Piła: Pierwsza biogazowania działa i nie śmierdzi

Agnieszka Kledzik
Biogazownia działa już pełną parą
Biogazownia działa już pełną parą Agnieszka Kledzik
Udostępnij:
Pierwsza w Wielkopolsce biogazownia ruszyła pełną parą. Powstała w marcu ubiegłego roku, ale dopiero teraz osiągnęła pełną moc. Urządzenia zainstalowane w Skrzatuszu pod Piłą miesięcznie produkują 380 MWh energii elektrycznej. Jest to ilość, która jest w stanie zasilić kilka okolicznych wiosek. Energię oddają do sieci. Biogazownia wytwarza tak zwaną "zieloną energię", czyli przyjazną środowisku. Nieprzyjazną dla mieszkańców - twierdzi grupka osób, które oprotestowały inwestycję.

- Na samym początku działalności tych protestów nie było. Pojawiły się dopiero, gdy obiekt już powstawał, na szczęście są coraz słabsze i skupione wokół jednej osoby - wyjaśnia Marek Jóźwiak, prezes zarządu spółki Biogaz Zeneris w Poznaniu.

O BIOGAZOWNI CZYTAJ TAKŻE:
Piła: Produkują ciepło i prąd z ziemniaków i marchewki
Wielkopolska: Budowa biogazowni potrwa 10 miesięcy
Piła: Nawet 43 miliony będzie kosztować budowa nowej biogazowni

Biogazownia jest usytuowana tuż za wsią, w bliskim sąsiedztwie starej gorzelni. Najbliżej z nią sąsiaduje szkoła podstawowa. Wszystko jest tak skonstruowane, aby żaden zapach się nie uwalniał.

- Specjalnie zapachów nie czujemy, jedynie w ubiegłym roku, gdy sprawdzano szczelność instalacji, to było trochę nieprzyjemnie, ale nie możemy narzekać - wyjaśnia Katarzyna Staszczyk, dyrektor Szkoły Podstawowej w Skrzatuszu.

Protesty spowodowane są niewiedzą - uważają pracownicy biogazowni. A takich instalacji będzie przybywać w Polsce, bo to są też dodatkowe miejsca pracy. W Skrzatuszu przy obsłudze pracują 4 osoby, a kilkanaście osób u podwykonawców.

- Zatrudniamy miejscowych ludzi, nasz biznes wspomaga lokalną gospodarkę, bo też odbieramy kiszonkę od rolników, więc oni zarabiają - tłumaczy Jóźwiak.

Kiszonka z kukurydzy to tylko jeden z substratów wykorzystywanych do produkcji prądu. Skrzatuska biogazownia zasilana jest głównie pulpą ziemniaczaną oraz z pozostałości po jednodniowych sokach z marchwi, a także z wywaru gorzelnianego i z odpadów, które powstają po produkcji smalcu.

- Tworzymy energię z czegoś, co w innym przypadku trafiłoby na wysypisko śmieci, co by gniło, śmierdziało, wytwarzałoby metan, który byłby uwalniany do atmosfery, a my go przechwytujemy i produkujemy pożyteczną, zieloną energię - przekonuje prezes.

Inwestycja kosztowała ponad 13 milionów złotych.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

N
Nadpis
Brednie! Nie ma możliwości zasilania kilku wiosek bo wyprodukowaną energię elektryczną trzeba odsprzedać lokalnemu dystrybutorowi a on sprzeda ja po swoich cenach. I kicha. Mieszkańcy nic z tego nie mają. Jedynym beneficjentem jest firma i dystrybutor energii.
Przejdź na stronę główną Głos Wielkopolski
Dodaj ogłoszenie