Niemowlę w śpiączce, jego ojciec z zarzutami

Krystian Lurka
Zdjęcie ilustracyjne. Do czwartkowego popołudnia dziewczynka nadal była w śpiączce.
Zdjęcie ilustracyjne. Do czwartkowego popołudnia dziewczynka nadal była w śpiączce. archiwum polskapresse
Sprawa maleńkiej Anastazji, która po trepanacji czaszki nadal jest w śpiączce, wreszcie nabrała odpowiedniego tempa.

Mimo że pierwsze sygnały o tym, że coś w rodzinie dziecka dzieje się niepokojącego, pojawiły się już na początku maja - dziewczynka trafiła wówczas do szpitala ze wstrząśnieniem mózgu - to dopiero po interwencji "Głosu Wielkopolskiego" sprawą zajęto się "na poważnie".

Jak się okazało, wystarczyły tylko dwie doby, aby potencjalny sprawca został zatrzymany i usłyszał zarzuty. Jest nim Krzysztof J., 19-letni mieszkaniec poznańskiego Dębca, ojciec małej Anastazji.

O tej bulwersującej sprawie napisaliśmy w czwartek. Wówczas ujawniliśmy, że w szpitalu w Poznaniu leży skatowane dziecko, a organy ścigania właściwie nie zajmują się tym przypadkiem.

Czytaj:
Niemowlę walczy o życie. Ojciec zatrzymany. Pobił je?

Ojciec pięciomiesięcznej Anastazji usłyszał zarzuty pobicia dziecka. Jeśli sąd uzna winę podejrzanego, to może on spędzić w więzieniu nawet 10 lat

Przedstawiciel prokuratury przyznał, że o sprawie nic nie wie. Z kolei poznańscy policjanci zareagowali dopiero w miniony wtorek, ponieważ dyrekcja szpitala nie zgłosiła problemu.

A personel medyczny tłumaczył, że informację przekazał, ale... do sądu rodzinnego. Ten zaś, według rzecznika sądu, nie ma obowiązku zawiadomienia policji.

W czwartek przesłuchano ojca dziecka. Jak mówi Jacek Derda z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, śledczy zajmują się sprawą od 30 lipca.

- To wtedy dowiedzieliśmy się o konieczności przyjrzenia się historii Anastazji. Informację otrzymaliśmy od policji - zaznacza prokurator Derda.

Podejrzany Krzysztof J. złożył wyjaśnienia. Nie przyznał się do winy.

- Opowiedział swoją wersję zdarzeń, ta jednak nie przekonała prokuratury - wyjaśnia Jacek Derda i dodaje, że mężczyzna usłyszał już zarzuty.

- Kto powoduje ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci ciężkiego kalectwa, ciężkiej choroby długotrwałej, choroby realnie zagrażającej życiu, istotnego zeszpecenia lub zniekształcenia ciała, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10 - tłumaczy "Głosowi" poznański prokurator.

Zatrzymany mężczyzna od wtorkowego wieczoru przebywa w areszcie, którego na razie nie opuści. W czwartek prokuratura uznała, że konieczne jest, by ojciec Anastazji pozostał na czas postępowania w zamknięciu. Stąd decyzja o trzymiesięcznym areszcie dla Krzysztofa J.

Co dalej z dziewczynką? Z naszych informacji wynika, że po wybudzeniu nie wróci tak szybko do matki. Jak wyjaśnia Jarema Sawiński, rzecznik Sądu Okręgowego w Poznaniu - który wypowiada się w imieniu sądu rodzinnego - Anastazja na czas trwania śledztwa będzie przebywała w domu dziecka. Niewykluczone też, że jej rodzicom zostaną ograniczone prawa rodzicielskie.

Do czwartkowego popołudnia dziewczynka nadal była w śpiączce.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie