Peja przeprasza za incydent na koncercie

Marcin Kostaszuk, Marek ZaradniakZaktualizowano 
Poznański raper Peja przerwał milczenie po incydencie w Zielonej Górze. W czwartek w południe opublikował oświadczenie na stronie internetowej swej wytwórni płytowej, w którym przeprosił uczestników koncertu, władze Zielonej Góry i opinię publiczną.

"Moje zachowanie było wynikiem emocji i silnego wzburzenia w skutek prowokacyjnego zachowania jednego z uczestników koncertu. Nie przewidziałem gwałtowności reakcji tłumu oraz tego, iż zdarzenia przybiorą taki obrót. Nie może to jednak tłumaczyć do końca mojego zachowania" - czytamy w oświadczeniu. Nie ma w nim jednak przeprosin, skierowanych bezpośrednio do pobitego pod sceną 15-latka.

W sieci pojawiły się tymczasem kolejne filmy, na których widać, jak poszkodowany chłopak, stojąc pod sceną pokazuje raperowi środkowe palce, co było powodem reakcji Pei.

"Nie było moją intencją wywoływanie jakichkolwiek negatywnych emocji publiczności, a na pewno nie nawoływanie do przemocy. (...) Jestem świadom, iż na artyście ciąży wielka odpowiedzialność, obejmująca także panowanie nad emocjami w sytuacjach podobnych do tych, jakie miały miejsce podczas koncertu w Zielonej Górze. Przyznaję, że tego wieczoru nie udało mi się sprostać temu zadaniu" - pisze Peja.

Sprawa zwróciła uwagę na problem bezpieczeństwa i atmosfery na koncertach muzyki rap. Po ujawnieniu sprawy Pei, z jego usług zrezygnowali organizatorzy koncertu w Andrzychowie. Nie wiadomo jeszcze, czy zostaną mu postawione zarzuty podżegania do popełnienia przestępstwa. Dochodzenie prowadzi Komenda Miejska Policji w Zielonej Górze.

Sąd nad Peją - tak można nazwać środową burzę w mediach, którą wywołały umieszczone w internecie amatorskie filmy z występu poznańskiego rapera w Zielonej Górze. Widać na nich, jak Peja wyzywa stojącego pod sceną widza, po czym zwraca się do tłumu: "Wiecie co macie robić?". Na kolejnych zdjęciach widać scenę pobicia chłopaka przez innych widzów.

Choć do wydarzeń doszło w sobotę, to sprawa wyszła na jaw dopiero wczoraj, gdy zawiadomienie o pobiciu złożył na policji ojciec poszkodowanego 15-latka. Sprawę ujawniło TVN24, w internecie pojawiły się też kolejne filmy, dokumentujące pobicie i zachowanie Pei. Nakłaniał on tłum do obrażania chłopaka, biorąc na siebie konsekwencje. - Wszystko na mój koszt - mówił, gdy pod sceną trwał samosąd.

Co rozjuszyło weterana polskiego hip-hopu? Według relacji świadków podczas koncertu chłopak pokazywał raperowi środkowy palec. Kontrowersyjny przekaz, jaki w swych utworach wyraża Peja, jest powodem dosadnych komentarzy w internecie, ale "hejtersi" (wrogowie danego wykonawcy, obrażający go w sieci), rzadko decydują się wyrazić swoją dezaprobatę twarzą w twarz.

Inni wykonawcy niechętnie komentowali zajście. - Nie chcę być sędzią w jego sprawie. Nie mam z Peją od dawna żadnego kontaktu i nie chcę mieć - powiedział nam poznański raper Mezo.

- Jeśli ten chłopak miał odwagę pokazywać środkowy palec podczas występu, to powinien również mieć odwagę ponieść tego konsekwencje - broni Peję Kaczor z Killaz Group.

- Trwa postępowanie przygotowawcze, trzeba zabezpieczyć materiały filmowe i z monitoringu. Za wcześnie jeszcze, aby mówić o zarzutach w stosunku do kogokolwiek - poinformowała nas Małgorzata Stanisławska, rzeczniczka policji w Zielonej Górze.

Trudny dzieciak z Jeżyc
Peja to guru polskiego rapu, jeden z pierwszych tej muzyki w naszym kraju.

Od początku swej kariery nie unikał kontrowersji: "Anty", jego wspólny utwór z grupą Nagły Atak Spawacza spowodował kampanię nienawiści do popularnego w połowie lat 90. Liroya. Sam odniósł największy sukces płytą "Na legalu?", na której pokazał się jako dojrzały mentor młodych fanów, rapując: "Musisz spróbować właściwą drogę, ja ci w tym nie pomogę, jedynie coś podpowiem". Wydawało się, że chłopak z rozbitej rodziny z Jeżyc zmądrzał, ale kolejne płyty utrwaliły jego wizerunek jako "człowieka ulicy", któremu nieobce są przemoc i kolizje z prawem.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

L
LOLO

Dla mnie rap to zwykle chamstwo ,bluzgi co drugie slowo. Nie ma zadnego zwiazku z kultura muzyczna. Wykonawca to samo . Mniej jak ....ZERO...

l
lorbas

Wesz to nie artysta to po pierwsze, a po drugie tekst napisał ktoś kto ma szare komórki - Peja ma tylko wspomnienie po szarych komórkach. Peje to pozostałość po armii, która wróciła na wschód i tam też ma trafić Peja.

m
m

Kto się posługuje takim językiem jak on? Proste chamy tylko i menelstwo pomieszane patologicznie. I taki jest Pedzia.

R
R. Chróst

Niestety na koncertach takie rzeczy się zdarzają. Artysta czasami zapomina, że jest guru dla jakies części młodzieży i zrobi ona wszystko dla niego, nawet zabije drugiego człowieka. Niestety nie ma dzisaj prawdziwych autorytetów ,które pokazały by szacunek do siebie i drugiego człowieka tak jak kiedys robił to polski papież młodym ludziom. Młodzież jest niestety zaglubiona i to nie jej wina tylko takich ludzi jak ten artysta wzywający do nienawiści. Dlatego to jest szokujące.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3