Od czarownicy z Chwaliszewa do… czarnego protestu - recenzja spektaklu „Pieśni czarownic”

Stefan Drajewski
„Pieśni czarownic” w Teatrze Polskim w Poznaniu
„Pieśni czarownic” w Teatrze Polskim w Poznaniu Marek Zakrzewski
„Pieśni czarownic” dojrzewały dość długo. Po drodze pojawiały się na protestach kobiet. Kilka tygodni temu stały się wydarzeniem Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu, chociaż pokazywane były w nurcie off.

Jedna z pieśni „Twoja władza” stała się wręcz symbolicznym głosem protestów kobiet. To mocny tekst pod każdym względem, a przy okazji idealnie nadający się na wiec. Siły rażenia trudno odmówić pozostałym. Historyczna czarownica z Chwaliszewa, od której zaczęła się akcja społeczno-artystyczna Ewy Łowżył, jest w tym spektaklu tylko figurą, do której nawiązują wszystkie pieśni.

Kobiety opowiadają o kobietach, czasami na wzór protest songu, niekiedy ballady a czasami metalowego krzyku. Przez swoje doświadczenia kobiety pokazują nasz świat, który wcale nie jest czarno-biały, w którym podziały są rozmazane. To nie jest tylko spektakl oskarżycielski, ponieważ można w nim usłyszeć także autoironię. Wszystkie teksty napisała Malina Prześluga. Nie są zaangażowane tylko angażujące, a przy tym wysmakowane. Polityczna doraźność łączy się z głęboką mądrością i dużą dozą poetyckości. Z tekstami koresponduje muzyka Zbigniewa Łowżyła, Patryka Lichoty i Malwiny Paszek.

Spektakl w warstwie teatralnej przypomina Chóry Marty Górnickiej i to jest, niestety, jego słabością. Aktorki Teatru Polskiego odseparowane od zespołu opowiadają historię czarownicy z Doruchowa. Solistka w wyimaginowanej klatce gra na wyimaginowanych instrumentach, z jednej strony muzycy (mężczyźni), z drugiej – kobiety, pośrodku chór kobiet w halkach. I jeszcze dyrygentka. Oczywiście, można powiedzieć, że realizatorom chodziło o to, by teatralizacja nie przysłoniła angażujących społecznie treści. A jednak to trochę za mało.

Malina Prześluga, „Pieśni czarownic”, reżyseria Michał Buszewicz, Ewa Łowżył, Zbigniew Łowżył, przestrzeń i kostiumy Ewa Łowżył, premiera Teatr Polski 19 maja 2017

Zobacz też: Color Run w Poznaniu

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Harfa stalowa to realny, fizycznie istniejący instrument, ale skoro autor tekstu go nie zna, to oczywiście może oznaczac tylko, że taki instrument nie istnieje.
Dodaj ogłoszenie