Nie ma podręcznika dobrego dla wszystkich

Redakcja
W burzliwej debacie na temat prowadzanej przez minister Joannę Kluzik-Rostkowską reformy rynku podręczników głos zabrały autorki najpopularniejszych w Polsce podręczników. Nie tylko piszą podręczniki, ale są także aktywnymi nauczycielami i, jak mówią, oburza je lekceważenie środowiska nauczycieli przy wprowadzaniu podręcznikowej reformy. Ich zdaniem idea darmowych książek jest słuszna, jednak wprowadzenie rządowego monopolu na podręczniki dla najmłodszych to uwstecznienie polskiej oświaty. Dlaczego? Różnorodność podręczników i możliwość wyboru pozwala dopasować je pod kątem umiejętności uczniów oraz metod stosowanych przez nauczycieli.

- Nie ma jedynego dobrego podręcznika ponieważ różne są możliwości dzieci i styl pracy nauczycieli. Podręczniki dostępne na rynku różnią się między sobą sposobem prezentowania treści oraz poziomem trudności, co ma znaczący wpływ na ich dopasowanie do możliwości dzieci z danej klasy. Wybór podręcznika ma wpływ na jakość pracy nauczycieli miedzy innymi dlatego, że nauczyciele gromadzą przez lata pomysły i pomoce służące do realizacji programu nauczania w oparciu o treści zawarte w konkretnym, dobrze im znanym podręczniku – mówi Barbara Stępień, autorka „Elementarza XXI wieku”.

- Sama korzystałam z wielu różnych podręczników dostępnych na naszym rynku. Dlatego uważam, że możliwość dokonania wyboru podręcznika przez nauczyciela jest niezwykle ważna. Wszak nauczyciele mają różne temperamenty i styl pracy, różne umiejętności czy staż. Różne też są dzieci, z którymi przychodzi nam pracować. Możliwość wyboru podręcznika jest więc uzasadniona także ze względu na indywidualizację procesu nauczania – mówi Ewa Hryszkiewicz, współautorka tego samego cyklu.

Wybór właściwego podręcznika nie jest łatwym zadaniem a będzie jeszcze trudniejszy po przyjściu sześciolatków – przekonują doświadczone nauczycielki. - Każdy nauczyciel, który uczy w klasie mieszanej – sześcio i siedmiolatków wie, że różnice między dziećmi z tych grup wiekowych są ogromne, szczególnie w pierwszych miesiącach nauki. Podczas gdy dzieci siedmioletnie marzą o tym, aby zasiąść do ławek, dzieci sześcioletnie chcą się bawić, szybko się męczą, dłużej trwa u nich proces adaptacji. Do tej pory nauczyciel wybierając podręcznik, analizował rozkład wiekowy dzieci w klasie, zastanawiał się: czy wybrać książkę, gdzie litery wprowadzane są przez cztery miesiące czy tę, gdzie trwa to osiem miesięcy, czy wziąć podręcznik, który zakłada krótszy czy dłuższy okres przedliterowy itd. Teraz takiej możliwości nie będzie. Wszystkie dzieci, niezależnie od swoich możliwości, będą musiały dostosować się do tempa proponowanego w jedynie słusznym „Elementarzu” – mówi Barbara Mazur, autorka podręcznika „Gra w kolory”.

Czy podręcznik da się napisać w trzy miesiące? To pytanie zadawali sobie wszyscy po tym, jak kilka miesięcy temu MEN ogłosił, że już w maju zaprezentuje pierwsze fragmenty rządowego podręcznika do klas I, przygotowywanego przez Marię Lorek. Okazało się, że udało się to zrobić jeszcze szybciej – premiera odbyła się w połowie kwietnia. - Dobry podręcznik nie powstaje w trzy miesiące – nie dlatego, że niemożliwe jest jego napisanie w takim czasie, ale dlatego, że podręcznik – jako spójny, logiczny i przemyślany materiał bazowy tworzący podwaliny dalszej edukacji – a nie kolorowa książka z obrazkami – wymaga testów i sprawdzenia. To obowiązek wobec uczniów, którzy potem z nich korzystają – mówi Beata Nadarzyńska, nauczyciel z 26 letnim doświadczeniem, współautorka serii „Tropiciele”. Wyjaśnia też, jak do tej pory wyglądał proces pisania podręcznika. – Po powstaniu i spisaniu pewnej filozofii tworzy się teksty, wyszukuje materiały, analizuje. To około trzy miesiące żmudnej pracy, w wyniku której powstaje materiał roboczy poddawany pierwszej ocenie w redakcji a następnie wysłany do analizy do specjalistów metodyków, pracowników naukowych wielu uczelni na wydziałach edukacji wczesnoszkolnej oraz do nauczycieli praktyków. Ich uwagi oraz cały proces testowania jest dla autorów bazą do stworzenia materiału właściwego. Szanujące się wydawnictwa prowadzą na szeroką skalę badania. Wtedy, gdy mamy już wszystko, rozpoczyna się mrówcza praca redaktorów, grafików, fotografów, ilustratorów i autorów. Dopiero taki materiał jest oddawany do MEN i poddawany ocenie ministerialnych recenzentów.

Rządowa reforma zakłada, że podręczniki tworzone na zlecenie MEN nie będą recenzowane na tych samych zasadach co podręczniki wydawców. Będą dopuszczane do użytku na mocy prawa, tak jak pierwszy podręcznik Marii Lorek. - Nie zakładam, że jest to podręcznik zły, choć pewne rozwiązania metodyczne uważam za, ogólnie mówiąc, kontrowersyjne. Dlaczego jednak ma to być podręcznik „jedyny”? - zastanawia się Ewa Hryszkiewicz.

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Materiał oryginalny: Nie ma podręcznika dobrego dla wszystkich - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3