Podwyżki dla polityków. Na co wydadzą dodatkowe pieniądze politycy z Wielkopolski?

Alicja Durka
Alicja Durka
Ratownicy, lekarki, pielęgniarki i nauczyciele od lat walczą o podwyżki, tymczasem Andrzej Duda podpisuje rozporządzenie podwyższające pensje dla parlamentarzystów. Część opozycji przekaże dodatkowe pieniądze na cele charytatywne, inni twierdzą, że pytania, na co zamierzają przeznaczyć podwyżkę są zbyt prywatne.

W piątek, 30 lipca w Dzienniku Ustaw opublikowano rozporządzenie prezydenta Andrzeja Dudy. Od sierpnia parlamentarzyści mają zarabiać nawet o 60 proc. więcej. To oznacza, że posłowie, senatorowie i samorządowcy również się wzbogacą. Premier i marszałkowie mają dostać 20 tys. złotych miesięczni, wiceministrowie 16 tys. złotych, a posłowie nawet 12 tys. złotych. Parlamentarzyście wzbogacą się o ok. 5 tys. złotych miesięcznie.

Kolejne podwyżki dla polityków

Kolejnym krokiem mają być podwyżki dla obecnego i byłych prezydentów. W poniedziałek, 2 sierpnia do Sejmu wpłynął bowiem projekt nowelizacji, który przewiduje wzrost wynagrodzenia dla prezydenta i jego poprzedników. Na wyższe zarobki mogą też liczyć samorządowcy: wójtowie, burmistrzowie, prezydenci miast i radni. Pensja prezydenta ma być waloryzowana każdego roku.

Trwa głosowanie...

Czy posłowie i samorządowcy powinni dostać podwyżki?

Głos Wielkopolski

- Myślę, że potrzeba regulacji wynagrodzeń osób, które sprawują kierownicze funkcje – od prezydenta zaczynając, a na samorządowcach skończywszy – jest potrzebą, która jest kwestią nierozwiązaną od wielu lat. W ostatnich sześciu lat średnie wynagrodzenie wzrosło mniej więcej o taki procent, jak w tej chwili zaproponowano, aby uregulować stawki posłów, sekretarzy stanu, a także innych wysokich urzędników państwowych. Pensje przede wszystkim są powiązane z tym wszystkim, co dzieje się w gospodarce i takie rozwiązanie będziemy proponować: jeżeli mamy do czynienia ze wzrostem gospodarczym, to te pensje są odpowiednio waloryzowane

- mówi Szymon Szynkowski vel Sęk, poseł PiS.

Takim decyzjom sprzeciwiają się politycy z Koalicji Obywatelskiej. Niektórzy z nich zadeklarowali już, że część swojej przyszłej wypłaty przeznaczą na cele charytatywne. Lewica także jest przeciwna podnoszeniu pensji politykom w czasie pandemii, podjęli oni także decyzję o tym, że w pierwszej kolejności powinna nastąpić 12 proc. podwyżka dla sfery budżetowej. O to wnioskują także związki zawodowe.

- Co do podwyżek, to głosowaliśmy rok temu za. To był jednak nasz błąd, z którego potem się wycofywaliśmy. Dzisiaj uważamy, że w dobie kryzysu, pandemii, w czasie, gdy wielu ludzi traci pracę, podwyżki dla sfery kierowniczej powinny być odłożone na dalszy okres, wtedy gdy wyjdziemy z pandemii i gospodarka zacznie się rozwijać. Uważam, że są ważniejsze problemy i ważniejsze rzeczy, jak np. służba zdrowia. Te osoby, jak również budżetówka, która ma zamrożone wynagrodzenia, powinni otrzymać wyższe wynagrodzenia. Regulacja wynagrodzeń powinna być robiona równolegle. Nie może być sytuacji takiej, że podnosi się politykom, a z drugiej strony zapomina się o sferze budżetowej, o wielu ludziach, którym się wynagrodzenia nie podnosi, bo jest to wtedy niemoralne

- komentuje Wiesław Szczepański z Lewicy.

PIS: podwyżki należy uregulować

Jan Mosiński, poseł PiS twierdzi, że wielu parlamentarzystów, także z opozycji uważa, że podwyżki, przy wzroście gospodarczym i wzroście wynagrodzeń Polaków należy uregulować.

- Można także waloryzować kwotę bazową, na mocy której określa się wynagrodzenie osób pełniących funkcje kierownicze w państwie, samorządowców, posłów, senatorów itp. Warunek jest taki, że jeżeli jest wzrost gospodarczy, to wynagrodzenia wzrastają, jeśli nie ma, to nie. Jak będzie w ostateczności, zadecyduje o tym Sejm i Senat

- mówi Mosiński.

Co do konieczności uregulowania tej kwestii zgadza się poseł PO Waldy Dzikowski.

- Owszem, podwyżki należy usystematyzować i uregulować, ale moment wybrany przez Prawo i Sprawiedliwość jest nie najlepszy. Prezes Kaczyński chciał skonsolidować klub i zadecydował o podwyżkach pod presją swoich parlamentarzystów. Trzy lata temu odebrał nam i, bo nie da się inaczej, także swoim parlamentarzystom. Teraz jest odwrotnie, bo chciał podwyższyć wynagrodzenie swoim posłom, a przy okazji podwyższył i nam. Jednak prezes Kaczyński pewnie chciałby nam obniżyć do zera, bo raczej za nami nie przepada. To była zatem podwyżka dla swoich parlamentarzystów o utrzymanie większości, nadana pod presją i namowom. Oczywiście należy to załatwić, ale moim zdaniem, moment nie jest najlepiej wybrany

- mówi polityk.

Andrzej Grzyb, poseł PSL twierdzi zaś, że Prawo i Sprawiedliwość rozwiązuje problem, które samo stworzyło, mianowicie chodzi o 20 proc. obniżki pensji z 2018 roku.

- W tej chwili ze strony posłów czy samorządowców jest ogromna presja na tę zmianę. Myślę, że cała operacja z „tłustymi kotami” jest sposobem na rozwiązanie sytuacji

- twierdzi Grzyb.

Do pierwszego dnia wiosny coraz bliżej, dni stają się dłuższe, a słońce nieśmiało wygląda zza chmur. Warto zatem ruszyć się z domu i zacząć sezon turystyczny. Pierwsze wyjazdy wcale nie muszą być dalekie. Wielkopolska Organizacja Turystyczna przygotowała 10 pomysłów na krótkie, jednodniowe wycieczki w promieniu około 30 kilometrów od miasta. Zobacz atrakcje w okolicach Poznania >>

10 pomysłów na jednodniową wycieczkę blisko Poznania. Atrakc...

Na co politycy przeznaczą podwyżki?

Część polityków, zwłaszcza na opozycji postanowiła, że podwyżkę przeznaczy na cele charytatywne, nie wszyscy jednak chcą się chwalić swoimi decyzjami, jak np. poseł PO Waldy Dzikowski, który uważa, że to na co rozporządzi pieniądze, jest sprawą prywatną. Posłanka Polski 2050 zaś oświadczyła, że nie weźmie ewentualnych pieniędzy dla siebie.

- Jeśli te środki faktycznie wpłyną na moje konto, to większą część będę chciała przeznaczyć na jakąś działalność społeczną czy charytatywną. Od zawsze wspieram regionalne i lokalne inicjatywy, więc po prostu więcej środków z pensji będę mogła na nie przeznaczyć, potrzeb jest bardzo wiele

- mówi Paulina Henning-Kloska, posłanka Polski 2050.

Posłanka podkreśla także, że czas, sposób wprowadzenia i skala podwyżek jest nie do przyjęcia. Według niej PiS stawia polityków w niepoważnym świetle, więc oczywiste jest, że takie rozwiązanie spotyka się z niezadowoleniem ze strony społeczeństwa. Są też politycy, którzy nie podjęli jeszcze decyzji. Andrzej Grzyb zapewnia, że na pytanie o rozporządzanie pieniędzmi będzie odpowiadał, gdy wszystko będzie już pewnie. Podobnego zdania jest Grzegorz Wojtera, wójt Suchego Lasu, który również nie planuje jeszcze swoich wydatków.

- To nie jest tak, jak podwyżki dla posłów, senatorów czy ministrów, że jest jakieś rozporządzenie, ustawa, ona wchodzi w życie i od razu dostaje się wynagrodzenia. Tutaj decyduje jeszcze rada gminy czy rada miasta. Każdy samorządowiec jest uzależniony od ich decyzji. Nie wiem nawet, czy dostanę tę podwyżkę. Nie jest to, po prostu, w mojej gestii ustalenie podwyżki dla mnie

- dodaje Tadeusz Czajka, wójt Tarnowa Podgórnego.

Przez pandemię rośnie liczba samobójstw

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie