Pierwsza restauracja w Wielkopolsce otwarta mimo obostrzeń. Czy będą mandaty? Goście wygwizdali sanepid, a policji bili brawo

Julia Kasperczak
Julia Kasperczak
W sobotę restauracja Smaczne Jadło z Nowego Tomyśla sprzeciwiła się rządowym restrykcjom i otworzyła lokal. To pierwsza taka sytuacja w naszym regionie.Kolejne zdjęcie -->Julia Kasperczak
Coraz więcej restauracji w całym kraju zaprasza klientów mimo panujących obostrzeń. W sobotę do tego grona dołączył pierwszy lokal w Wielkopolsce - restauracja Smaczne Jadło z Nowego Tomyśla. Na otwarciu pojawili się między innymi policjanci oraz sanepid.

- Wiele restauracji i siłowni w Polsce otwiera się, bo mają dość obostrzeń i lockdownu

– mówi w rozmowie z nami Sławomir Dziurla, założyciel grupy Nowy Tomyśl się budzi. – Stawiamy tzw. Stolik wolności koło restauracji. Jest kawa, herbata i ciastka – informował. Do akcji dołączyła się także grupa Poznań się budzi oraz Pancerni Poznań. Przed restauracją były porozwieszane banery "STOP! Niszczeniu gospodarki #otwieraMY w jedności siła", "Jesteśmy wolnymi ludźmi. Stop zakazom".

-To jest taka iskra – otworzy się jedna i zaczną się otwierać inne

– twierdzi Sławomir Dziurla.

Po otwarciu restauracji na miejscu zjawiła się policja oraz sanepid, który chciał przeprowadzić kontrolę. Jednak właścicielka Bogusława Prosół odmówiła, dlatego inspektorzy sanitarni sporządzili protokół o obecnej sytuacji w restauracji. Sanepid poprosił kobietę o podpisanie sporządzonego dokumentu, ale ta odmówiła. Osoby przebywające w lokalu nagrodziły oklaskami policję, która jedynie przyglądała się i asystowała w działaniach sanepidu. Pracowników sanepidu przeprowadzających kontrolę wygwizdano. Klienci restauracji oraz osoby, które wsparły lokal w otwarciu, skandowały w ich stronę hasła: "hańba" oraz "wstyd". Na miejscu był obecny także radca prawny kobiety oraz poseł Konfederacji, Krystian Kamiński. Obaj udzielali wsparcia prawnego kobiecie.

Zobacz też: Pierwsze bary i restauracje w Wielkopolsce otwierają się w ten weekend. Inne oferują swoją przestrzeń, jako miejsce do pracy

Podczas sobotniego otwarcia właścicielka sprzedała pierwsze zamówienie na miejscu. Była to dla niej ważna chwila. Nie ukrywała wzruszenia. Po dostarczeniu zamówienia do klienta cała sala nagrodziła ją gromkimi brawami. Następnie kobieta powiedziała, że od państwa nie uzyskała ani złotówki. Stwierdziła także, że ogłasza ten lokal za wolny. Mieszkańcy obecni na miejscu wspierali właścicielkę. Zdecydowana większość z obecnych gości była bez maseczek. Nie zachowywano też wymaganych odległości.

-Trzeba żyć normalnie. Tak jak do tej pory. Nie dajmy się zabić za życia

- mówiła jedna z klientek. Większość osób, która przyszła uważa, że pandemia jest wyolbrzymiona, a wprowadzone obostrzenia ograniczają ich wolność.

- Restrykcje zrujnują nas gospodarczo - usłyszeliśmy od innego klienta.

Zobacz wideo: Czy w Poznaniu działa gastronomiczne podziemie?

Podczas opuszczania lokalu przez sanepid zapytaliśmy o komentarz, jednak pracownicy, którzy przeprowadzali kontrolę, odmówili udzielania informacji. Po skontaktowaniu się z dyrektorem nowotomyskiego inspektoratu, Walerianem Silskim, dowiedzieliśmy się, że sprawą zajmą się w poniedziałek. Oficer prasowy policji w Nowym Tomyślu Mariusz Majewski, poinformował nas, że policjanci tylko i wyłącznie udzielali asysty w osobom z sanepidu.

Przed restauracją rozdawano też ulotki antyszczepionkowe. Twierdzono, że maseczki szkodzą.

Dlaczego właścicielka otworzyła lokal?

W rozmowie z nami włascicielka restauracji opowiada, że nie ma wyjścia, jeśli ma przetrwać.

