Papież Franciszek z Argentyny. O religijności Argentyńczyków...

    Papież Franciszek z Argentyny. O religijności Argentyńczyków mówi o. Mirosław Piątkowski

    Anna Kot

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Mirosław Piątkowski.
    1/13
    przejdź do galerii

    Mirosław Piątkowski.

    Najpierw cicho, potem coraz głośniej - zwłaszcza po abdykacji Benedykta XVI - padały opinie, że duch odnowy Kościoła katolickiego zadomowił się w Ameryce Południowej. I właśnie stamtąd powinien przyjść nowy Pasterz. Więc przyszedł. Z Argentyny. Dlaczego właśnie tamta religijność może odnowić europejską wiarę? - próbuje wyjaśnić werbista o. dr Mirosław Piątkowski, który pracował w Argentynie jako misjonarz.
    My, europejscy katolicy z tradycją i doświadczeniem wiary, liczącymi ponad 2 tysiące lat, czujemy się - mówiąc oględnie - nieco odsunięci od procesu odnowy naszego Kościoła. Nasza religijność stała się aż tak rutynowa, zinstytucjonalizowana, wręcz skostniała, że potrzebny był aż papież z Ameryki Południowej? Co takiego jest w religijności jej mieszkańców, czego nie ma w naszej?

    Mirosław Piątkowski: - Rzeczywiście, ogromna różnica jest już w samej mentalności między nimi a nami. Rdzenni mieszkańcy Ameryki Południowej to ludzie spontaniczni, radośni, autentyczni i starają się wiarę w Pana Boga tak właśnie przeżywać. Ale tym najważniejszym, co od razu ustawia wszystkie pozostałe różnice między religijnością latynosów i Europejczyków - to typowa dla nich religijność naturalna. Dla nich to oczywiste, że Pan Bóg istnieje. Ta naturalność wynika stąd, że Argentyńczycy i szerzej mieszkańcy Ameryki Południowej, czują się częścią natury, stworzonej przez Boga - czują Jego obecność wokół siebie, w przyrodzie, no i w ludziach, stąd u nich tak silna potrzeba życia we wspólnocie, w przyjaźni i serdeczności. Ale i wśród nich możemy zaobserwować różne typy religijności - najbardziej widoczna różnica występuje między miastem i wsią, a wynika ona w głównej mierze z mentalności ich mieszkańców oraz z - nazwijmy to - urobienia religijnego.

    Przyjrzyjmy się najpierw mieszkańcom miast.

    Mirosław Piątkowski: - Pierwsze, co rzuca się w oczy przybyszowi z Europy, to radość, z jaką przychodzą i przeżywają liturgię. W kościele wiele śpiewają, starają się, żeby zawsze ktoś grał na jakimś instrumencie, najczęściej jest to gitara. Kiedyś podczas młodzieżowej mszy naliczyłem 11 gitarzystów! To ich radosne przeżywanie Eucharystii udziela się wszystkim dookoła. Poza tym w miastach podczas liturgii stosują o wiele więcej symboli. Choćby przedmioty związane z tematami kazań albo jakimiś wydarzeniami. Widać je już na początku liturgii, a we wstępie celebrans zwraca na nie uwagę, by potem nawiązać do nich podczas kazań. Czasem też uczestnicy jakimś gestem ubogacają tę symbolikę. Wiele symbolów jest prezentowanych w tzw. liturgii darów ofiarnych. U nas jest to praktyka stosowana w bardzo uroczystych mszach św. tam dużo częściej. Czasem wyraża się to w strojach, a nawet w tańcu. Warto wskazać duże, szczególnie widowiskowe zaangażowanie w liturgii Wielkiego Tygodnia. Organizacja dróg krzyżowych ulicami miast i wiosek, inscenizacje Męki Pańskiej, liczne uczestnictwo i zaangażowanie świeckich w samej liturgii Triduum Paschalnego.

    U nas trudno o taką ekspresję i masowe zaangażowanie w życie parafii.

    Mirosław Piątkowski: - Jeśli Argentyńczycy zbliżą się do Kościoła i poczują go jako wspólnotę i dom, a Jezusa jako swojego Pana, wtedy chcą się angażować w życie Kościoła. Bo dla nich nie ma życia bez życia wspólnotowego. A to znaczy, że w tej kościelnej wspólnocie chcą działać, posługiwać czy pełnić jakąś funkcję. Może to być proste bicie dzwonami albo np. funkcja zakrystiana, animatora jakiejś grupy, przynależność do Caritasu czy ruchu, który funkcjonuje przy parafii. W tzw. wspólnocie podstawowej Kościoła spotkałem nawet kobietę, która - będąc matką siedmiorga dzieci - posługiwała jako szafarka Eucharystii.
    « 1 2 3 4 6

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Wideo