Niedziela dla Wojtka Kordy. By jego świat był mniej czarny, a bardziej niebieski

Marek Zaradniak
Wojciech Korda - muzycy z całego kraju przyjadą, aby zagrać i zebrać pieniądze na jego rehabilitację Grzegorz Dembiński
Popularny poznański wokalista Wojciech Korda wymaga kosztownej rehabilitacji. W pozyskaniu środków pomagają koledzy m.in. z zespołów: Skaldowie, No To Co, Trubadurzy i Niebiesko-Czarni.

Jest jedną z legend polskiego rock’n’rolla. Wokalistą, gitarzystą i kompozytorem. Przez 12 lat był podporą Niebiesko-Czarnych. Wojciech Korda, bo o nim mowa, wylansował takie przeboje jak „Andrea Doria”, „Na betonie kwiaty nie rosną”, „Przyszedł do mnie blues” czy „Niedziela będzie dla nas”.

Dziś popularny poznański artysta kończy 72 lata. Wojciech Korda nie ma jednak radosnych urodzin, po przebytych udarach przebywa aktualnie na rehabilitacji w szpitalu w Piaskach koło Gostynia. Lekarze są dobrej myśli, ale leczenie jest kosztowne.

Pomóc postanowili więc przyjaciele i 3 kwietnia o godzinie 18 organizują w klubie Blue Note koncert „Niedziela dla Wojtka”.

Kuźniak koncertuje i… gotuje
- Wszystko robimy spontanicznie. Przyjadą Niebiesko-Czarni, w których Wojtka Kordę zastąpi Jan Zieliński, będą Skaldowie, Trubadurzy, No To Co, Żuki, Małgorzata Ostrowska, gitarzysta Dariusz Kozakiewicz. Koncert poprowadzi Maria Szabłowska - mówi główny organizator Adam Czymbor.

- Wystąpią charytatywnie, więc wszystkie zebrane pieniądze trafią na konto Wojtka. Na ekranie pojawią się zdjęcia Wojtka z jego występów. Będzie też miniwystawa fotografii Rafała Jasionowicza. Piotr Kuźniak nie tylko wystąpi w koncercie, ale dla wszystkich muzyków ugotuje zupę.

- To będzie zupa ziemniaczana - dodaje Kuźniak. - Wojtek to mój kolega jeszcze z Poznańskich Słowików. Potem spotykaliśmy się na trasach w Norwegii. Przez rok nawet graliśmy w tej samej miejscowości. Teraz z moją żoną Iwoną odwiedzamy go w szpitalu. Zmobilizowałem też Trubadurów do udziału w koncercie.
Wojciecha Kordę wspiera też SAWP, czyli Stowarzyszenie Artystów Wykonawców Utworów Muzycznych i Słowno-Muzycznych. - Wojtek otrzymał od nas premię, a podczas koncertu w Poznaniu przekażemy dla niego specjalną statuetkę - mówi reprezentujący SAWP Aleksander Nowacki, muzyk niegdyś związany także z Poznaniem, znany przede wszystkim z grupy Homo-Homini.

Do pomocy włączyła się też Polska Fundacja Muzyczna. - Zawsze, gdy ktoś ze środowiska muzycznego jest w potrzebie, pomagamy. Zbieramy środki, organizujemy koncerty. W przypadku Wojtka Kordy na razie zbieramy pieniądze. Jesteśmy w kontakcie z jego żoną - mówi reprezentujący Polską Fundację Muzyczną Tomasz Kopeć.

Od Słowików do Niebiesko-Czarnych
Zanim Wojciech Korda trafił do Niebiesko-Czarnych, przeżył wielką przygodę z Poznańskimi Słowikami.

O wszystkim zadecydował przypadek. Rodzina Kędziorów (bo tak nazywa się naprawdę Wojciech Korda) mieszkała wtedy naprzeciwko profesora Stefana Stuligrosza przy ulicy Grobla w Poznaniu. Ojciec Wojtka był tenorem w Operetce Poznańskiej, którą wówczas kierował Stanisław Renz. Któregoś dnia Stefan Stuligrosz powiedział: „Przyślij Wojtka. Zobaczymy, co z niego będzie”.

Chłopak poszedł do Filharmonii na przesłuchanie i profesor go przyjął. Potem były dwa lata solfeżu i wykonanie „Requiem”, największego, zdaniem Kordy, dzieła Wolfganga Amadeusza Mozarta, który do dziś pozostaje jego ulubionym kompozytorem. W Poznańskich Słowikach Wojciech Korda spędził 6 lat. Odszedł, kiedy trwały przygotowania do wyjazdu do Stanów Zjednoczonych. Jemu udało się uczestniczyć w tournee po… ówczesnej NRD i po ówczesnym ZSRR.
Zainteresowanie rock’n’rollem u Wojciecha Kordy, jak u wielu ludzi z tamtego pokolenia, zaczęło się od słuchania Radia Luxemburg. - Jesteśmy przyjaciółmi. Znamy się od dziecka. Razem wychowywaliśmy się na rogu Grobli i Mostowej i razem chodziliśmy do Technikum Geodezyjno-Drogowego - wspomina gitarzysta Tomasz Dziubiński, który podczas koncertu wystąpi w składzie Niebiesko-Czarnych.

- Wtedy geodezję uważano za znakomity zawód, ale nas z Wojtkiem łączyła nie geodezja, a muzyka. Wkrótce po rozpoczęciu roku szkolnego za ówczesne 507 złotych w sklepie muzycznym kupiliśmy sobie gitary. Śpiewaliśmy fonetycznie teksty piosenek Elvisa Presleya. A potem zaczęły się próby duetu Tomek i Wojtek. Po raz pierwszy jako grupa rockowa wystąpiliśmy publicznie 20 września 1959 roku w Zakładowym Domu Kultury Stomil w trakcie „Zgaduj Zgaduli”. Nasz repertuar składał się z typowych rock’n’rolli jak „Jailhouse Rock”, „Ready Teddy” czy „Blue Suede Shoes”. W 1960 roku nawiązaliśmy kontakt z klubem Od Nowa - takie były nasze początki.

