Od 15 maja ponowne otwarcie ogródków gastronomicznych w Poznaniu. Restauratorzy i klienci nie mogą się doczekać weekendu

Maciej Szymkowiak
Maciej Szymkowiak
Sylwia Rycharska
Sylwia Rycharska
Poznańscy restauratorzy przygotowują się na otwarcie w sobotę ogródków gastronomicznych fot. Łukasz Gdak/Polska Press
Od 15 maja 2021 roku rząd łagodzi obostrzenia. Restauracje w Wielkopolsce ponownie będą gościć klientów na świeżym powietrzu. W ogródkach gastronomicznych nadal będą pewne ograniczenia: co drugi stolik musi być wolny, a odległość między nimi to minimum 1,5 m, chyba że między stolikami nie zostanie postawiona odpowiednia przegroda o wysokości co najmniej 1 metra. Otwarcia ogródków gastronomicznych nie mogą się doczekać nie tylko restauratorzy, ale też klienci.

Otwarcie ogródków gastronomicznych - na jakich zasadach?

Restauracje w Poznaniu, aby móc wystawić ogródek gastronomiczny, muszą dostać zgodę od Zarządu Dróg Miejskich. Do tej pory wydano 79 decyzji dla 66 podmiotów na zajęcie pasa drogowego dróg publicznych pod ogródki. Tyczy się to tych restauracji, które nie są zlokalizowane na Starym Rynku, podlegającemu Estradzie Poznańskiej.

Zobacz więcej: Problemy kadrowe gastronomii

Restauracja „Vis A Vis Koziołków” przy Starym Rynku przed pandemią było jednym z najchętniej odwiedzanych miejsc w Poznaniu. Przede wszystkim dogodna lokalizacja, która umożliwia podziwianie legendarnych koziołków z Poznania, jak i pyszne jedzenie ściągały w drzwi restauracji tłumy turystów, lokalnych mieszkańców i studentów. Obecnie można jeszcze tylko zamówić na wynos napoje, ale odnowiony ogródek czeka już na weekend i pierwszych gości.

Dzień Ojca

Dużo osób dzwoniło i chciało dokonać rezerwacji, ale niestety nie przyjmujemy rezerwacji. Spodziewamy się naprawdę sporego tłumu na Starym Rynku. Wiele osób czeka na piwo z nalewaka, ale nie tylko, mamy przecież połączenie kuchni nowoczesnej z regionalną

– przekonuje właściciel restauracji, Maciej Martyniuk.

Na otwarcie byliśmy gotowi od dłuższego czasu. Ogródek już mamy przywieziony od naszego partnera gastronomicznego i czekamy z niecierpliwością i nowym menu na gości. Rok czasu wytrzymaliśmy i nastawiamy się na pełne obłożenie

– powiedział nam współwłaściciel restauracji „Kuchnia i Mech”, Łukasz Kołodziejczak.

Ogromne zapotrzebowanie na kucharzy i kelnerki

W czasie pandemii było bardzo trudno przetrwać właścicielom restauracji. Brak regularnych klientów wiązał się z koniecznością zmniejszenia załogi kuchennej lub przekwalifikowaniem się na popularniejszy teraz zawód kuriera. Praca w gastronomii jednak wraca do łaski, a ogłoszeń w internecie jest pełno, tylko chętnych mniej.

W pewnym momencie obsługa sali nie była już tak potrzebna, jak kuchni. Kucharzy udało się nam utrzymać w większości, ale część kelnerek z konieczności zmieniło pracę lub wróciły do domów rodzinnych

– poinformował współwłaściciel restauracji „Kuchnia i Mech”.

Wielu restauratorów musiało wziąć sprawy w swoje ręce i osobiście zająć się obsługą klientów, żeby utrzymać swój lokal w tym trudnym czasie.

Z powodu pandemii mogliśmy zostawić tylko jednego kucharza i jedną kelnerkę. Wcześniej mieliśmy 4 kucharzy i 10 kelnerów

– dodaje właściciel „Vis A Vis Koziołków”, który sam stoi za ladą i podaje na wynos kawę dwóm klientkom.

Zaplanowane zmniejszenie obostrzeń w stosunku do branży gastronomicznej nie zapewnia restauratorom całkowitej pewności, że będzie łatwo odbudować kompletny i zgrany zespół.

Po takiej przerwie nie będzie łatwo o personel, niektóre osoby wolą poczekać na rozwój sytuacji w branży gastronomicznej

– dodaje współwłaściciel restauracji „Kuchnia i Mech”.

Cały czas poszukujemy kelnerów i kucharzy, jest przecież kilkaset restauracji, a każdy potrzebuje na teraz minimum 10 nowych ludzi. Kiedyś zgłaszali się studenci, ale teraz, gdy jest nauczanie zdalnie, większość siedzi poza Poznaniem

– ogłasza Maciej Martyniuk, właściciel „Vis A Vis Koziołków”.

Dużo strat do nadrobienia, oczekiwanie na gości

Sytuacja większości Wielkopolskich restauracji jest zbliżona: bardzo trudny okres przetrwania, konieczność redukcji załogi, a teraz stopniowe przygotowania i wyczekiwanie na spodziewany „boom” klientów, którzy nie mogą się doczekać powrotu do restauracji.

Jedzenie na wynos pozwalało nam jakoś funkcjonować, ale procentowo jest to o wiele mniejszy obrót, aniżeli przy normalnym funkcjonowaniu. Naszym sukcesem jest, że utrzymaliśmy dużą część ludzi. Wiele lokali w tym my musiało działać w innych branżach, żeby móc zbilansować wpływy i przetrwać na rynku

– tłumaczy Łukasz Kołodziejczak, współwłaściciel „Kuchni i Mchu”.

Nie mogliśmy liczyć na wsparcie, ponieważ otworzyliśmy się w zeszłym roku w sierpniu, więc nie wykazywaliśmy spadku dochodów, takie, jakie przewidywało państwo polskie. Przetrwaliśmy, dzięki ciepłym napojom serwowanym na wynos oraz obniżeniu czynszu od miasta Poznań

– dodaje właściciel restauracji na Starym Rynku, Maciej Martyniuk.

Restauracje i kawiarnie w Poznaniu otwarte mimo lockdownu. J...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie