Nie podawajmy w mediach społecznościowych numeru telefonu i maila. Dlaczego?

Małgorzata Wąsacz
Małgorzata Wąsacz
Wiadomości wysyłane przez hakerów często są napisane niegramatycznie, z licznymi błędami i literówkami. Wynika to głównie z faktu, że cyberprzestępcy nie władający językiem polskim korzystają z niedoskonałych automatycznych tłumaczeń.
Wiadomości wysyłane przez hakerów często są napisane niegramatycznie, z licznymi błędami i literówkami. Wynika to głównie z faktu, że cyberprzestępcy nie władający językiem polskim korzystają z niedoskonałych automatycznych tłumaczeń. Pixabay.com
Cyberprzestępcy wcale nie muszą wykradać naszych danych osobowych. Często sami podajemy im jak na talerzu wiele cennych informacji o sobie. Oni to wykorzystują i ślą fałszywe SMS-y.

Zobacz wideo: Ulgi podatkowe 2021. Co możesz sobie odliczyć

Dane publicznie udostępniane przez użytkowników na portalach społecznościowych takie jak np. adresy email czy numery telefonów, również są atrakcyjne dla cyberprzestępców.

- Tego typu dane są sprzedawane na czarnym rynku, a następnie wykorzystywane w kampaniach phishingowych. Osoby, które podają do publicznej wiadomości numer telefonu, muszą szczególnie uważać na tzw. smishing, a więc próby wyłudzenia za pomocą SMS-ów - mówi Jolanta Malak, dyrektor Fortinet w Polsce.

SMS-y od oszustów. Jak je rozpoznać?

Na jakie wiadomości powinniśmy szczególnie uważać? Przede wszystkim na te zachęcające do natychmiastowego działania. Cyberprzestępcy grają na emocjach. Lubią motywować odbiorców wiadomości do tego, aby od razu kliknęli w przesłany link lub otworzyli załączony dokument. Odwołują się też do poczucia strachu (np. w mailach o niezapłaconych mandatach), próbują wywołać zaangażowanie (np. przy okazji informacji o możliwości szybszego otrzymania szczepionki przeciw COVID-19) czy też litość (przy fałszywych zbiórkach charytatywnych).

Przestępcy podszywają się też chętnie pod firmy, które prowadzą częstą komunikację z klientami. Mowa tutaj np. o firmach kurierskich, sklepach internetowych czy dostawcach internetu lub telewizji. Wówczas wysyłają informacje o dodatkowych lub zaległych rachunkach, promocjach czy konieczności wniesienia dodatkowych opłat, np. za dezynfekcję paczki.

Warto też zwrócić uwagę na niepoprawny język. Wiadomości wysyłane przez hakerów często są napisane niegramatycznie, z licznymi błędami i literówkami. Wynika to głównie z faktu, że cyberprzestępcy nie władający językiem polskim korzystają z niedoskonałych automatycznych tłumaczeń.

Jolanta Malak apeluje, by ostrożnie podchodzić do publikowania w sieci informacji o sobie i swojej rodzinie, upubliczniania danych takich jak data urodzenia, miejsce pracy czy wizerunki dzieci.

- Wyobraźmy sobie podobną sytuację w realnym świecie. To tak jakbyśmy chodzili po ulicy z tabliczką, na której znalazłyby się wypisane wrażliwe informacje na nasz temat. Nikt tego nie robi i na myśl o tym pewnie wiele osób z niedowierzaniem się uśmiecha. Warto więc sobie uświadomić, że bardzo podobne konsekwencje ma udostępnianie informacji o swoim życiu w cyberprzestrzeni - podsumowuje Jolanta Malak.

Jak bezpiecznie kupować w sieci?
Wiele niebezpieczeństw czyha na nas w sieci także podczas robienia zakupów.

Jakie metody stosują oszuści? Próbują nas nabrać na fałszywe strony internetowe. Podczas zakupów online zawsze należy upewnić się, czy odwiedzamy oficjalne strony sklepów. Trzeba uważać na adresy URL, które mogą zawierać nazwy znanych marek ze zmienionymi niektórymi znakami oraz zwracać uwagę na obecność symbolu kłódki i "https" przy adresach, aby upewnić się, że strona jest chroniona. Przestępcy mają sposoby na śledzenie wyników wyszukiwania ofiary i mogą reklamować w mediach społecznościowych akurat te produkty, których ona szuka po zaskakująco niskich cenach.

Należy również uważać na sklepy lub osoby, które proszą o opłacenie zakupów za pomocą kart przedpłaconych, przelewów bankowych, osób trzecich, itp. W przypadku oszustwa takiej płatności często nie da się cofnąć. Zamiast tego należy używać kart kredytowych, gdyż mają one zabezpieczenia na wypadek oszustwa. Płatności można łatwo prześledzić, a odpowiedzialność leży nie tylko po stronie konsumenta. Próbą oszustwa mogą także być darmowe karty podarunkowe. Wyskakujące reklamy lub wiadomości email z ofertami bezpłatnych kart podarunkowych mogą być zarówno legalną ofertą, jak też próbą wyłudzenia informacji i kradzieży tożsamości. Jeśli okazja brzmi zbyt dobrze, żeby była prawdziwa, to prawdopodobnie mamy do czynienia z oszustwem.

Nie przegap

Wideo

Materiał oryginalny: Nie podawajmy w mediach społecznościowych numeru telefonu i maila. Dlaczego? - Gazeta Pomorska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie