Olga Sawicka nie żyje (1932 -2015)

    Olga Sawicka nie żyje (1932 -2015)

    Stefan Drajewski

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Olga Sawicka podczas promocji książki"Życie z tańcem" w Teatrze Wielkim w Poznaniu - 2010 r.

    Olga Sawicka podczas promocji książki"Życie z tańcem" w Teatrze Wielkim w Poznaniu - 2010 r. ©Archiwum

    2 kwietnia W Domu Aktora w Skolimowie zmarła Olga Sawicka, najwybitniejsza polska primabalerina II połowy XX wieku. Zatańczyła najważniejsze role w baletach klasycznych, oklaskiwała ją publiczność Poznania, Warszawy, Bytomia, Moskwy, Paryża, Hawany, Oslo… Była niedościgniona.
    Olga Sawicka podczas promocji książki"Życie z tańcem" w Teatrze Wielkim w Poznaniu - 2010 r.

    Olga Sawicka podczas promocji książki"Życie z tańcem" w Teatrze Wielkim w Poznaniu - 2010 r. ©Archiwum

    Podczas wspólnej podróży po promocji naszej książki – „Życie z tańcem” – zapytałem: kim dla Pani jestem? Muszę się zastanowić – odpowiedziała. Cała ona. Nieodgadniona, jakby lekko zawieszona nad ziemią, a z drugiej strony mocno stąpająca po ziemi. Koledzy z zespołu mówili o niej „Poezja zdziwienia”.
    Nigdy nie widziałem Olgi Sawickiej tańczącej na scenie. Poznałem Ją już jako gwiazdę – legendę na emeryturze. Była piękna, była prawdziwą damą roztaczającą woń wykwintnych perfum, zawsze elegancka czy to na premierze w operze, czy w swoim mieszkaniu.

    Zadzwoniłem do Niej przed wielu laty z prośbą o wywiad z okazji Międzynarodowego Dnia Tańca. Zgodziła się. Potem dzwoniliśmy do siebie bez powodu, spotykaliśmy się na premierach, aż któregoś razu zaprosiła mnie do siebie i zaproponowała, abym pomógł Jej zapisać wspomnienia. To był chyba rok 2005. Zgodziłem się, pod warunkiem, że to będzie szczera rozmowa… Nie przypuszczałem, że będzie trwała z przerwami ponad trzy lata. Książka ukazała się w grudniu 2009 roku. To były długie lata, podczas których nasze drogi schodziły się i rozchodziły. Co jakiś czas dopadały Ją wątpliwości, czy powinna o sobie mówić, kogo to interesuje, nikt jej nie pamięta, ciągle miała wątpliwości, na ile może się odsłonić… Wiecznie była niezadowolona z efektów naszej pracy. Myślę, że tak samo – będąc tancerką – była niezadowolono z tego, co prezentuje na scenie, a jak wynika z zachowanych recenzji, była znakomita. Nasza znajomość wiele razy była wystawiona na próbę. Do końca miała wątpliwości, czy słusznie postąpiła, decydując się na publikację tego wywiadu – rzeki. Zdanie zmieniła dopiero wtedy, kiedy rozdzwoniły się telefony z gratulacjami, kiedy na spotkania z nią w Teatrze Wielkim w Poznaniu, Operze Śląskiej w Bytomiu na Lądeckim Lecie Baletowym i Operze Narodowej w Warszawie przychodziły tłumy Jej wielbicieli, którzy znali Ją ze sceny. Znów mogła się poczuć Giselle czy Odettą-Odylią, znów miała u stóp publiczność, która ją uwielbiała. Ta książka to był wielki powrót gwiazdy.

    Gwiazda Olgi Sawickiej zabłysła w 1947 w Operze Poznańskiej. Miała 15 lat. Dwa lata później Jerzy Kapliński (choreograf) i Barbara Bittnerówna (primabalerina) zabrali niepełnoletnią jeszcze Olgę do Bytomia. Dostrzegli w niej talent, który należy szlifować. Nie zawiodła ich. Wkrótce rozkwitła jako tancerka, tańcząc na Śląsku Swanildę, w „Coppelii”, Colombinę w „Cagliostro w Warszawie”, Marię w „Fontannie Bachczysaraju”, tytułową „Złotą Kaczkę”… Będąc na Śląsku, zadebiutował w filmie „Warszawska premiera”.

    W 1953 roku przeniosła się do Opery Warszawskiej i podbiła Warszawę, tańcząc Swanildę, Julię w balecie „Romeo i Julia”, Odettę w „Jeziorze łabędzim”, Królową Podziemia w „Panu Twardowskim”, Amelię w „Mazepie”, tytułowa „Giselle” i Królową Miedzianej Góry w „Kamiennym świecie”. Zagrała również jedną z głównych ról w filmie „Uczta Baltazara” i główną rolę Teatrze Telewizji „ Julitta ze snów”. W okresie warszawskim była na stypendium w Paryżu, które przedłużyła, tańcząc w zespole Milorda Miskovica „Les Étoiles de Paris”. Przebywała również na stypendium w Teatrze Bolszoj w Moskwie i – jak dotąd – jako jedyna Polska zatańczyła dwukrotnie tytułową Giselle z tamtejszym zespołem.

    W 1962 roku wyszła za mąż i wyjechała do Paryża. W tamtych czasach Opera Paryska była zamknięta dla tancerzy spoza Francji. Nie widząc dla siebie miejsca nad Sekwaną wróciła do Poznania, przyjmując propozycję Conrada Drzewieckiego i została primabaleriną Opery Poznańskiej. Kolejny raz miała publiczność u swych stóp. Tańczyła w autorskich spektaklach Drzewieckiego: „Valses nobles et sentimentales” oraz „La Valsce”, „Błękitna rapsodia”, „Improwizacje do Szekspira”, „Divertimento”, „Ognisty ptak” oraz baletach klasycznych: „Sylfidy”, „Giselle”, „Jezioro łabędzie” (tym razem w roli Odetty i Odylii). Współpracowała z Telewizją Polską…

    W 1975 roku Olga Sawicka zeszła ze sceny. Choroba uniemożliwiła jej dalszą pracę tancerki. Wkrótce jednak wróciła do teatru jako choreograf, pedagog gościnny… W drugiej połowie lat 80. ubiegłego stulecia była pedagogiem tańca w Ogólnokształcącej Szkole Baletowej.

    Olga miała piękne życie. Kochała i była kochana. Sławomir Pietras nazwał Ją kiedyś „Królową Baletu Polskiego” i tak już zostanie.

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    lekcje

    tom (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 11 / 8

    przez kilka miesiecy prowadzila tzw.fakultety z nami, uczniami szkoly baletowej w Poznaniu w latach 80 -tych , piekna kobieta,z ogromnym wdziękiem i kobiecością,

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    [*]

    autor (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 13 / 8

    [*]

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo