O naukowcu, który odkrył, jak szkodzą szczepienia

Leszek Waligóra
Leszek Waligóra
Łukasz Gdak
W pewnej wsi zwołano spotkanie w sprawie szczepionek. Z udziałem doktora. I mieszkańcy na wyścigi wyliczają: Walczakowej od tych szczepionek włosy wyszły, Kowalskiemu pryszcze, a Nowakowi całkiem się odechciało... Na co strapiony doktor rzecze: A pomyślcie, co będzie jak zacznę szczepić...

To najmniej ponury z żartów o antyszczepionkowcach, jaki znam. Ale wyobraźcie sobie, co będzie, gdy przestaniemy szczepić... Żeby nie było: antyszczepionkowcy mają w jednym rację. Zdarzają się powikłania po szczepionkach. Tak samo, jak zdarzają się pioruny kuliste. Ale z tego powodu nie nosimy piorunochronów na głowach. Dlaczego więc ryzyko, które nieliczni rodzice podejmują wobec swoich dzieci, ma ponosić całe społeczeństwo? W Poznaniu z tym koniec: chcesz wysłać dziecko do żłobka, zaszczep je.

Wyobraźmy sobie świat, w którym jednak rządzą inne reguły. Z powodu promila przypadków powikłań poszczepiennych – wprowadzamy obowiązkowe badania genetyczne dla wszystkich szczepionych dzieci. Budżet tego nie wytrzymuje, wkrótce nie ma pieniędzy na leczenie chorych. Z powodu nieudowodnionych, ale powielanych podejrzeń, że szczepienia są efektem zmowy firm farmaceutycznych, zakazujemy im działania i szefów wsadzamy do więzień. Aspirynę każdy umie sobie zrobić sam.
Szczepionek w ogóle zakazujemy. W końcu komu groźne polio? Odra czy ospa?

Gorsze są samochody – więcej ludzi ginie w tydzień wypadkach, niż od szczepionek przez 5 lat. Zakażmy! Producentów samochodów – do więzienia. Zakażmy pływania, latania. Bo – wiadomo.

Przeciwnicy szczepionek – sami najczęściej szczepieni – na poparcie swoich tez przytaczają prawdziwe, choć bardzo rzadkie przypadki powikłań poszczepiennych. Choć statystyka mówi wyraźnie: szanse na powikłania od szczepionki są o wiele mniejsze niż ryzyko, że nieszczepione dziecko przed osiągnięciem dorosłości zapadnie na chorobę, która je okaleczy lub zabije. Ale często dokładają do nich wyniki przeróżnych badań, z którymi ciężko dyskutować, bo czasem nie znają ich nawet lekarze.

Przeprowadziłem więc kiedyś pewien eksperyment. Wziąłem udział w internetowej dyskusji o szkodliwości szczepionek. Przytoczyłem badania uznanego amerykańskiego uniwersytetu i jego równie słynnego profesora o szkodliwości szczepionek. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że większość antyszczepionkowców doskonale znała tę pracę, ten uniwersytet i tegoż naukowca. Moje zdziwienie brało się stąd, że uczelnię, naukowca i jego pracę wymyśliłem na poczekaniu...

Czwarta fala COVID-19 w natarciu

Wideo

Dodaj ogłoszenie