- Firmę rozwijam od trzech lat

– mówi. Wcześniej prowadziła przyczepę gastronomiczną, a gdy trafiła się okazja, wykorzystała ją i otworzyła lokal.

Sprawdź też:

- Przyjęłam córkę do pracy – tłumaczy Bogusława Prosół. - Zapowiadało się, że będzie to fajna, silna firma. Nagle przyszła pandemia i zniszczyła wszystkie plany i marzenia. Teraz codziennie przychodzą do mnie ponaglenia do zapłaty, straszą mnie wierzyciele – opowiada o swojej sytuacji. W rozmowie z nami poinformowała, że nie ma wyjścia i musi otworzyć restaurację.

- Albo otworzę restaurację i ona zacznie przynosić pieniądze, albo ja zostanę z długami i nie dam sobie już rady w życiu

– mówi i dodaje, że ma dwie ręce, jest osobą zdrową i chce pracować, a nikt jej tej pracy nie może ograniczyć. Informuje też, że nie uzyskała żadnego wsparcia od rządu.

- Martwiłam się, skąd wezmę pieniądze na ZUS. Żeby go zapłacić, pożyczyłam od mojej przyszłej teściowej

– wspomina Bogusława Prosół.

Mówi, że pieniądze, które zarobi wydaje na towar: - Jestem już pod ścianą. Jeśli nic nie zrobię, wszystko pójdzie na marne. Miałam już sytuację, że gdy chciałam zamówić sosy, frytki i inne produkty, okazało się, że mam blokadę na towar. Chociaż spłacam wszystko systematycznie, ale ludzie się boją. Powiedzieli, że jeśli nie będę mieć 40 proc. od zamówionego towaru, to go nie dostanę. Mam nadzieję, że ludzie się zbiorą i będziemy solidarnie walczyć o nasz byt – skwitowała.

Restauracje w Nowym Tomyślu

W Nowym Tomyślu jest wiele restauracji, które także mają problemy w związku z restrykcjami w branży gastronomicznej. Wiele z nich popiera akcje #otwieraMy, jednak z obawy przed konsekwencjami nie przyłączyły się do niej. Jednym z takich miejsc jest restauracja Cztery Pory Roku, którą prowadzi Monika Tylińska wraz z mężem. Jak mówi, pieniądze zarobione z wynosów wystarczają jedynie na utrzymanie lokalu oraz pracowników, jednak jak zaznacza - dla nich, jako właścicieli nie zostaje nic.

- Obawiamy się konsekwencji, które mogłyby doprowadzić do zamknięcia restauracji – mówi. - Muszę myśleć nie tylko o sobie, ale także o pracownikach i rodzinie.

Źródło: Tak wyglądało otwarcie restauracji w Nowym Tomyślu: owacje dla policjantów, wygwizdany sanepid

Sprawdź też:

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
17 stycznia, 01:38, Gość:

,,nie dajmy się zabić za życia,, - czy w obliczu pandemi tego typu zachowania są odpowiedzialne?? nawet nie pozoruje się przestrzegania zasad sanitarnych! Ciekawe jakby ta sytuacja skończyła się w Szwecji lub Danii, gdzie obowiązuje całkowite zamknięcie gospodarki i nikt o zdrowych zmysłach tego nie kwestionuje bo kary są kosmiczne. Biznes ważniejszy od zdrowia?

Tylko wez pod uwage ze inne panstwa lepiej pomagaja zamkniętym przedsiebiorcom,a nie to co w Polsce .

Ja np.nie mam zlecen od maja ,dlatego ze inni są pozamykani nie zarabiaja nie wydaja,proste,czy ja dostałem jakąś pomoc NIE!!!

ale zus z odłożonych pieniedzy które sie konczą musze płacić.

Teraz juz troszke łapiesz człowieku co sie dzieje w kraju.

Osobiscie wolę juz umrzec na wymyslonego kovida ,niż z głodu pod mostem.

G
Gość

Brawo dla tej Pani która wybrała inaczej,a co wybrała ... swoje własne zycie i możliwość zarobku by nie zbankrutowac.

G
Gość

,,nie dajmy się zabić za życia,, - czy w obliczu pandemi tego typu zachowania są odpowiedzialne?? nawet nie pozoruje się przestrzegania zasad sanitarnych! Ciekawe jakby ta sytuacja skończyła się w Szwecji lub Danii, gdzie obowiązuje całkowite zamknięcie gospodarki i nikt o zdrowych zmysłach tego nie kwestionuje bo kary są kosmiczne. Biznes ważniejszy od zdrowia?

Dodaj ogłoszenie