Po co poznaniakom Obywatelskie Forum Kultury?

Marcin Kostaszuk
Marcin Kostaszuk
Marcin Kostaszuk
Ciekawie rozwija się dyskusja o funkcjach, znaczeniu i celach Obywatelskiego Forum Kultury. Problem w tym, że prawie nikt o niej nie słyszał.

Dyskusja toczy się bowiem na łamach "IKS-a" - miesięcznika z założenia będącego informatorem, ale w ostatnim czasie ewoluującym w kierunku forum wymiany poglądów na temat miejskiej kultury. I świetnie, bo tej luki na pewno nie wypełnia "Czas kultury" (nota bene tegoroczny król konkursów dotacyjnych), ani też komercyjne, darmowe informatory rozrzucone po co ambitniejszych lokalach.

"IKS" darmowy nie jest, toteż niewielu czytelników zauważyło perwersję, jaką było puszczenie w marcowym wydaniu obok siebie tekstu Marka "Sancho" Piekarskiego z Rozbratu (oczywiście chłoszczącego elity kulturalne i polityczne Poznania), a zaraz za nią hurraoptymistycznego orędzia prezydenta Grobelnego, zapraszającego z wielkim entuzjazmem na wydarzenia, na które on sam nigdy się nie wybierze. W numerze kwietniowym historia się powtarza, tyle że przed wstępniakiem prezydenta o likwidację "stref VIP-ów" na imprezach kulturalnych (między innymi) upomina się Andrzej Maszewski, spiritus movens Obywatelskiego Forum Kultury.

A propos OFK. Byłem i jestem entuzjastą społecznego ruchu, który mógłby zabierać głos w sprawach kultury. Miejsce na ten głos znajdzie się zawsze - także na łamach naszego "Głosu", który codziennie czyta kilkadziesiąt tysięcy Wielkopolan na papierze i w Internecie. Ale stworzenie Obywatelskiego Forum Kultury nic tu nie zmienia. Ciało to, wraz z powołaną niedawno Obywatelską Radą Kultury, próbuje stworzyć swoją tożsamość, szamocząc się z brakiem proceduralnego wzorca, który ukonstytuowałby precyzyjniej jego status. Ma ambicje wpływania na rzeczywistość, ale na razie jedynie wciskając się w piramidę instytucji, powołanych z mocy prawa do stanowienia o kulturze. Niestety - łatwo OFK w tym łańcuchu bez konsekwencji ominąć. Formalnie nie ma bowiem nic wspólnego nawet z Poznańskim Kongresem Kultury, współorganizowanym przez większość jego członków.

Prawda jest banalna: dyskusje o tym jak konsultować program rozwoju kultury na najbliższe dekady mało kogo obchodzą. Tak jak u fanów sportu liczy się tylko miejsce Lecha w tabeli, tak dla miłośników kultury ważne są głównie wielkie wydarzenia, bo bez nich Poznań traci status metropolii, a staje się zupełnie przeciętnym miastem wojewódzkim, w którym kultury trzeba szukać z przewodnikiem i świecą. OFK powinno stać się właśnie taką świecą - nieformalną grupą ludzi, którzy poprzez wzajemne poznawanie swoich racji, wzbogacają swą wiedzę i łączą siły we wspólnych projektach. Jeśli natomiast wybierze drogę "sejmikowania" ze śmiertelną powagą, to po kilku tygodniach wszyscy "posłowie kultury" zmieszczą się na jednej kanapie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie