Po prostu śpiewam to, co dyktuje mi dusza. Tak jak moja...

    Po prostu śpiewam to, co dyktuje mi dusza. Tak jak moja mama... - rozmowa z Chiną Moses

    Marek Zaradniak

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    China Moses choć jest Amerykanką, mieszka w Paryżu, bo mówi, że się w tym mieście zakochała

    China Moses choć jest Amerykanką, mieszka w Paryżu, bo mówi, że się w tym mieście zakochała ©Archiwum Ery Jazzu

    z Chiną Moses, amerykańską wokalistką jazzową, prezenterką telewizyjną i radiową, gwiazdą Ery Jazzu - Aquanet Jazz Festival rozmawiamy o jej fascynacjach muzycznych, mistrzach i rodzicach.
    China Moses choć jest Amerykanką, mieszka w Paryżu, bo mówi, że się w tym mieście zakochała

    China Moses choć jest Amerykanką, mieszka w Paryżu, bo mówi, że się w tym mieście zakochała ©Archiwum Ery Jazzu

    Pani imię brzmi bardzo oryginalnie China. Była Pani w Chinach? Interesuje się Pani tamtejszą kulturą?

    Występowałam w Chinach wiele razy, zarówno w Szanghaju jak i w Pekinie. I ludzie zawsze zauważali, że moje imię brzmi tak jak nazwa kraju. Kiedy się urodziłam, mój ojciec, reżyser Gilbert Moses powiedział, że nasz pokój napełnił się energią miliona dusz. Ale mam w sobie także chińską krew. Kocham świat i wszystkie jego kultury. Uważam, że powinniśmy zauważać różnice pomiędzy nami i akceptować ten fakt. To jest właśnie to, co czyni ludzi pięknymi, a rzeczy, które trudno przewidzieć, są po to, aby życie nie było nudne.

    Pani ostatnia płyta nagrana razem z Raphaelem Lemmonier zatytułowana jest „Crazy Blues”. Kim czuje się Pani bardziej wokalistką bluesową czy jazzową?

    Czy to ma naprawdę jakieś znaczenie?. Po prostu śpiewam to co dyktuje mi dusza. Kim jest wokalista bluesowy, a kim jazzowy? Kiedy słyszy się Jamesa Browna, Ettę James, Lauryn Hill albo Meshell Nedeocello śpiewających standardy jazowe, albo Joni Mitchell, Barbarę Hendricks czy Erica Claptona śpiewających bluesa, nikt nie pyta o to, jakimi są wokalistami. Po prostu mają głos. Głos, który ich wzbogaca i sprawia, że stali się tymi, kim są i za co ludzie ich cenią. Ja po prostu jestem sobą.

    Na tej płycie wykonuje Pani piosenki Dinah Washington, Lillian Lil Green, Mamie Smith, Little Ester Phillips czy nawet Janis Joplin. Czy wszystkie te wokalistki są Pani mistrzyniami? Kogo traktuje Pani jako swój wzór jeśli chodzi o jazz i bluesa?

    Wszystkie wymienione gwiazdy żyły swoją własną sztuką i są moimi mistrzyniami. Bardzo ważne są dla mnie momenty, w których spoglądam na historię muzyki. To właśnie te wokalistki sprawiły, że sztuka dla mnie stała się ważna. Mam swój cotygodniowy program we francuskim radio „TSF JAZZ”, którego dzięki internetowi można słuchać wszędzie. Przygotowując go, odkryłam głosy, o których wcześniej nie słyszałam albo nie znałam ich zbyt dobrze. Wszyscy moi mistrzowie są niezwykle ciekawi.

    Jaki wpływ na Pani karierę miała mama, znakomita wokalistka jazzowa Dee Dee Bridgewater?

    Moja mama wierzyła w mój talent zanim sama o nim cokolwiek wiedziałam. Ona nauczyła mnie, jak być niezależną artystką. To ona powiedziała mi, że wiersze, które pisałam były właściwie gotowymi piosenkami. Moja kariera nadal jest w fazie formowania i dziś nie wiem jeszcze, jak można wymierzyć ostatecznie wpływ mamy na to, co robię. Czas pokaże...

    Często występujecie razem?

    Wykorzystujemy każdą okazję, jaka nam się zdarza. Przecież od takich mistrzów jak moja mama mogę się też wiele nauczyć. Jestem szczęśliwa, że mam takie bliskie relacje, także muzyczne, z kobietą, która wydała mnie na świat, chroniła mnie, czuwała nad tym, jak dorastałam. Mama jest silnym człowiekiem, silną kobietą. Silną, czarną kobietą.

    A jaki był wpływ ojca, reżysera Gilberta Mosesa?

    Mój ojciec nauczył mnie myślenia. Uczył mnie patrzenia na otaczający świat, cierpliwości i tego, skąd brać energię potrzebną do tworzenia życiowych projektów. Film i teatr wymagają dłuższego procesu tworzenia niż muzyka. Niestety, tato umarł wcześnie, kiedy miałam zaledwie 15 lat i dlatego nie mógł mnie nauczyć wszystkiego, czego chciał. Ja też nie mogłam mu zadać wszystkich pytań, które mnie nurtują, które chiałabym mu zadać, ale takie jest życie. A

    Rozmawiał MAREK ZARADNIAK

    Program festiwalu



    13 kwietnia

    godzina 20.00 Get The Blessing - „Portishead Jazz”, Blue Note (ul. Kościuszki 79), bilety: 100 zł.

    14 kwietnia

    godzina 20.00 Anthony Strong „Singing and Swinging” Piano bar, Stary Browar, ul. Półwiejska 32, bilety: 120 zł

    15 kwietnia

    godzina 20.00 James Blood Ulmer „Funk, Blues, Jazz”, Blue Note, (ul. Kościuszki 79), bilety: 100 zł

    16 kwietnia

    godzina 20.00 Chico Freeman „Poznań jazz Project”,

    Fortuna/Dys „Komeda Variations”, Dawid Kostka Era jazzu 2016 Prize

    Sala Wielka CK Zamek (ul. Święty Marcin 80/82), bilety: 100-120 zł

    17 kwietnia

    godzina 20.00 Deborah J. Carter „Diggin Duke” Piano Bar Stary Browar, (ul. Półwiejska 32), bilety: 120 zł

    18 kwietnia

    godzina 20.00 China Moses „Tribute To Crazy Blues”, Teatr Wielki (ul. Fredry 8), bilety: 80-140 zł


    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo