18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Oskarżeni prezesi Semaksu mogą uniknąć kary

Rafał Cieśla
Prokurator przygotował akt oskarżenia
Prokurator przygotował akt oskarżenia Szymon Siewior
Zaskakujący finał afery związanej z obligacjami poznańskiej spółki odzieżowej Semax . Okazuje się, że kierownictwo tego znanego przedsiębiorstwa może uniknąć sądowego wyroku. I choć prokuratura sporządziła już akt oskarżenia w tej sprawie, to jednak nie jest wykluczone, że okaże się on bezwartościowy. Powód? Obligatariusze, którzy stracili majątek na inwestycji w firmę Semax, odzyskali znaczną część pieniędzy. I już nie są zainteresowani procesem przeciwko szefom odzieżowej spółki.

Czy ci ostatni rzeczywiście unikną odpowiedzialności? Tego nie wiadomo. Pewne jest to, że obligatariusze Semaksu otrzymali większość z zainwestowanych pieniędzy. Ile konkretnie? Około 80 proc. Oficjalnie żadna ze stron nie informuje kto formalnie wyłożył fundusze na spłatę wierzycieli. Wszyscy zainteresowani podpisali bowiem klauzulę poufności. Nam udało się ustalić kto faktycznie spłacił obligatariuszy Semaksu.

CZYTAJ RÓWNIEŻ:
Sąd: Sprawca napadu na Biedronkę jak Anders Breivik
Poznań: Nie ma wyroku na biznesmena Jakuba P.

Okazuje się, że inwestorem jest jeden z założycieli firmy. Z informacji "Głosu Wielkopolskiego" wynika również, że pieniądze na wykup obligacji pochodziły z kredytu pod zastaw nieruchomości należącej do odzieżowej spółki.

Do grudnia cały majątek Semaksu był zabezpieczony na wniosek prokuratury. Wówczas jednak zapadła decyzja, że jedna z nieruchomości nie będzie już objęta zabezpieczeniem. I to ona stanowi gwarancję zaciągniętego kredytu. To jednak nie koniec rewelacji. Kredyt miał zostać udzielony przez Raiffeisen Bank, czyli ten sam bank, który sprzedawał swoim VIP-owskim klientom obligacje Semaksu. - Bez komentarza - ucina Mirosław Babiaczyk, reprezentujący interesy inwestora.

Czy spłata wierzycieli wpłynie na odpowiedzialność karną szefów Semaksu. Przypomnijmy, że zdaniem prokuratury wiedzieli oni o złej sytuacji przedsiębiorstwa, a mimo to nie złożyli wniosku o ogłoszenie jego upadłości (patrz ramka). Jednym z kluczowych dowodów jest opinia biegłych, która jest niekorzystna dla kierownictwa odzieżowej spółki.

Ich przedstawiciele przekonują jednak, że spłata obligatariuszy diametralnie zmienia sytuację oskarżonych. - Nie ma już żadnych pokrzywdzonych - podkreśla mecenas Paweł Nowakowski, jeden z obrońców prezesa Semaksu Mariusza Szeiba. - Formalnie nie otrzymałem jeszcze aktu oskarżenia. Jeśli dojdzie do procesu to na pewno będę walczył o uniewinnienie mojego klienta. Pierwsza opinia biegłych rzeczywiście była dla niego niekorzystna. Jednak w kolejnej ekspertyzie specjaliści wycofali się z większości twierdzeń - utrzymuje adwokat.

Z naszych informacji wynika również, że oskarżeni przedstawili własne opinie, z których wynika, że władze Semaksu działały zgodnie z prawem.

Obecnie sąd wyznaczył na marzec pierwszą rozprawę, na której na ławie oskarżonych zasiądą szefowie spółki. Grozi im do 10 lat więzienia. - Z naszej strony nic się nie zmieniło - mówi Magdalena Mazur Prus, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. - Uważamy, że oskarżeni oszukali inwestorów. A to, że naprawili szkodę może wpłynąć tylko na wysokość ewentualnej kary, ale to już znajduje się w gestii sądu - dodaje.

- Nigdy nie chcieliśmy nikogo oszukać - podkreśla Mariusz Szeib, oskarżony prezes Semaksu. - Wpadliśmy w tarapaty w wyniku kryzysu, podobnie jak inne firmy z branży odzieżowej. Prowadziliśmy rozmowy z inwestorem, ale bez sukcesu. Z tego powodu złożyliśmy wniosek o upadłość. Jednocześnie rozpoczęliśmy też rozmowy z wierzycielami, także z obligatariuszami, z którymi udało się teraz dojść do porozumienia. Wczoraj sąd zatwierdził układ ze wszystkimi wierzycielami. To pokazuje, że jestem rzetelnym przedsiębiorcą, któremu zależy na uratowaniu Semaksu oraz miejsc pracy - przekonuje Szeib.

Przypomnijmy, że afera związana z obligacjami firmy Semax wybuchła na początku 2009 roku.

Okazało się, że Raiffeisen Bank Polska oferował swoim VIP-owskim klientom obligacje poznańskiej firmy odzieżowej. Opierając się na informacjach ze spółki przedstawiciele banku zapewniali, że to bardzo pewny zysk. Tymczasem niecały miesiąc po zakończeniu sprzedaży obligacji Semax złożył wniosek o ogłoszenie upadłości, a bank wypowiedział firmie kredyty. Inwestorzy, którzy wykupili obligacje nawet za kilka milionów złotych, zostali wówczas lodzie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie