"Peepshow. Benefis aktora" w Teatrze Nowym [RECENZJA, ZDJĘCIA]

Stefan Drajewski
Teatr Nowy w Poznaniu "Peepshow. Benefis aktora" Bartłomiej Sowa
Jubileusze skłaniają do refleksji, podsumowań. W teatrze dodatkowo dają szansę zaistnieć aktorowi w wyjątkowej roli. Czasami jest to smakowity epizod (jeśli aktor jest w sędziwym wieku), innym razem - główna rola - jak to jest w przypadku Michała Grudzińskiego.

George Tabori napisał "Peepshow" dla siebie, na własny jubileusz aktora, reżysera i dramaturga. Rozliczył się w nim ze swoim życiem, a reżyser poznańskiego spektaklu Piotr Kruszczyński przeczytał tekst przez pryzmat biografii artystycznej Grudzińskiego. Oczywiście, byłoby naiwnością i nadużyciem utożsamianie bohatera dramatu z losami ulubieńca poznańskiej publiczności, ale trudno się temu oprzeć, biorąc pod uwagę choćby tak oczywisty kontekst, jak postać Leara, która gra bohater sztuki, pieszczotliwie tytułowany jako Misio.

Czytaj także:
Wywiad z Michałem Grudzińskim

Dwadzieścia lat temu w pamiętnej realizacji szekspirowskiego dramatu "Król Lear", podczas próby zmarł odtwórca tytułowej roli - Tadeusz Łomnicki. W "Peepshow" umiera na scenie grający "Króla Leara" Misio. W tamtym przedstawieniu Michał Grudziński był obsadzony w roli Księcia Kornwalii. Odniesień jest więcej - kobiety życia Misia z dramatu Taboriego - Matka (Bożena Borowska), Niania (Maria Rybarczyk) Amanda (Antonina Choroszy) - w tamtym "Learze" grały córki Króla: Kordelię, Reganę i Gonerylę. Po śmierci Łomnickiego zespół podjął decyzję, że nie dokończy dzieła, ale tamto doświadczenie określiło uczestników na zawsze, o czym świadczą choćby ich wypowiedzi w programie nowego spektaklu.

"Peepshow" nie jest na szczęście sztuką o zmaganiu się aktora z rolą Króla Leara. T rzecz o aktorze w ogóle, o teatrze, który zniewala każdego, kto znajdzie się w jego sferze. Na naszych oczach Misio spotyka się z wszystkimi, którzy odegrali w jego życiu zasadnicze znaczenie: na scenie są obecni Matka, Niania, Ojciec i kobiety, z którymi coś go mniej lub bardziej łączyło. Każde spotkanie pokazuje inną twarz aktora, który wie, że czas upływa.

Grudziński przesz ponad 40 lat spędzonych na scenie dorobił się wielu twarzy, które udało mu się w tym kalejdoskopie spotkań ożywić. Oglądając przedstawienie, miałem chwilami wrażenie, że widzę aktora żywcem wyjętego z "Czajki", "Ławeczki", "Panopticum…", "Burzy w Teatrze Gogo", "Tartuffe"… Bo aktor - i to podkreśla Misio - w każdej roli sprzedaje trochę siebie. Trudno się od nich uwolnić

Pod koniec spektaklu swego życia Misio prosi, aby publiczność go zapamiętała. Myślę, że tę postać Michała Grudziń-skiego zapamięta, podobnie zresztą, jak role Bożeny Borowskiej-Kropielnickiej, Antoniny Choroszy, Marii Rybarczyk, Sławy Kwaśniewskiej i Ildefonsa Stachowiaka.

Teatr Nowy w Poznaniu: George Tabori
"Peepshow. Benefis aktora" w tłumaczeniu Jacka St.Burasa. Opracowanie tekstu Katarzyna Migdałowska i Piotr Kruszczyński, reżyseria Piotr Kruszczyński, scenografia i wideo Mirek Kaczmarek, kostiumy Jola Łobacz, muzyka Paweł Dampc, choreografia Natalia Draganik. Premiera prasowa 5 maja 2012.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

z
znasz mnie

Tylko Stefan nie nazywaj mojego ulubionego aktora sędziwym ! Wypraszam sobie !!!! Misio super i wielki, ale nie sędziwy ! :)

Dodaj ogłoszenie