Duży wpływ na młodych muzyków miały wyświetlane wtedy w kinach filmy „W rytmie rock and rolla” i „Chcemy się bawić”. A gdy Czerwono-Czarni podczas trasy po Polsce ogłosili nabór na Festiwal Młodych Talentów, Korda zgłosił się i znalazł w finale. Śpiewał wtedy piosenki z repertuaru Elvisa Presleya.

Podczas szczecińskiego finału poznał Czesława Wydrzyckiego (późniejszego Niemena) oraz Franciszka Walickiego. Chciano go od razu zaangażować do Niebiesko-Czarnych, ale póki co dla Wojtka ważniejsze było skończenia Technikum Geodezyjno-Drogowego. Do zespołu dołączył 4 stycznia 1964 w dniu, kiedy Niebiesko-Czarni w warszawskiej Sali Kongresowej występowali razem z legendarną Marleną Dietrich, która po koncercie włączyła do swego repertuaru piosenkę Czesława Niemena „Czy mnie jeszcze pamiętasz?”, do której napisała własny tekst „Mutter Hast Du Fergeieben?”.

W duecie z Adą Rusowicz, żoną
- Początkowo w Niebiesko-Czarnych nie było solistów - wspominał w jednym z naszych wywiadów Wojciech Korda. - Po koncertach w Olimpii wyłoniły się gwiazdy: Helena Majdaniec, Michaj Burano i Czesław Niemen. Ja początkowo, podobnie jak Janusz Popławski, grałem na gitarze i akompaniowałem im. Gdy odeszli Niemen i Burano, a Helena Majdaniec wyjechała do Paryża, została w zespole Ada, śpiewająca wtedy w towarzyszącym Niebiesko-Czarnym chórku Błękitne Pończochy. I tak staliśmy się wiodącą parą wokalistów. Oprócz nas był jeszcze śpiewający konferansjer Piotr Janczerski, który w ramach Niebiesko-Czarnych założył Grupę Skifflową No To Co, która z czasem zaczęła działać samodzielnie.

Pierwszym przebojem, który śpiewał z Niebiesko-Czarnymi, była piosenka „Powiedzcie jej”, wkrótce pojawił się kolejny - „Niedziela będzie dla nas”.
Największym osiągnięciem Niebiesko-Czarnych była rock-opera „Naga”, nad którą praca rozpoczęła się w 1972 roku. Wymyślili ją w trójkę z Januszem Popławskim i Zbigniewem Podgajnym. Byli pod wrażeniem rock opery „Jesus Christ Super Star”, którą oglądali podczas pierwszego pobytu w Stanach Zjednoczonych. Autorem libretta „Nagiej” został poeta Grzegorz Walczak, a reżyserem znany wtedy plastyk Jerzy Krechowicz. Premiera odbyła się w Operze Bałtyckiej w Gdańsku w marcu 1973.

Ostatni koncert Niebiesko-Czarni dali we wrześniu 1976. Byli wtedy po wyczerpujących trasach po USA i ZSRR. Tylko w Leningradzie dali sto koncertów. Nastąpiło zmęczenie materiału.

Ada Rusowicz i Wojciech Korda (ślub wzięli 18 września 1971 roku) odpoczywali wtedy około roku, po czym założyli grupę Korda i Horda. Ze starego składu Niebiesko-Czarnych pozostał tam tylko basista Joachim Rzychoń. Wielkim przebojem z tamtego okresu stała się piosenka „Masz u mnie plus”.

Z czasem jednak o Wojciechu Kordzie zaczęło być nieco ciszej. Razem z kolegami stworzył grupę EB Band i jak wielu wyjechał w świat, do Skandynawii. Ówczesny przelicznik dolara był kuszący, a poza tym za granicą można było zdobyć wysokiej jakości instrumenty.

Przyjeżdżał do kraju, na dobre wrócił na początku lat 90. 1 stycznia 1991 doszło do tragedii. W wypadku samochodowym zginęła żona Wojciecha, znakomita polska wokalistka Ada Rusowicz.

Trzy lata później Korda ożenił się ponownie. Koncertował, wykonując standardy światowe i dawne przeboje Niebiesko-Czarnych. Z czasem wylansował kolejny hit „Są takie łzy niepotrzebne nikomu”. Niedawno ukazała się długo oczekiwana płyta Wojciecha Kordy „Mój świat niebiesko-czarny”. Zawiera jego dawne przeboje w nowych aranżacjach, a także kilka nowych piosenek. Miejmy nadzieję, że legendarny wokalista zaśpiewa je jeszcze kiedyś na żywo...

Cegiełki na koncert „Niedziela dla Wojtka”
Kosztują od 60 do 150 zł. Nabyć je można w klubie Blue Note w godzinach od 13 do 19 (wejście od strony Dziedzińca Różanego).

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Piotrek

Nie byłem fanem Niebiesko-Czarnych, miałem innych idoli.

F
Fanka_Ani

Ania Rusowicz została porzucona przez swego ojca i odda rodzinie na wychowanie. Jej brata sobie zachował. Bo facet. Ania przeżyła piekło jako dziecko, a ojciec nie szukał z nią kontaktu.

Ł
Łysy z Jeżyc

WRACAJ DO ZDROWIA!!!
POWODZENIA!!!

P
Poznaniak

Chyba choczi o zupe slepe ryby, a gdzie jest corka Kordy,ona takze spiewa