Nie będzie spalarni zwłok tzw. zwierząt „towarzyszących“ w Marszewie. Ze swoich planów wycofał się nowiem sam inwestor, który nie chciał toczyć wojen z lokalną społecznością. - Uznał, że nie chce być powodem sygnalizowanego konfliktu z mieszkańcami i znalazł inną lokalizację - tłumaczy Anna Bogacz - rzeczniczka prasowa Urzędu Miasta i Gminy Pleszew.

Przypomnijmy, że obawy mieszkańców wiceburmistrz Andrzej Jędruszek chciał rozwiać na  spotkaniu, podczas którego wspólnie z inwestorem i projektantami  planował  przekonać ich, że inwestycja nie tylko nie  zagraża środowisku, ale także służy społeczeństwu i zapewni nowe miejsca pracy.

Mieszkańcy, nie wiedząc jeszcze o zmianie planów przedsiębiorcy, przeprowadzili akcję zbierania podpisów pod protestem przeciwko wydaniu decyzji o lokalizacji tej kontrowersyjnej -  ich zdaniem- inwestycji.  

W sumie zebrano ich 1037.  Ponad 350 mieszkańców podpisało się pod dokumentem w samym Marszewie. W miniony wtorek protest mieszkańców został złożony w Urzędzie Miasta i Gminy Pleszew.  Jak się okazuje, niepotrzebnie.

STREFA BIZNESU NA FACEBOOKU. POLUB NAS!