego tygodnia wielkiej promocji rugby – stwierdził selekcjoner żeńskiej kadry.

Ostatnie dni mistrzostw to nie tylko okazja do zobaczenia w akcji jednej z 24 drużyn, ale także do wymiany poglądów na temat poziomu zawodów i przyszłości rugby z najważniejszymi osobistościami w FIRA-AER. W środę do Poznania przybył nawet prezydent EuropejskiegoStowarzyszenia Rugby, Rumun Octavian Morariu.
– Do tej pory rugbyści z innych krajów najczęściej na obozy przyjeżdżali do Spały. Mam nadzieję, że po ME kilka drużyn odwiedzi Wielkopolskę ponownie –mówił Kapustka.

W sobotnim finale, zaplanowanym o godz. 16.30 we Wronkach (relacje w TVP Sport i Eurosporcie), z udziałem Francji i Irlandii, wynik będzie sprawą drugorzędną. – Rok temu Anglia wygrała z Francją 27:22. Było dużo emocji, akcji i przyłożeń.Chciałbym, żeby teraz było tak samo. Jeśli mecz będzie stał na wysokim poziomie, to i pamięć o nim i Euro dłużej przetrwa – zakończył Kapustka.

Chcesz skontaktować się z autorem informacji? r.patroniak@glos.com

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie