Mord w Żernikach: Postępowanie wyjaśniające wobec dwóch prokuratorów

Łukasz Cieśla
Do zabójstwa doszło w marcu w Żernikach. Sławomir B. zadźgał nożem byłą dziewczynę. Motywem miała być zazdrość i zawiedzione uczucia. Nieco wcześniej Monika G. zerwała burzliwy związek
Do zabójstwa doszło w marcu w Żernikach. Sławomir B. zadźgał nożem byłą dziewczynę. Motywem miała być zazdrość i zawiedzione uczucia. Nieco wcześniej Monika G. zerwała burzliwy związek Dariusz Gdesz
Zanim w Żernikach były chłopak zadźgał Monikę G., prosiła o pomoc organy ścigania. Teraz prokuratura sprawdzi czy jej pracownicy nie zlekceważyli sprawy.

Do zbrodni doszło w marcu w podpoznańskich Żernikach. Na parkingu pod drukarnią Sławomir B. zadźgał byłą dziewczynę. Zbrodni dokonał na oczach jej matki. Uciekł, a po kilku dniach został znaleziono martwy w domu w Poznaniu. Powiesił się.

Szybko okazało się, że zamordowana Monika G. wcześniej cztery razy zawiadamiała, że były chłopak jest agresywny, grozi jej, znęca się nad nią fizycznie i psychicznie. Jej doniesienia trafiały do dwóch różnych prokuratur: Poznań Wilda i Poznań Nowe Miasto. Zdaniem osób z otoczenia Moniki, śledczy działali opieszali, wymieniali się pismami i nie pomogli kobiecie.

Teraz, kilka miesięcy po zbrodni, wobec dwóch prokuratorów ze wspomnianych jednostek wszczęto postępowanie wyjaśniające. Dlaczego dopiero teraz, skoro policja już w marcu przyznała się do błędów i zdymisjonowała trzech funkcjonariuszy? - Policja miała nieco mniej ustaleń do wykonania. W naszym przypadku trzeba było wyjaśnić okoliczności dwóch postępowań, w dwóch różnych prokuraturach - mówi Magdalena Mazur-Prus, rzecznik poznańskiej Prokuratury Okręgowej.

Kilkumiesięczna analiza zakończyła się wnioskiem do rzecznika dyscyplinarnego o wszczęcie postępowania wyjaśniającego wobec dwóch prokuratorów z Wildy i Nowego Miasta. Ono z kolei może zakończyć umorzeniem lub wszczęciem kolejnego postępowania, tym razem dyscyplinarnego.

Jakich uchybień mieliby dopuścić się dwaj śledczy? Magdalena Mazur-Prus, rzecznik prokuratury, nie chciała odpowiedzieć. Wskazała, że postępowanie leży teraz w gestii rzecznika dyscyplinarnego.

Jednak analizując przebieg wypadków sprzed kilku miesięcy, wiadomo, że zamordowana kobieta prosiła śledczych o pomoc, liczyła na ochronę oraz zatrzymanie agresywnego ekschłopaka. Ochrony nie dostała, śledczy nie złożyli wniosku o areszt dla mężczyzny.
Jak na razie konsekwencje za zaniedbania ponieśli policjanci. W marcu odwołano Michała Kniata, szefa komisariatu Poznań Nowe Miasto oraz naczelnika Wydziału Kryminalnego i jego zastępcę. Wobec nich oraz trzech niższych rangą funkcjonariuszy wszczęto także postępowania dyscyplinarne. Przełożeni z KWP zarzucili im m.in. niewłaściwy nadzór nad sprawą.

Sprawca zabójstwa Sławomir B. był już wcześniej karany za agresję przeciwko byłej żonie. Sąd Rejonowy w Jarocinie dwa razy skazywał go za napaści oraz groźby wobec eksmałżonki. Straszył ją nożem, pobił, próbował do niej strzelać, ale z pistoletu wypadł mu magazynek. Osoba, która znała szczegóły tamtych spraw, opisywała Sławomira B. jako diaboliczną i niezwykle niebezpieczną osobę. Jego była żona miała się go panicznie bać. Tym bardziej, że groził jej, że „za wszystko mu zapłaci” i „wszystkiego pożałuje”.

Ostatecznie nie zemścił się na byłej żonie. Zabił kolejną partnerkę, czyli Monikę G. Młoda kobieta, kilka tygodni przed zbrodnią, zakończyła ich związek. W dniu rozstania, 9 lutego, zawiadomiła śledczych o agresji byłego partnera. Później jeszcze trzykrotnie zawiadamiała o napaści seksualnej, groźbach oraz o tym, że Sławomir umieścił w internecie intymny filmik mający skompromitować Monikę.

Policja i prokuratura, nie wiedząc jeszcze wtedy o jego kryminalnej przeszłości, nie domagały się aresztowania krewkiego mężczyzny. A Sławomir B. w końcu zrealizował swoje groźby i zabił Monikę.

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gość

Czy się stoi czy się leży 8 tysięcy się należy

g
gość

Pomocy szukaj u Proboszcza ale przedtem co łaska na tacę.

O
OOO

W firmie ochroniarskiej!!!!!!!!!!

P
Poznaniak

Wiadomo! Niezawiśli i bezkarni!

N
Narsisi

Ale gdy w grę wchodzi "zwykły obywatel", to czym się będą "organa" przejmować? Ludzi u nas dostatek...

p
pyra

Niestety, ale wiekszość ma człowieka w nosie. Ja osobiście miałem pewną sprawę i wielką pomocą wyróżnil się Pan Policjant z Rycerskiej. Właściwy człowiek na właściwym miejscu. Dziękuję

P
Piotrek

Aż się wierzyć nie chce, że policja nie zapobiegła tragedii. To do kogo się zwracać jak człowiek czuje się zagrożony, gdzie szukać pomocy ?

J
Janusz

W Poznaniu był podobny przypadek! Dlaczego policjanci nie pomagają? Brak im odpowiedniego przygotowania, wyszkolenia? Czy są leniwi i nie chcą potrzebującym pomóc? Lepiej siedzieć i nic nie robić? Komendant z w/w Komisariatu w Poznaniu już nie pracuje. Za długo piastował to stanowisko?

Dodaj ogłoszenie