Podwójny jubileusz w "Marcinku" - świętują absolwenci i szkoła

Anna Jarmuż
Marcinek, czyli I LO im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu Archiwum Stowarzyszenia Wychowanków Gimnazjum i Liceum im. Karola Marcinkowskiego
Mimo że szkołę skończyli 20, a nawet 60 lat temu nie chcą opuścić szkolnych murów. Wracają tam, kiedy tylko mają okazję. O kim mowa? O absolwentach Marcinka - I LO im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu.

Wychowanie nasze jest to dług zaciągniony u ogółu, z czego się w swym czasie wypłacać winniśmy" - powiedział kiedyś Karol Mar-cinkowski. Dziś słowa lekarza i społecznika powtarzają absolwenci i wychowankowie poznańskiego "Marcinka" - I Liceum Ogólnokształcącego im. Karola Marcinkowskiego. Wiele lat temu założyli stowarzyszenie, które cały czas aktywnie angażuje się w życie szkoły. W sobotę świętować będzie jubileusz 25-lecia, a także 95-lecia istnienia szkoły.

- Działamy na trzech płaszczyznach - opowiada prof. Gerard Sowiński, prezes Stowarzyszenia Wychowanków Gimnazjum i Licem im. Karola Marcinkowskiego, który przez 16 lat uczył w "Marcinku" języka polskiego. - Tworzymy grupę, która łączy naszą społeczność, wspieramy szkołę i podtrzymujemy pamięć o naszych wybitnych absolwentach.

"My z Marcinka", czyli szkolna solidarność
Absolwenci szkoły co roku spotykają się na zjazdach jubileuszowych - z okazji 5, 10, 50, a nawet 60-lecia matury. Odbywają się one zawsze w drugą lub trzecią sobotę maja. Tradycją stało się też już coroczne spotkanie opłatkowe (zawsze w trzecią niedzielę stycznia).

- To są elementy, które integrują naszą społeczność - tłumaczy Gerard Sowiński. - Skutek jest taki, że nasi absolwenci potrafią zorganizować wspólne spotkanie nawet po 40 latach.

Osoby, które kończą naukę, chcą nadal być częścią swojej szkoły. Pragną się z nią identyfikować. Jak mówią absolwenci, panuje wśród nich pewna marcinkowa solidarność. Choć absolwenci "jedynki" są rozsiani po całym świecie, mają ze sobą kontakt do dziś. Nie zapominają też o nauczycielach, którym zawdzięczają solidne wykształcenie.

Absolwenci "jedynki" są ambasadorami szkoły. A trzeba przyznać, że na liście absolwentów są bardzo znane nazwiska ze świata filmu, muzyki, prawa, literatury, medycyny, nauki, sportu czy polityki. I LO ukończyli m.in. aktorka Katarzyna Bujakiewicz, reżyser filmowy Filip Bajon, kompozytor Marek Sewen, tenisista Wojciech Fibak i wiele innych znanych osób. Liceum nr 1 kończył też założyciel chóru Poznańskie Słowiki Stefan Stuligrosz, poeta Stanisław Barańczak, pisarz i krytyk muzyczny Jerzy Waldorff czy poeta i żołnierz Stefan Borsukiewicz.

Wśród absolwentów "Marcinka" jest sześciu ,,polskich noblistów": Roman Słowiński, Tadeusz Krygowski, Andrzej Jajszczyk, Jan Węglarz, Tomasz Dietl i Bogdan Marciniec.

- Z sentymentem wspominam prof. Andrzeja Dymitrowskiego, który prowadził zajęcia teatralne - opowiada aktorka Katarzyna Bujakiewicz, absolwentka "Marcinka" z 1991 r. - To on przekonał mnie, abym poszła do szkoły aktorskiej. Pamiętam też, prof. Słoneczko (osoby, które chodziły do "Marcinka" wiedzą, o kogo chodzi), która mówiła, że jestem źródłem wszelkiego zła. Bardzo często trafiałam też na dywanik do dyrektora - uśmiecha się aktorka.

- A ja z sentymentem przywołuję pamięć o moim profesorze od geografii. Kiedy opowiadaliśmy głupoty, machał ręką i mówił: abyś pękł. Powiedzenie to weszło potem do szkolnego słownika - dodaje Wojciech Kruk, prezes Wielkopolskiej Izby Przemysłowo-Handlowej i absolwent "jedynki".

Kiedy przy wychowankach I LO wypowie się słowo "Marcinek", uruchamia się u nich lawinę wspomnień.

- Szkołę wspominam z nostalgią. Głównie z powodu nauczycieli i szkolnych kolegów - mówi Tadeusz Dziuba, poseł PiS, były wojewoda poznański i uczeń "Marcinka". - Nauczyciele byli nastawieni do uczniów bardzo przyjaźnie. To było mobilizujące. Z przyjemnością wspominam też szkolnych kolegów. Nie wszystkie przyjaźnie przetrwały te kilkadziesiąt lat. Są jednak osoby, z którymi mam kontakt do dzisiaj.

Z kolei Wojciech Fibak - tenisista i biznesmen (ukończył I LO w 1971 r.), twierdzi, że wiele z tego, co otrzymał w liceum, przydało mu się w późniejszym życiu.

- Zawdzięczam to nauczycielom - przyznaje Wojciech Fibak. - Z domu rodzinnego wyniosłem wartości patriotyczne. Szkoła jeszcze bardziej wzmocniła we mnie te ideały. Dziś jestem ambasadorem "Marcinka" w świecie. Gdziekolwiek jestem wspominam, jak wiele wyniosłem z tej szkoły.

Absolwentów "Marcinka" można łatwo rozpoznać. Mają swoje znaki identyfikacyjne: krawaty (męskie i damskie) oraz przypominki z logiem szkoły. Zadbało o to Stowarzyszenie Wychowanków I Liceum Ogólnokształcącego im. Karola Marcinkowskiego.

Tradycję tę kontynuują też obecni uczniowie. W zeszłym roku szkolnym zaprojektowali oni marcinkowe bluzy.
Ubrania z logiem I LO od razu rozeszły się jak świeże bułeczki. Uczniowie noszą je z dumą.

- Jestem dumna, z tego, że uczę się w "Marcinku". Fajnie, że mogę to pokazać - mówiła "Głosowi" rok temu Julia Gizelska, uczennica II klasy gimnazjum.

- Zdarza się, że spotykamy na ulicy ucznia lub absolwenta naszej szkoły, którego wcześniej nie znaliśmy. To okazja do miłej rozmowy - wtórowała jej koleżanka Zuzanna Kubicka.

"Marcinek" to nie tylko szkoła - to styl życia
Stowarzyszenie Wychowanków Gimnazjum i Liceum im. Karola Marcinkowskiego dba, by pamięć o absolwentach szkoły nie utonęła w morzu historii.

- Jesteśmy strażnikami pamięci. To określenie dobrze obrazuje to, co robimy - przyznaje Gerard Sowiński. - Pamiętamy i utrwalamy pamięć o tych, którzy odeszli.

Stowarzyszenie sfinansowało, między innymi, tablicę na poznańskim Pomniku Państwa Podziemnego i Armii Krajowej. Znalazły się na niej nazwiska uczniów "Marcinka", którzy zginęli w walce o ojczyznę. W 2008 roku odsłonięto pamiątkową tablicę Stefana Andrzeja Borsukiewicza, a w maju zeszłego roku tablicę poświeconą Obrońcom Rzeczpospolitej: ppłk. Stanisławowi-Józefowi i ppor. Janowi Kasznicom.

Wydano też wiele książek napisanych przez absolwentów I LO lub opowiadających o ich życiu, m.in. wiersze Stefana Andrzeja Borsukiewicza (określanego mianem "poznańskiego Baczyńskiego") pt. "Kontrasty powrót", "Co pozostało po rodzinie Kaszniców, Durskich i Szymańskich" czy albumy z grafiką Andrzeja Jeziorkowskiego. Cały czas pojawiają się też książeczki z serii "My z Marcinka" - będące zbiorem wspomnień absolwentów z danego rocznika. Wszystkie książki można znaleźć w Bibliotece Absolwentów, która mieści się w murach I LO.

Stowarzyszenie angażuje się też w pomoc szkole. Efektem mobilizacji absolwentów jest m.in. pomnik Karola Marcinkowskiego, który stanął przed szkołą w 2005 roku. Współfinansowali też renowację szkolnego fortepianu z 1896 r. Na pomoc mogą liczyć też sami uczniowie. Stowarzyszenie współfinansuje zajęcia dodatkowe, szkolne festiwale i wycieczki (m.in. coroczny rajd do Dąbrówki Ludomskiej - miejscowości, w której zmarł Karol Marcinkowski), zapewnia też stypendia dla najzdolniejszych uczniów.

- Wszystko to możemy zrobić dzięki darowiznom, otrzymanym od naszych absolwentów - tłumaczy Gerard Sowiński.
Spotkanie po latach… Będzie bal do białego rana

Spotkanie po latach… Będzie bal do białego rana
Wychowankowie i absolwenci szkoły spotkają się w sobotę, 10 maja. O godz. 15 odbędzie się msza św. w kościele św. Michała Archanioła przy ul. Stolarskiej. Następnie goście przejadą do szkoły, gdzie na 16.30 zaplanowano część oficjalną. Jednym z punktów programu będzie widowisko pt. "Jacy jesteśmy - zamiłowania, pasje i talenty uczniów i wychowanków Marcinka".

- Chcemy pokazać absolwentom szkoły, jaki dziś jest "Marcinek" i jacy są jego uczniowie - mówi Alina Chojnacka, dyrektorka I LO.

Część widowiska poświęcona zostanie absolwentom. Dawni uczniowie "Marcinka" będą mogli też wypić kawę i zjeść ciastko w murach szkoły. Zadbają o to uczniowie, którzy przywitają swoich starszych kolegów. Drzwi szkoły zostaną otwarte o godz. 12.

- W ten sposób absolwenci będą mogli poczuć atmosferę, która towarzyszyła im za czasów szkolnych - tłumaczy Alina Chojnacka. - Mamy nadzieję, że wystarczy nam miejsc dla gości. Z doświadczenia wiemy, że takie imprezy cieszą się ogromnym zainteresowaniem.

Jak tłumaczy Gerard Sowiński, program takich spotkań jest taki sam już od wielu lat. Ich forma jest nieprzypadkowa.

- Zaczynamy zawsze od mszy świętej w kościele przy ul. Stolarskiej. Mszę celebrują często nasi absolwenci, wśród których jest, między innymi, ksiądz abp Marek Jędraszewski. - Podczas spotkania w szkole możemy powspominać dawne czasy. Natomiast o godz. 20 absolwenci udają się do miasta, gdzie zaczyna się bal do białego rana. Wtedy poznańskie lokale są w niemal całości zajęte przez absolwentów "Marcinka". Wspomnieniom nie ma końca.

W tym roku "Marcinek" świętuje swoje 95. urodziny. Za 5 lat uczniowie, nauczyciele i absolwenci obchodzić będą okrągłą rocznicę 100 lat! W sobotę z okazji urodzin nie powinniśmy więc śpiewać "Marcinkowi" tradycyjnego sto lat. W murach "jedynki" mogłoby rozbrzmieć na przykład gromkie 200 lat lub lepiej 1000 lat!

Budynek jest jeszcze starszy "Marcinek" ma już 95 lat. Budynek, w którym mieści się szkoła, jest jednak starszy. Powstał w latach 1901-1903. Początkowo mieściło się w nim niemieckie gimnazjum. Przez pewien czas budynek pełnił też rolę szpitala.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie