„No-go zones” w Europie. Czym są? Czy faktycznie istnieją? Dzielnice biedy i wykluczenia w Belgii, Francji, Danii, Szwecji

Adam Kielar
Adam Kielar
Dzielnica Brukseli Molenbeek Saint Jean, uznawana za potencjalna strefę "no-go" w stolicy Belgii.
Dzielnica Brukseli Molenbeek Saint Jean, uznawana za potencjalna strefę "no-go" w stolicy Belgii. Michielverbeek / Wikimedia Commons / CC BY-SA 4.0
W niedzielę Maroko pokonało Belgię na mistrzostwach świata w Katarze. W stolicy kraju, Brukseli, doszło do zamieszek, które wywołali Marokańczycy. Po zdarzeniach w mieście jeden z policyjnych związkowców przyznał, że w mieście są rejony, w które policjanci się nie zapuszczają. Czym są tak zwane „no-go zones” i czy one faktycznie istnieją? I jak to wygląda w innych krajach Europy?

Spis treści

O tym, że takie rejony są w Brukseli, przekonany jest wiceszef belgijskiego związku zawodowego policjantów VSOA Vincent Houssin.

– W Brukseli od przeszło 20 lat istnieją strefy, do których lepiej nie chodzić, jednak politycy wmawiali nam, że one nie istnieją – mówił w rozmowie ze stacją radiową Radio 1.

Jak dodał, władze „chowają głowy w piasek”, a powinny wprowadzić zasadę „zero tolerancji”, by zapobiec kolejnym tego typu zajściom.

Marokańczycy stanowią największą nie-europejską mniejszość imigrantów w Belgii, żyje ich tam około 500 tysięcy.

Czy w zachodniej Europie są strefy, gdzie policja nie wchodzi?

Dyskusja na temat tzw. „no-go zones” pojawia się w mediach od wielu lat. Mają to być dzielnice niektórych miast, do których nie zapuszcza się policja, a faktyczną władzę sprawują lokalne gangi i grupy muzułmańskich fundamentalistów.

Za jeden z przykładów tego typu stref uznaje się brukselską dzielnicę Molenbeek Saint Jean. W 2015 roku belgijski minister spraw wewnętrznych Jan Jambon mówił, że władze „tracą kontrolę” nad dzielnicą, a tamtejsze powiązania z terrorystami były „gigantycznym problemem”.

To tam mieli mieszkać niektórzy z uczestników zamachów terrorystycznych, przeprowadzonych w Paryżu w listopadzie 2015 roku. W tej dzielnicy aresztowano kilka osób powiązanych z atakami.

Wielu Marokańczyków żyjących w Belgii, opuściło ten kraj, by walczyć w szeregach tzw. Państwa Islamskiego. Choć oficjalnie politycy nie przyznają, że dzielnice typu „no-go zones” faktycznie istnieją, słowa belgijskiego policyjnego związkowca każą się zastanowić, jaka jest prawda na ten temat.

Wrażliwe dzielnice we Francji

Podobne opinie pojawiały się o dzielnicach w kilku francuskich miastach, zwłaszcza Paryża oraz Marsylii.

Gdy doszło do zamachów na redakcję „Charlie Hebdo” na początku 2015 roku, amerykańskie media, w tym duże stacje telewizyjne, takie jak Fox News czy CNN wskazywały, że w Paryżu jest kilka tego typu dzielnic. Mer miasta Anne Hidalgo zapowiadała nawet pozwy w tej sprawie. Amerykańskie media potem wycofały się z tych twierdzeń.

Francuskie prawo zawiera z kolei pojęcie „wrażliwych stref miejskich”, gdzie żyje około 5 milionów osób. Są to rejony, gdzie panuje wysokie bezrobocie, jest niski poziom osób kończących szkoły ponadpodstawowe, a większość mieszkań jest komunalna. W wielu z nich, znaczną część mieszkańców stanowią imigranci lub ich potomkowie.

Szwecja: problemy z imigrantami

Podobna sytuacja jest w Szwecji. Tamtejsza policja stworzyła pojęcie „obszarów wrażliwych”, gdzie jest wysoki poziom przestępczości i społecznego wykluczenia.

Są ich trzy kategorie:

  • obszary wrażliwe
  • obszary ryzyka
  • obszary szczególnie wrażliwe

Według danych z 2021 roku, w Szwecji takich obszarów było w sumie 61.

Szczególnie w tych ostatnich zarówno mieszkańcy, jak i osoby odwiedzające, są narażone na kontakt z elementem kryminalnym. W takich rejonach poziom wykształcenia jest niski, panuje wysokie bezrobocie.

W kwietniu 2022 roku ówczesna premier Szwecji Magdalena Andersson powiedziała, że tamtejszym władzom nie udało się zintegrować dużej liczby imigrantów. W kraju wielokrotnie dochodziło do zamieszek na tym tle. Według aktualnych danych, osoby urodzone poza Szwecją stanowią już jedną piątą całej liczby ludności.

Dania: wrażliwe dzielnice

Także Dania ma swoje „szczególnie wrażliwe obszary mieszkalnictwa publicznego”, które do 2021 nazywano często „gettami”. Ich doroczną listę publikuje tamtejsze Ministerstwo Transportu, Budownictwa oraz Mieszkalnictwa.

Od 2018 roku ustalono nowe kryteria, które powodują, że dzielnice uzyskują taki status. By trafić na rządową listę, obszar musi spełniać trzy z pięciu takich warunków, które dotyczą stopnia wykształcenia, poziomu zatrudnienia, czy też odsetka mieszkańców, którzy pochodzą z innych niż zachodnie krajów. Takich obszarów było w 2018 roku 30.

Gdy jakaś dzielnica znajduje się na liście cztery lata z rzędu, uzyskuje status „poważnego getta”. W takiej dzielnicy nie mogą się osiedlać osoby żyjące z zasiłków socjalnych. W 2018 roku w Danii było 16 tego typu miejsc.

„No-go zones” w innych krajach?

O rzekomych „no-go zones” mówi się także w kontekście innych krajów, między innymi Niemiec i Wielkiej Brytanii, jednak tamtejsze władze wielokrotnie powtarzały, że nie ma tam żadnych stref tego typu.

Ostatni brytyjski spis powszechny wskazuje, że aż 39 procent brytyjskich muzułmanów żyje w dzielnicach angielskich i walijskich miast o najniższym poziomie życia. We wrześniu w mieście Leicester doszło do starć pomiędzy ludnością islamską a hinduską.

Pogłoski o tego typu obszarach często są efektem dezinformacji, mającej na celu destabilizację i podsycanie antyimigranckich nastrojów. Media społecznościowe zdobywały niezweryfikowane informacje o dzielnicach, w których ma istnieć rzekoma „policja szariatowa”, która miała pilnować przestrzegania tam surowych islamskich zasad. Nigdzie nie potwierdzono istnienia rejonów, gdzie faktycznie miałoby dochodzić to takich sytuacji.

Faktem jest jednak, że w niektórych krajach zachodniej Europy istnieją dzielnice, w których dominuje bieda i wykluczenie społeczne, co jest idealnym podglebiem dla ruchów radykalnych, w tym islamskiego fundamentalizmu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

kup najtaniej

OnePlus

OnePlus 10T 5G 16/256GB Czarny

3 381,33 zł

kup najtaniej

Apple

Apple iPhone 12 Pro 128GB Grafitowy Graphite

4 149,00 zł

kup najtaniej

Xiaomi

Xiaomi 12 5G 8/128GB Szary

2 499,00 zł

kup najtaniej

Apple

Apple iPhone 13 Pro Max 128GB Mocny Grafit

5 569,00 zł

kup najtaniej

Apple

Apple iPhone 13 Mini 128GB Alpejska zieleń

3 290,00 zł

kup najtaniej

Motorola

Motorola G62 4/128GB Szary

895,00 zł
Materiały promocyjne partnera

Nocna bitwa nad Dnieprem. Batalion Terror stoczył bój z Rosjanami

Materiał oryginalny: „No-go zones” w Europie. Czym są? Czy faktycznie istnieją? Dzielnice biedy i wykluczenia w Belgii, Francji, Danii, Szwecji - Portal i.pl

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gloswielkopolski.pl Głos Wielkopolski
Dodaj ogłoszenie