MKTG SR - pasek na kartach artykułów

OPINIE: Tadeusz Dziuba o oświacie w Poznaniu

Tadeusz Dziuba
Tadeusz Dziuba (PiS), obecnie poseł, wcześniej radny w radzie miasta Poznania
Tadeusz Dziuba (PiS), obecnie poseł, wcześniej radny w radzie miasta Poznania Archiwum
Zamykanie szkoły na Golęcinie to intelektualne barbarzyństwo.

Władze miasta już dawno zaplanowały rozwiązanie Zespołu Szkół Technicznych przy ul. Golęcińskiej (o kontrowersjach wokół tej sprawy pisaliśmy w "Głosie" wielokrotnie, wszystkie teksty na www.gloswielkopolski.pl - dop. red.) i dokonanie innych przekształceń, oznaczających zlikwidowanie istniejącego tam od 65 lat szkolnictwa publicznego. Pod presją protestujących obywateli powstała w umysłach rządzącej Poznaniem większości koncepcja zrealizowania tego zamysłu za rok. A nuż za rok protesty będą mniejsze, a nuż za rok się uda...

CZYTAJ TEŻ:
POZNAŃ: ZESPÓŁ SZKÓŁ NA GOLĘCINIE DO LIKWIDACJI
RADA MIASTA: ZESPÓŁ SZKÓŁ NA GOLĘCINIE ROZWIĄZANY
PROTEST PRZECIWKO LIKWIDACJI SZKÓŁ

Dzisiejszy zespół szkół przy ul. Golęcińskiej to dawne technikum rolnicze, założone w 1947 roku. Technikum to stało się głównym ośrodkiem kształcenia na poziomie ponadpodstawowym w zakresie rolnictwa i melioracji, a z czasem gospodarki żywnościowej i inżynierii środowiska, mającym do dyspozycji znakomitą bazę lokalową i sprzętową. To unikalny kampus z budynkami szkolnymi, dwoma internatami, znakomicie wyposażonymi warsztatami, dużą kuchnią i stołówką, bazą sportową, salą kinową itd. To potencjalnie jedna z ostoi i atrakcji edukacyjnych nowoczesnego Poznania, potencjalny tytuł do dumy naszego miasta. Niestety, władze miasta placówkę chcą zamknąć.

Nie chodzi tu - podkreślmy - o likwidację takiego czy innego zespołu szkół, lecz o likwidację unikalnego kampusu szkolnego, jakiego po kasacji Poznań już nigdy mieć nie będzie. Ta likwidacja to dowód barbarzyństwa intelektualnego i duchowego władz miasta.

Schemat postępowania był w tej sprawie taki, jak zwykle. Najpierw, w fazie pierwszej, pracowicie zadbano o to, by szkoła się nie rozwijała. Prezydent miasta i niezawodny w takich sprawach wydział oświaty tolerowały złe zarządzanie, aby nastąpiło - jak to się określa w nowomowie a la wydział oświaty - "wygaśnięcie" szkoły. Zaiste, to szczególne określenie na odcinanie zasilania, czyli dopływu tlenu, w potocznej mowie nazywane raczej duszeniem.

W fazie drugiej placówka ma zostać dobita (teraz albo za rok) osinowym kołkiem w formie uchwał likwidacyjnych Rady Miasta, w której większość jest, jak dotąd, pokorna względem egoistycznych interesów lokalnego pseudo-establishmentu. Po to zrobiono z golęcińskiej placówki wilkołaka pożerającego publiczne pieniądze, by dokonać rytualnego szlachtowania.

Na wszelki wypadek, by nie drażnić - tak to ironicznie określmy - nielicznych niepokornych, nie poinformowano w przyzwoitym terminie o postanowieniach podjętych w istocie dawno temu. Zamiaru likwidacji zespołu nie objawiono w propozycjach złożonych przez wiceprezydenta na początku listopada 2011 roku, nie było też go w propozycjach prezydenta z grudnia 2011 r., nie było o tym mowy do końca stycznia tego roku. Dopiero na sesji Rady Miasta 7 lutego 2012 roku, odpowiadając na pytanie radnej Lidii Dudziak, prezydent zasygnalizował jednym (słownie: jednym!) zdaniem chęć likwidacji.

W taki to sposób, w samym centrum rozwiniętego rolnictwa polskiego, czyli rolnictwa wielkopolskiego, zniknie unikalny kampus kształcenia na poziomie średnim koniecznych dla naszej gospodarki kadr ze średnim wykształceniem w dziedzinach rolniczo-technicznych i spokrewnionych.

Po cóż cały ten wieloletni trud? Po to, co zwykle. Już od pewnego czasu część zasobów publicznych - niegdyś użytkowanych przez zespół - udostępnia się podmiotowi prywatnemu. Mowy nie było o żadnym konkursie, czy też jakimś skutecznym postępowaniu w celu wyłonienia kontrahenta, by taki zaoferował warunki utrzymania i rozwinięcia unikalnego kampusu, dostosowując go do wymogów czasu. Preferowany przedsiębiorca, by mógł świadczyć komercyjne usługi edukacyjne, uzyskał w trybie niekomercyjnym i niekonkurencyjnym prawo najmu ponad 2 tys. 100 m kw. powierzchni użytkowej oraz ponad 11 tys. 400 m kw. gruntu.

Wynajęcie majątku publicznego lokalnemu biznesowi było elementem zmian szerszych. Otóż prezydentowi miasta przekazano część obiektów zespołu szkół, co miało zostać zrekompensowane nakładami z budżetu miasta na rzecz zespołu w wysokości około 1 mln 250 tys. zł, a to dla odtworzenia ściśle ustalonych składników niezbędnych dla funkcjonowania zespołu (w tym myjni maszyn rolniczych, garaży dla ciągników, placu manewrowego). Zespół uzyskał tylko ułamek tych pieniędzy. To pokazuje jak wygląda w praktyce technologia "duszenia".

W tej sytuacji zasadne jest postawić pytanie: Czy w ten sposób nie zrobiono aby pierwszych kroków w kierunku otwarcia drogi do sprzedaży nieruchomości będących dziś we władaniu istniejącego jeszcze zespołu szkół?

Zaniedbana przez właściciela, czyli przez samorząd miasta, działający pod światłym kierownictwem prezydenta, golęcińskie nieruchomość zespołu szkół będzie musiała być zagospodarowana. Docelowo zostanie więc - zgodnie z cichym zamiarem, którego realizację być może na razie powstrzyma obywatelski protest - rozsprzedana.

Chyba, że obywatele Poznania solidarnie i konsekwentnie się temu przeciwstawią.

Jeśli się nie przeciwstawią, to zamiast niepowtarzalnego kampusu kształcenia na poziomie średnim, który mógłby być jedną z wizytówek Poznania, będziemy mieli komercyjne szkoły dla zamożnych, apartamentowce i biurowce.

Zarobi na tym ten czy inny mandaryn, otoczony protekcją władz miasta. Kto nie wierzy i twierdzi, że to niemożliwe - powołując się na przykład na to, że miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego tego nie przewiduje - niech przypomni sobie, wspomniany przeze mnie z trybuny Rady Miasta (przed dostaniem się do Sejmu T. Dziuba był radnym - red.), casus przedszkola przy ul. Długosza. Tamtejszy miejscowy plan także przewidywał w tamtym rewirze tylko usługi edukacyjne (przedszkolne), a dziś stoi tam wielopiętrowy, obcy tamtejszej zabudowie, blok mieszkalny. Zdolność Rady Miasta do spełniania zachcianek lokalnego pseudo-establishmentu była i niestety jest nieograniczona.

Tym wszystkim, którzy zachowali zdrowy rozum i maja wyobraźnię, mówię jasno: Nie miejcie żadnych złudzeń. Tu chodzi nie tylko o kampus na Golęcinie. Chodzi o wydarcie naszej poznańskiej wspólnocie tyle, ile się tylko da. Zabudowany ma zostać cały zielony Sołacz, a także tereny dzisiejszych obiektów sportowych na Golęcinie. Tak krok po kroku niszczony będzie ostatni duży rezerwuar terenów wypoczynkowych i rekreacyjnych miasta, leżących w dolinie rzeki Bogdanki.

Biznesowe interesy otoczone od lat protekcją władz miasta są póki co ważniejsze niż interesy wspólnotowe.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gloswielkopolski.pl Głos Wielkopolski