reklama

Najlepsza praca pod słońcem

Leszek Waligóra
Leszek Waligóra
Zaktualizowano 
Czy ja szukam pracy? Nie, nie... Tak się zastanawiam tylko, dlaczego modelarze za fizykę, kibole za historię sztuki się biorą... Może jeszcze drwale do piór?

Najlepsza praca pod słońcem? Oczywiście moja. Koniec felietonu.

Żarcik. Kogo przekonam, że praca zabiurkowego dziennikarza jest lepsza niż takiego, co to wchodzi na Machu Picchu, pijąc tequilę i przez pięć miesięcy pisze, że słońce ładnie zachodzi? Albo gościa, który w zamian za brązową opaleniznę, możliwość surfowania, nurkowania i zajadania się owocami morza (plus te parę tysięcy dolarów) miał tylko wystukiwać peany na cześć życia Robinsona Crusoe na rajskiej wyspie? Cudowne musi być również życie piosenkarza rockowego. Wiecie: 1,5 godziny koncertu, a cała reszta to impreza. Problemem może być konieczność ściągania z siebie stert majtek, jakimi rzucają fanki (a fe). I wymiana odzieży wierzchniej, jeśli fanki zechcą ją podrzeć. A jeśli do miłości takiej przyznawać się będą fani?

W prywatnym rankingu najlepszych prac na świecie z miejsca odrzucam politykę. Owszem, na najwyższych szczeblach całkiem przyjemne musi być trzymanie palca na czerwonym guziku i tłumaczenie, że to, co się obiecało, to się zrobiło, choć się nie zrobiło albo obiecało coś innego. Ale to najpierw trzeba być na najwyższym szczeblu. Zanim się do niego dojdzie, przeciętny polityk musi codziennie rano spojrzeć w lustro, rozpoznać tego gościa, który się objawi, a potem przypomnieć sobie, czy to, co się wczoraj mówiło, będzie brzmiało dobrze dzisiaj.

No to może praca księdza? Hmmm, nie. Wystąpienia publiczne, w sukience trzeba chodzić, a nie ma wersji mini. A zamiast żony mieć gosposię. I jeszcze zwierzchnik mówi, żeby pieniędzy nie brać.

Naukowiec? Uczyć się dużo trzeba. Bardzo dużo. A jak już się wszystkiego nauczy, to wychodzi, że wszystko już było. I tak do końca życia, korzystając z bogatej bibliografii, udowadniać, że wymyśla się coś nowego?

Ekspert? Hmmm, to ci całkiem niegłupie jest. Bo: kończysz studia, robisz doktorat, później robisz ekspertyzę, a jak cię pytają o doświadczenia, to mówisz o tych z dzieciństwa. Minus taki, że cię później jakaś gazeta opisać może. Plus: że zawsze ktoś, komu twoja ekspertyza na rękę, weźmie cię w obronę. A ekspertyzę zawsze można zmienić. Pewien ekspert, podpierając się obficie cytowanymi paragrafami ustaw (łącznie z paragrafem 39 ustawy, która miała ich tylko 20), udowodnił mi kiedyś, że moje odwołanie od decyzji, która nie została dostarczona w terminie, należy uznać za nieważne, ponieważ samo odwołanie złożyłem w terminie. Na odwołanie od tej decyzji z kolei stwierdził, że faktycznie, skoro się odwołałem, to o decyzji wiedziałem i się z nią zgadzałem. Cóż, trzeba się było nie zgodzić wcześniej. Ale to był ekspert bankowy. A to akurat dość specyficzny sektor, ździebko z logiką na bakier. Toć tam przekonują, że jak chcesz być bogaty, to pożycz i oddaj dwa razy więcej. Człowieka, któremu bank płaci, żeby wydudkał cię z jak największej liczby procentów, nazywa się twoim opiekunem. Zupełnie jakby Kubę Rozpruwacza nazywać przyjacielem płci pięknej.

Nie, ekspert to też zły zawód jest, chyba że mianujesz się od razu ekspertem w dziedzinie dotąd nieznanej. Bo ja wiem? Ekspert od życia seksualnego instrumentów klawiszowych? Najwyższy rzeczoznawca sztucznych mgieł Avalonu? Biegły historyk sztuki kibicowskiej? Taka ma być linia obrony kibiców pewnego niezbyt lubianego w Poznaniu zespołu, którzy próbowali wedrzeć się do Coloseum. Najpierw dowodzili, że myśleli, że to taki zaniedbany stadion, a oni, w stolicy, dotąd tylko zadbane stadiony widywali. Teraz twierdzą, że szukali prehistorycznych śladów szalików i przyśpiewek kibicowskich. Coś podobno o lwach śpiewano...

Tak, to musi być fucha. Obrońca ekspertów. Spróbować wytłumaczyć, dlaczego ludzie robią z siebie idiotów.

Czy ja szukam pracy? Nie, nie... Tak się zastanawiam tylko, dlaczego modelarze za fizykę, kibole za historię sztuki... Może jeszcze drwale do piór?

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

-

dziennikarz zabiurkowy to ktoś, kto pracuje, żeby nie robić nic.. lepszego. Zamiast wchodzić na szczyty, wchodzi tam gdzie słońca jak na lekarstwo. Peany wygłasza, bo za plecami kolejka chętnych z piękniejszymi hymnami czeka na to biurko. Serwilizm to przepłacona cena za sklejkę 50x150 cm.

o
odpowiedź stara jak świat

"W cudzym ogródku trawa jest zawsze bardziej zielona".
Z definicji - Sarkazm to najwyższa forma inteligencji,
a zarazem najpodlejsza forma humoru.
Tym razem dla bankowców i nie tylko.
Brawo.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3