MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Musical "Metro" w Poznaniu. Hala Arena pękała w szwach! [ZDJĘCIA]

SZKI, Marek Zaradniak
Musical "Metro" w Poznaniu. Hala Arena pękała w szwach!
Musical "Metro" w Poznaniu. Hala Arena pękała w szwach! Adrian Wykrota
W sobotę w Poznaniu można było zobaczyć bardzo popularny musical "Metro". Jak było? Hala Arena pękała w szwach! Zobaczcie zdjęcia.

Musical „Metro” staje się już klasyką polskiej rozrywki. Grany jest od 25 lat, a wciąż przyciąga komplety widzów. Bo przychodzi na niego kolejne pokolenie i ci, którzy widzieli go ćwierć wieku temu, a teraz przyszli by porównać.

Przyciąga bo firma Janusz Józefowicz - Janusz Stokłosa sprawdziła się przez lata na rodzimym rynku muzycznym. Ci, którzy wybrali się na „Metro” w sobotę do poznańskiej Areny przekonali się, że jest ono nieco uwspółcześnione. Widzieliśmy to najbardziej podczas sceny castingu. Młodzi ludzie mówią wprost - zagrać u Józefowicza to jest coś.

- Zanim będziecie sławni, zanim poprowadzicie „Jaka to melodia?”, czy zaproszą was do „Tańca z gwiazdami” musicie dać z siebie wszystko - przestrzegał jednak Janusz Józefowicz. Nazwy tych programów padły nie przypadkowo. Wszak nazwiska Roberta Janowskiego, który od lat prowadzi „Jaka to melodia?” czy Nataszy Urbańskiej, którą oglądaliśmy w „Tańcu z gwiazdami’ kojarzą się właśnie z „Metrem”.

Gdy kandydaci zostali poproszeni, aby coś zaśpiewać z jednej strony pojawił się wielki przebój Edyty Górniak (wszak i ona wyszła z „Metra”) „Dotyk”, ale z drugiej przebój grupy Weekend „Ona tańczy dla mnie”. Ale Januszowi Józefowiczowi jako wytrawnemu specjaliście wystarczyło, że ktoś żuje gumę. Gdy to zauważył powiedział - już dziękuję.
Mimo kolejnych obsad „Metro” wciąż przyciąga. Dzieje się tak dzięki ciekawym melodiom, pełnej ekspresji choreografii temu, że całość ma znakomite tempo, a także niebanalnemu librettu, które opowiada o pragnieniu osiągnięcia sukcesu i o miłości. Rzecz ze względu na temat jest ponadczasowa. Józefowicz ze sceny przestrzega jednak, że teatr muzyczny to próby rano i popołudniu a wieczorem spektakl.

Sobotniego wieczoru można się było przekonać, że młodzi ludzie sprawdzają się zarówno w kreacjach zbiorowych jak i w partiach solowych. Podobać mogło się wykonanie tak kultowych przebojów jak „Litania”, „Uciekali” czy „Wieża Babel”.

Oklaskiwano kreującego rolę Jana Jerzego Grzechnika i Natalię Srokocz, która wcieliła się w postać Anki, a także grającego Maksa Mariusz a Czajkę i Nataszę Urbańską. Nazwiska większości osób, które pojawiły się na scenie jednak jeszcze niewiele mówią. Czy za lat pięć, dziesięć będą tak rozpoznawalne jak ci, którzy byli w „Metrze” na początku a więc Edyta Górniak, Katarzyna Groniec czy Robert Janowski? Przekonamy się. Jedno jest pewne „Metro” będzie grane jeszcze przez wiele lat i stanie się pewnie wylęgarnią wielu gwiazd.

Janusz Józefowicz żegnając się z widzami umówił się że przyjedzie za 25 lat. Dziś ma lat 56. Za ćwierć wieku będzie po 80-ce. Czy będzie miał jeszcze siły by robić spektakle?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gloswielkopolski.pl Głos Wielkopolski