Nie żyje Włodzimierz Braniecki, wieloletni dziennikarz...

    Nie żyje Włodzimierz Braniecki, wieloletni dziennikarz "Głosu Wielkopolskiego"

    Katarzyna Sklepik, Magdalena Baranowska - Szczepańska

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Nie żyje Włodzimierz Braniecki, wieloletni dziennikarz "Głosu Wielkopolskiego"
    1/3
    przejdź do galerii
    15 grudnia 2015 roku wieczorem, w wieku 81 lat, po długiej i ciężkiej chorobie zmarł Włodzimierz Braniecki. Wieloletni dziennikarz "Głosu Wielkopolskiego", założyciel Galerii Nowej i inicjator Ogólnopolskiej Nagrody Poetyckiej im. Kazimiery Iłłakowiczówny. Wspólnie z Izabellą Cywińską w 1974 roku wymyślił - przyznawane co roku przez "Głos Wielkopolski" - Medale Młodej Sztuki. Z tą samą reżyserką napisał scenariusz "Oskarżony: Czerwiec 56". Spektakl ten wystawiany był przez poznański Teatr Nowy.
    - Włodka znali wszyscy i też wszystkich znał Włodek. To był taki brat łata - wspomina Stefan Drajewski, dziennikarz "Głosu". - Zawsze uśmiechnięty, z każdym porozmawiał, niezależnie od tego, czy był to wybitny artysta, polityk, naukowiec czy sprzątaczka z urzędu wojewódzkiego. Włodka nie dało się nie lubić.

    Włodzimierz Braniecki (urodzony w 1934 roku) był absolwentem poznańskiego "Marcinka" i polonistyki na Uniwersytecie im.
    Adama Mickiewicza. Zawsze był blisko sztuki, fascynowała go i pochłaniała bez reszty. W środowisku uchodził za znawcę i ekscentryka. Lubił wyróżniać się strojem, pamiętał o tym by w butonierce mieć chusteczkę czy fikuśny kwiatek. Zawsze szarmancki wobec kobiet, które chętnie obdarowywał czerwoną różą.

    Barbara Grzegorzewska, członek kolegium redakcyjnego "Głosu Wielkopolskiego": - Był przede wszystkim koleżeński i dyskretny. O każdym miał dobre zdanie, z każdym potrafił porozmawiać. Kiedyś w zastępstwie jednego z dziennikarzy napisał sprawozdanie z sejmu i od tej pory już wszyscy chcieli, aby to robił. Bo to nie było suche przedstawienie informacji, ale piękna opowieść napisana zrozumiałym językiem z wieloma dygresjami, które oddawały klimat i atmosferę sejmu. Przez kilka lat nie było go w Poznaniu. Wyjechał do maleńkiej miejscowości, gdzieś w okolicę Warszawy. Tam został dyrektorem szkoły, którą wybudował. Uwielbiał dzieci, a one też i jego. Potem, jak już wrócił do Poznania, to do końca pracy w "Głosie" utrzymywał kontakt z tamtą społecznością, która mu była wdzięczna za tę szkołę.

    Marcin Kostaszuk, zastępca dyrektora Wydziału Kultury UMP, były dziennikarz "Głosu": - Tak się złożyło, że w redakcji „Głosu” częściej niż samego Włodka widywałem… obraz z jego postacią. Pozował malarzowi w latach 70. lub 80. - widać było na nim mężczyznę krzepkiego, pełnego sił, bez tchu gnającego za myślą, która nie dając mu spokoju, po pewnym czasie musiała się zmaterializować. Nie tylko w postaci tekstów na leciutkim, gazetowym papierze – to jego pomysłem były masywne Medale Młodej Sztuki, które miały stać się pierwszą (i zwykle najcięższą) wizytówką wielkopolskich artystów, wkraczających na wielkie sceny. Można było odnieść wrażenie, że artykuły Włodka o kulturze i polityce powstawały właśnie w biegu – zawsze nosiły wyraźny stempel chwili, zamienionej w słowo pisane ręką raczej artysty niż dziennikarza. Miejsca pracy w redakcji zmieniają się często. Obraz wędrował więc od pokoju do pokoju, przypominając, że prawdziwy Włodek Braniecki nigdy się nie zatrzymuje - zawsze gdzieś pędzi, coś znajduje, w czymś uczestniczy i czymś się zachwyca: poezją, teatrem, sztuką. To przeświadczenie – przynajmniej dla mnie - nigdy się nie zmieni.

    Włodek pracował w wielu redakcjach, m.in. w tygodniku "Wyboje", wydawał też - wspólnie z Bogusławą Latawiec - "Arkusz", kulturalno-literacki dodatek do "Głosu Wielkopolskiego".

    W 1973 roku założył - przy Teatrze Nowym - Galerię Nową, gdzie funkcjonowała do 1989 roku. Po dziesięcioletniej przerwie jego żona, Katarzyna Braniecka wznowiła jej działalność. Galeria, mieszcząca się teraz przy ulicy Mielżyńskiego, promuje polskich artystów, handluje sztuką, organizuje wystawy i wydaje katalogi sztuki.

    Dziennikarz bardzo cenił sobie znajomość z poetką, Kazimierą Iłłakowiczówną. Gdy, w 1983 roku, autorka najsłynniejszego wiersza o Czerwcu '56 "Rozstrzelano moje serce w Poznaniu" zmarła, postanowił uhonorować jej pamięć nagrodą dla młodych poetów. I tak zrodziła się - przyznawana przez ponad ćwierć wieku - Ogólnopolska Nagroda Poetycka im Kazimiery Iłłakowiczówny za najlepszy książkowy debiut poetycki roku.

    Marek Przybylski, były prezes i redaktor naczelny "Głosu Wielkopolskiego": - Włodek Braniecki był oryginałem. Nie można go było przypisać do żadnej kategorii. Przede wszystkim cechował go nadzwyczajny język. Miał niespotykany sposób budowania zdań. Wśród wielu innych dziennikarzy, z którymi współpracowałem cechowało go jeszcze to, że miał w sobie wielką pasję. Jeśli się w coś zaangażował, to na całego, nigdy niczego nie robił "tak sobie". Teraz, kiedy już wiem, że odszedł chciałbym mu podziękować za jego skrupulatność. Bo mimo artystycznej duszy był szalenie obowiązkowy i to dzięki niemu udało się wydać sześć tomów "Obiadów w Głosie" (spisane rozmowy z 200 osobistościami ze świata polityki, sztuki, biznesu i sportu, które w redakcji "Głosu" gościły i jadły obiad - przypis redakcji).

    Włodek lubił rozmawiać. O malarstwie, poezji. O życiu. Godzinami potrafił opowiadać o swoich korespondencjach z Sejmu, którymi - przez kilka lat - zajmował się po 1989 roku. I o ludziach, których znał. Ci byli dla niego najcenniejsi.

    Pisał też książki. Jest autorem "Alfabetu Brana" (BRAN - to był skrót, którym podpisywał swoje artykuły w "Głosie") i jego kontynuacji "Ze Skrzydlatym po Poznaniu i gdzie indziej". Spod jego pióra wyszły także: "Płaszcz do "Antygony": wędrując po Poznaniu i gdzie indziej", "Jaskółka w farze", "Szczun: z Filipem Bajonem o Poznaniu, o jego wielkopolskiej trylogii filmowej rozmowy prawie o wszystkim" i "Cud przemiany. Z 30-lecia ruchu Anonimowych Alkoholików w Polsce".

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (5)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    jeszcze jedno

    Radoslaw (gość)

    Zgłoś naruszenie treści


    Wlodek kulltywowal pamiec Kummera,malarzy Kubiaka I Jurrego Zielinskiego,Lecha Ratataayczyka I poety Grzesczaka

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Pan Włodzimierz

    Maria -Rusiec (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    NIGDY WCZEŚNIEJ ANI PÓŹNIEJ NIE SPOTKAŁAM TAKIEGO PEDAGOGA PRZYJACIELA MŁODZIEŻY . JEGO WIELKIE ZAANGAŻOWANIE PAMIĘTAM MIMO UPŁYWU WIELU LAT . BYŁ MOIM NAUCZYCIELEM WŁASNIE W TEJ WIEJSKIEJ SZKOLE...rozwiń całość

    NIGDY WCZEŚNIEJ ANI PÓŹNIEJ NIE SPOTKAŁAM TAKIEGO PEDAGOGA PRZYJACIELA MŁODZIEŻY . JEGO WIELKIE ZAANGAŻOWANIE PAMIĘTAM MIMO UPŁYWU WIELU LAT . BYŁ MOIM NAUCZYCIELEM WŁASNIE W TEJ WIEJSKIEJ SZKOLE POPRZEZ KTÓRĄ POKAZYWAŁ NAM ŚWIAT. NA ZAWSZE POZOSTANIE W MOJEJ PAMIĘCI.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Włodek mój guru

    Kazimierz-Rusiec (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    Włodek był moim nauczycielem w szkole podstawowej , nauczył mnie wiele dobrego , przede wszystkim pojmowanie świata który mnie otacza , szkoda chłopa bo był fajny gość , cześć jego pamięci .

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Żegnaj, Włodku

    Milena (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

    Poznałam Włodka pod koniec lat 70. Był rzeczywiście "bratem-łatą", wszędobylski, otwarty, lubiany. Bardzo mi wówczas imponował swoją pracą i znajomościami w świecie sztuki. Język jego tekstów był...rozwiń całość

    Poznałam Włodka pod koniec lat 70. Był rzeczywiście "bratem-łatą", wszędobylski, otwarty, lubiany. Bardzo mi wówczas imponował swoją pracą i znajomościami w świecie sztuki. Język jego tekstów był rzeczywiście niezwykły. To była wówczas bardzo dla mnie ważna postać. Od wielu lat już go nie widziałam, teraz wiem, że był chory. Dziękuję "Głosowi" za ten artykuł o Nim. Włodek zasługuje na dobrą pamięć, szczególnie w Poznaniu.
    zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    to wszystko sie zgadza

    Radoslaw (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    wlodka poznalem pozno,wedrowalismy do wielu miejsc.Mimo fiztcznej slabosci byl silny duchem.Szkida,ze nie pojedziemy do gniezna na premiere,albo do nowego.Yfam,ze die spotkamy die z Toba

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo