reklama

Petru: Afera reprywatyzacyjna pokazuje, że między nami i PO są fundamentalne różnice

Dorota KowalskaZaktualizowano 
Ryszard Petru: Program, który przedstawimy, będzie realną alternatywą
Ryszard Petru: Program, który przedstawimy, będzie realną alternatywą Fot. Michał Dyjuk
O rządzie Beaty Szydło, skutkach wprowadzanych reform, o sytuacji w stolicy, najgłośniejszych sprawach politycznej jesieni i propozycji, z jaką do Polaków wychodzi Nowoczesna - mówi Ryszard Petru, lider Nowoczesnej.

Panie Pośle, coś wam ostatnio z Platformą nie po drodze.
To niewłaściwa interpretacja. Jeśli chodzi o aferę warszawską, aferę reprywatyzacyjną, to trudno, żebyśmy udawali, że nie ma problemu, zamiatali sprawę pod dywan. Jest niewątpliwie problem z reprywatyzacją w Warszawie. Domagaliśmy się, jako pierwsi, wyjaśnienia tych kwestii.

A teraz domagacie się, żeby Hanna Gronkiewicz-Waltz honorowo podała się do dymisji.
Żeby być precyzyjnym: żądaliśmy audytu, czyli wyjaśnienia sprawy najwnikliwiej, jak to możliwie. Teraz słyszymy, że audyt będzie, ale może potrwać i kilka miesięcy. To nie jest coś, czego oczekiwaliśmy. Wiemy też, że są wnioski prokuratorskie dotyczące reprywatyzacji w Warszawie. Są dwie możliwości: albo to mała afera dotycząca jednej działki i błędu urzędnika, wtedy nie ma powodu do dymisji prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz, albo to wielka afera świadcząca o korupcyjnym wręcz układzie i wtedy pani prezydent Gronkiewicz-Waltz bez względu na to, czy miała świadomość tej afery, czy też nie, jest za nią odpowiedzialna. Bo jeśli miała taką świadomość, to bardzo źle, jeśli nie widziała, co się dzieje w ratuszu, to także źle, bo jej urzędnicy przez kilka lat dokonywali czynności, nad którymi nie panowała. W takiej sytuacji, jeśli to afera aż takiej wagi i skali, powinna honorowo podać się do dymisji.

Źródło: polskatimes.pl/x-news

Czyli co, mamy czekać, aż skończy się audyt? Tych kilka miesięcy?
Nie. Myślę, że prokuratura zadziała szybciej i będzie dużo wcześniej wiadomo, z jaką sytuacją mieliśmy do czynienia. Z różnych rozwiązań najbardziej optymalne byłoby takie, żeby Rada Miasta Warszawy opowiedziała się za przeprowadzeniem referendum. Wtedy nie mielibyśmy w stolicy komisarza z Prawa i Sprawiedliwości.

Andrzej Duda nie jest samodzielnym prezydentem. Może się okazać, że znakiem firmowym tej prezydentury będzie długopis

Na to referendum musiałaby przyjść określona liczba warszawiaków, inaczej nie będzie ważne. Już takie jedno referendum w stolicy było i skończyło się, jak się skończyło.
Myślę, że teraz sytuacja jest inna. Atmosfera jest tak napięta, że ludzie poszliby na takie referendum. Z tego, co słyszę, i tak będą powstawać komitety zbierające podpisy pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum, czyli prawdopodobieństwo, że do niego dojdzie, wydaje się wysokie.

Platforma jest w dość ciężkiej sytuacji - Hanna Gronkiewicz-Waltz jest prezydentem stolicy i wiceszefową partii. Co powinna zrobić Platforma?
Pani prezydent Gronkiewicz-Waltz mówi, że przez osiem lat błagała o przegłosowanie ustawy reprywatyzacyjnej, a była przecież wtedy wiceszefową Platformy, jak pani zauważyła, miała w związku z tym istotny wpływ na to, co się dzieje w rządzie, tak?

No tak, ale mówiąc szczerze, żadna partia nie wprowadziła ustawy reprywatyzacyjnej i nie załatwiła tych spraw. Przecież kwestia reprywatyzacji to nie jest sprawa ostatnich ośmiu lat, ale ostatnich dwudziestu.
Przecież została przyjęta ustawa reprywatyzacyjna przez rząd AWS i UW, którą zawetował, a więc odrzucił, prezydent Aleksander Kwaśniewski.

Ale potem były kolejne rządy i nic!
Ale co z tego, że tamte rządy niczego nie zrobiły? To znaczy, że nie trzeba próbować? A jeśli mnie pani pyta o sytuację Platformy - nie zazdroszczę. Są współodpowiedzialni za to, że do takich nieprawidłowości w Warszawie doszło. Teraz politycy Platformy stoją murem za panią prezydent i tłumaczą, że audyt ma trwać cztery miesiące, więc trzeba poczekać na jego wyniki. Tym samym wchodzą w buty tych, którzy mówią: „O, zobaczmy, posprawdzajmy, mamy dużo czasu”. Moim zdaniem nie ma dużo czasu. Warszawa de facto stanie: wszyscy urzędnicy stolicy będą się teraz zajmować udowadnianiem tego, że afery nie było. Tymczasem miasto, zwłaszcza stolica, wymaga decyzji, działań długofalowych, nie tylko obrony tego, co było wcześniej. Taka sytuacja zawieszenia jest zła, chociażby z punktu widzenia zarządzania Warszawą.
Więc co powinien zrobić Grzegorz Schetyna?
Grzegorz Schetyna powinien doprowadzić do jak najszybszego wyjaśnienia sprawy. I w sytuacji, kiedy okaże się, że reprywatyzacja w Warszawie to dowód na ogromną korupcję, na istnienie jakiegoś mafijnego układu, powinien skłonić Hannę Gronkiewicz-Waltz do tego, co proponuję: do dymisji. Potem powinno się odbyć referendum.

Macie kandydata na prezydenta Warszawy?
Mamy, ale przedstawimy go w momencie, kiedy dojdzie do wyborów. Bo pewności, czy te wybory będą, nie mam.

Może dobrze byłoby przedstawić tego kandydata dzisiaj? Wyborcy mieliby czas dokładnie go poznać.
Wyborcy poznają go, kiedy zostaną ogłoszone wybory. A może już go znają?

Jak Pan ocenia wyjazd ministra Błaszczaka i ministra Waszczykowskiego do Anglii w związku z zabiciem i pobiciami Polaków, do których doszło na Wyspach?
Jako szopkę polityczną.

Dlaczego?
Wiadomo, jak na świecie zapadają decyzje. Nigdy nie jest tak, że wsiada się do samolotu, leci bez planu i wiedzy, kiedy i z kim, i od ręki załatwia sprawy. Wcześniej się dzwoni, przygotowuje wizytę, robi diagnozę sytuacji, sprawdza, co się wydarzyło, jakie służby nie zadziałały. Potem decyduje, jakie działania należy podjąć, aby do podobnych historii nie dochodziło. I dopiero na to nakłada się wizytę, której skutkiem powinny być określone działania. Tutaj pewnie nasi ministrowie zostali wysłuchani przez angielskich ministrów i z tego wysłuchania niewiele, moim zdaniem, wyniknie. Przecież to nie poszczególni ministrowie podejmują decyzje, ale cały aparat polityczny. Nie wiem nawet, czy Anglicy zdążyli się do tej wizyty przygotować. Obawiam się, że to było spotkanie kurtuazyjne, wypadało po prostu Polaków przyjąć. Ale z punktu widzenia medialnego wrażenie jest takie, że polscy ministrowie bardzo przejmują się tym, co się dzieje w Wielkiej Brytanii.

I szybko działają!
Szybko działają, tylko pytanie, czy chodzi o skuteczność, czy chodzi o PR.

Myśli Pan, że te pobicia w Harlow to incydentalne przypadki, czy rzeczywiście są aż tak mocne nastroje antypolskie w Wielkiej Brytanii?
Na pewno nastroje antyemigracyjne wzrosły po Brexicie, spotęgowała je cała kampania referendalna przeprowadzona przez tych, którzy chcieli, aby Wielka Brytania wyszła z Unii Europejskiej. To tylko przykład, jak bardzo niebezpieczne jest podkręcanie takich nastrojów, dzielenie Polaków na lepszych i gorszych - bo to samo, co działo się podczas kampanii referendalnej w Wielkiej Brytanii, dzieje się także w Polsce.

Ale poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości utrzymuje się na wysokim poziomie, właściwie nie spada, czyli Polakom podoba się to, co robi rząd.
Za jakiś czas przyjdzie za to wszystko zapłacić wysoki rachunek. Program „Rodzina 500 plus” jest finansowany z pożyczonych pieniędzy, z zaciągniętego kredytu, jak powiedział wicepremier Morawiecki. Nie ma już pieniędzy na ustawę frankową, a obniżka wieku emerytalnego będzie nas kosztowało tyle, że w przyszłym roku trzeba będzie podwyższać podatki i stąd słychać już propozycje i pomysły podwyżki składek i podatków.

Polacy o tym wiedzą, bo czytają o tym na przykład w wywiadach z panem Ryszardem Petru i jakoś się tym nie przejmują.
Wszystko wymaga czasu, zaczną się przejmować. Jestem ekonomistą, wiem, jak to działa. Mamy drugi kwartał z rzędu, kiedy spadają inwestycje. Obserwujemy spadek inwestycji rok do roku, czyli polskie firmy każdego roku inwestują mniej niż w roku poprzedzającym, co przełoży się zaraz na bezrobocie.
Znowu Pan straszy!
Nie straszę, tylko mówię, jak jest. Widzę, co się dzieje w polskich firmach: boją się, wstrzymują inwestycje. Bardzo wzrosła presja aparatu skarbowego, który szuka pieniędzy na finansowanie obietnic składanych przez Prawo i Sprawiedliwość. Ta suma czynników jest taka, a nie inna, w związku z tym przyszłość będzie bardzo bolesna dla polskiej gospodarki, dla Polaków. Żeby to nie było kasandryczne, co mówię, ale mamy - formalnie rzecz biorąc - trzy lata do wyborów.

Jak Pan w ogóle ocenia rząd Beaty Szydło? Są ministrowie, którzy sprawdzają się na swoich stanowiskach? Z którymi na miejscu Pani premier by się Pan pożegnał?
Tak naprawdę to jest rząd Jarosława Kaczyńskiego, pani premier jest tylko wykonawcą poleceń z Nowogrodzkiej. Ja wymieniłbym chyba wszystkich ministrów, ale wiem, że ławka ekspercka w PiS jest bardzo wąska, więc na początek usunąłbym największych szkodników: ministra rozwoju za brak wizji rozwoju, finansów za oszukiwanie, że pieniądze wezmą się znikąd, rolnictwa za zniszczenie jednej z wizytówek Polski na świecie, czyli aukcji koni w Janowie, i tak mógłbym wymieniać i wymieniać.

A Andrzej Duda? Wciąż uważa Pan, że nie sprawdza się w roli prezydenta?
Andrzej Duda to nie jest samodzielny prezydent. Może się okazać, że znakiem firmowym tej prezydentury będzie długopis.

Ale wracając jeszcze do nastrojów w kraju - nastroje narodowe, mocno prawicowe obecne są w całej Europie, nie tylko w Polsce.
Tak, tylko pytanie, jak bardzo są one skrajne. To, co się stało ostatnio w Niemczech, wygrana nacjonalistycznej, narodowej partii, jest sygnałem, że to niebezpieczne igranie z ogniem, bo można wyhodować sobie potworka, który potem zeżre tego, który go wyhodował. Boję się, że Prawo i Sprawiedliwość może aktywizować narodowe, nacjonalistyczne ruchy, które mogą przejąć istotną część elektoratu tej partii. To będzie dużo bardziej niebezpieczne niż to, co robi Prawo i Sprawiedliwość, jeśli chodzi o tę retorykę narodowościową.

Wielu ekspertów uważa, że Prawo i Sprawiedliwość jest silne, bo opozycja jest słaba.
Po pierwsze - Prawo i Sprawiedliwość rozdało pieniądze, których nie ma, i przyjdzie mu za to kiedyś zapłacić. Nie wiem, czego oczekuje się od opozycji? Przypomnę, że opozycja ma mniejszość w Sejmie. Zawsze miała mniejszość i z definicji nie może przegłosowywać ustaw wprowadzanych pod obrady parlamentu.

Zaraz Panu powiem, czego oczekują wyborcy od opozycji: alternatywy wobec PiS. Opozycja na razie skupia się na krytykowaniu i komentowaniu tego, co robi rząd, ale nie wychodzi z żadnymi propozycjami do Polaków.
W takim razie zapraszam na naszą konwencję programową, w sobotę i w niedzielę. Mamy pomysł na Polskę i chcemy go zrealizować.

Ale chyba nie jest tajemnicą, o czym będziecie na tym kongresie dyskutować?
Będziemy prezentować cały nasz program. On oczywiście będzie ewaluował w tym sensie, że - przygotowując go - pisaliśmy o Narodowym Funduszu Zdrowia, pisaliśmy o gimnazjach - a prawdopodobnie gimnazjów nie będzie. Krótko mówiąc, trzeba będzie ten program dostosowywać do zmian, które zostały i zostaną wprowadzone przez Prawo i Sprawiedliwość.

Ale jakie kwestie, jakie dziedziny życia chcecie omawiać na tym kongresie?
Wachlarz omawianych przez nas spraw jest szeroki: od ustroju państwa, poprzez edukację, zdrowie, obronę narodową, bezpieczeństwo, podatki. Będziemy też mówić, czym jest nowoczesny patriotyzm, jak nowocześni patrioci powinni się zachowywać, jak budować naszą dumę narodową, patrząc nie tylko na to, co przegraliśmy, ale także na to, co udało nam się wygrać. Dalej: rolnictwo, pomoc społeczna.
To ten kongres programowy będzie trwał miesiąc?
Dlaczego ma trwać miesiąc?

Wszystkie te kwestie chcecie omówić jednego dnia?
Konwencja będzie trwała dwa dni, będą spotkania naszych ekspertów, młodych, ludzi kultury, program zaprezentujemy w niedzielę. Mogę powiedzieć, jakie zagadnienia naszego programu będą prezentowanie, bo nie wszystkie, właśnie ze względu na czas: a więc będziemy mówić o ustroju państwa, przedsiębiorczości i gospodarce, edukacji, zdrowiu, o kulturze i o sądownictwie. To będzie blok siedmiu wystąpień dotyczących programu Nowoczesnej.

I myśli Pan, że Polakom się wasza propozycja spodoba?
Jestem przekonany, że to będzie realna alternatywa dla tego, co obserwujemy dzisiaj, czyli rozdawnictwa pieniędzy bez strategii rozwoju kraju. Naszą kontrą będzie państwo nowoczesne, otwarte. Państwo, które myśli o jakości, o tym, żeby edukacja przygotowała ludzi do pracy, żeby w szpitalach i przychodniach nie było kolejek, żeby była większa konkurencja, żeby ustrój państwa był bardziej skuteczny, a sądy niezależne i lepiej zorganizowane.

Program podobny trochę do programu PO.
Nie sądzę, Platforma rządziła osiem lat i proszę sprawdzić, co zrobiła. Platforma w ogóle będzie miała problem z jakimkolwiek programem, bo musi się odnieść do tego, czego dokonała, będąc u władzy.

Jak Pan myśli, jaka to będzie jesień w polityce? Ruszyła właśnie sejmowa komisja, która ma zbadać kulisy afery Amber Gold, więc pewnie emocji nie zabraknie.
Komisja ds. Amber Gold sprawi, że będziemy mieć więcej informacji o tym, dlaczego taka firma w ogóle powstała, jakie błędy popełniono, gdzie nie zadziałały instytucje państwa. Nie chcielibyśmy, aby to była szopka polityczna, aczkolwiek mamy świadomość, że tak może być.

Pani Małgorzata Wassermann wydaje się dość rozsądną osobą.
Ale nie jest w tej komisji jedyna.

Jest przewodniczącą komisji, będzie mieć najwięcej do powiedzenia.
Zobaczymy. Miejmy nadzieję, że zostanie postawiona diagnoza i zostaną wyciągnięte wnioski na przyszłość. Tyle, jeśli chodzi o komisje. Co jeszcze jesienią? Mamy już skok na niezależność sędziów i na niezależność trzeciej władzy poprzez pomysł odwołania wszystkich sędziów rejonowych i powołania w ich miejsce posłusznych. To byłaby wielka zmiana ustrojowa, gorsza niż skok na Trybunał Konstytucyjny.

Wszystko wskazuje na to, że te zmiany wejdą jednak w życie.
Są niekonstytucyjne. Cała opozycja będzie przeciwko temu protestować. Dobrze, że mamy teraz ten kongres, bo trzeba mocno bić w dzwon i pokazywać, tłumaczyć ludziom, jak to się wszystko przełoży na ich życie. Jednak boję się, że Polacy to zrozumieją dopiero wtedy, kiedy pogorszy się sytuacja gospodarcza. Wtedy wszyscy stracimy. Wolałbym działać prewencyjnie niż ex post.
Prawo i Sprawiedliwość opiniami i protestami, tak prawników, jak opozycji, zdaje się nie przejmować. Dzień po Nadzwyczajnym Kongresie Sędziów, który podjął trzy ważne uchwały, Joachim Brudziński, wicemarszałek Sejmu, stwierdził, że będą sądy reformować i nikt ich nie powstrzyma.
No tak, jak ktoś się upiera przy swoim, robi to, co chce - to będzie szedł tak długo, aż się nie spotka ze ścianą. Ja sądzę, że tą ścianą będzie gospodarka. To nie jest tak, że można sobie wszystko zmieniać według uznania, a do tego dochodzi jeszcze zamach na polskie sądownictwo, na trybunał - to wszystko powoduje, że niepewność jest ogromna.

Polacy tego nie odczuwają.
Odczują, tyle że z opóźnieniem.

Więc ile Pan daje czasu gospodarce?
Efekty takich działań przychodzą z opóźnieniem rocznym, półtorarocznym. Wtedy Polacy odczują pogorszenie sytuacji. Z tych igrzysk, które są oferowane, nie zostanie nic. Tak było zawsze. AWS, SLD także myślały, że wszystko mogą, ale nie - popełniane błędy mszczą się na gospodarce.

Jesienią pewnie sporo będzie się mówiło o katastrofie smoleńskiej, już się mówi, także za sprawą filmu „Smoleńsk”, który wchodzi do kin. Obejrzy go Pan?
Nie wykluczam.

Pan uważa, że przyczyny katastrofy prezydenckiego tupolewa pod Smoleńskiem zostały wyjaśnione?
Jeśli są jakiekolwiek wątpliwości, to należy je rozwiać, ale w gronie ekspertów, w ciszy, a nie w atmosferze politycznego show. Skrajności i teorie spiskowe to nie jest droga do wyjaśnienia tej sprawy: wybuchy, trotyl, sztuczna mgła, puszkowe testy - to urąga pamięci ofiar tej strasznej katastrofy.

Kto wygra wybory za trzy lata?
Chcielibyśmy je wygrać. To możliwe, dynamika wydarzeń jest ogromna. Przyzna pani, że rok temu przeprowadzalibyśmy zupełnie inny wywiad.

No tak, ale był czas, kiedy wyprzedzaliście Platformę w sondażach, teraz to ona jest przed wami.
Nie widzę takiego trendu w sondażach.

Myślę, że jeśli opozycja się nie zjednoczy i nie zrobi jednych list wyborczych, nie wygra z Prawem i Sprawiedliwością w następnych wyborach parlamentarnych.
Kiedy będą wybory, będziemy szukać rozwiązań, które mogą się okazać skuteczne, nie wykluczałbym nawet jakiegoś porozumienia, ale dzisiaj nie ma wyborów. Nie ma możliwości, żebyśmy się teraz z Platformą konsolidowali, chyba że w tak kluczowych kwestiach, jak spór wokół Trybunału Konstytucyjnego, ale afera reprywatyzacyjna w Warszawie pokazuje, że są między nami fundamentalne różnice. Nie chcę brać odpowiedzialności za ostatnie osiem lat rządów Platformy - ani w Warszawie, ani w kraju.

Mocno odcina się Pan od Platformy.
Nigdy nie byłem do niej przyklejony.

Wideo

Materiał oryginalny: Petru: Afera reprywatyzacyjna pokazuje, że między nami i PO są fundamentalne różnice - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 6

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

r
retru

Różnica ta wyniks stąd ze nie sprawowano wladzy, jak przejmie wladze do beda afery jeszcze wieksze

G
Gość

Nowoczesna to lewicowa frakcja PO...

M
MC

doprawdy? Tylko sie panu w swej bezgranicznej glupocie i naiwnosci wydaje!

k
kasienka

cytujac takiego nierozgarnetego glaba, ktory nie wiedzial jak aksiegowac pieniadze na kampanie, agitowal na rzecz kredytow we frankach oraz wstepowania do OFE. Akurat statnia osoba do wypowiadania sie o przekretach Bufeowej.

B
Bay90

PO, nie mniej nowoczesna, ma swoje szanse na pozostanie. A stanie się potrzebną, jak przepoczwarzy się w solidną.
Jest i tak, a co powszechne w świecie, że solidna firma nie angażuje i nie utrzymuje typowych żuli. Eee, Mr Petru, już
mało kto nie wie, skąd rodem ta Nowoczesna. I ten ród przez lata już był, ale został odwołany w wyborach. Ba, jego
znikoma część i nadal buszuje, obecnie po Brukseli zniesławiając tam kraj rodowy. Mr Petru tegoż aspektu nie zna?
W demokracji funkcjonują i lewice. Zatem jest szansa: „N” może być i lewacka, jak wskaże swych ojców chrzestnych.

G
Gość

Niemal każdy też wie, PO ma takiego CEO, którego prowadzącym jest CEO Petru z Unia Wolności w nowej odsłonie.
I dlatego należy w końcu zdecydować: organ Petru Unia Wolności trzeba wcielić na powrót do PO. I owszem, wcielenie
może być vice versa. Gdyż PiS, tak czy owak, nic na tym wcieleniu nie straci! Ale już na pewno wiele zyska, jak będą funkcjonowały na rynku dwa analogiczne organy.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3