Pogrzeb nastolatek w Koszalinie. Ostatnia droga Amelii,...

    Pogrzeb nastolatek w Koszalinie. Ostatnia droga Amelii, Karoliny, Julii, Małgorzaty i Wiktorii [relacja, wideo, zdjęcia]

    Joanna Krężelewska

    Aktualizacja:

    Głos Koszaliński

    Dziewczęta, ofiary piątkowego pożaru w Koszalinie, spoczęły obok siebie. Głos zabrali rodzice, żegnali je przyjaciele. Cierpienie koił dobiegający z głośników śpiew Wiktorii.
    Pogrzeb nastolatek w Koszalinie. Ostatnia droga Amelii, Karoliny, Julii, Małgorzaty i Wiktorii
    1/36

    Przejdź do
    galerii zdjęć

    ©Radek Koleśnik

    Uroczystości pogrzebowe rozpoczęła o godz. 11 msza święta w kościele pw. świętego Kazimierza. Odprawił ją ksiądz Wojciech Pawlak, katecheta dziewcząt. - Chcemy po raz ostatni towarzyszyć dziewczętom w kościele, który był dla nich ważny - powiedział przed eucharystią ks. Wojciech Pawlak. - Wiemy, że dla Boga nie są ważne granice czasu i przestrzeni. My jesteśmy tu, w kościele, wielu z nas trwa w modlitwie poza murami świątyni.
    W modlitwie z nami trwa też Ojciec Święty, prosząc Boga o niebo dla dziewczynek - mówił duszpasterz, dodając, że do Koszalina dotarła wiadomość z Watykanu. Papież zapewnił, że jednoczy się z wszystkimi cierpiącymi w modlitwie.

    Przed ołtarzem stanęły dwie białe trumny, między nimi trzy urny w kształcie serc. Przy krzyżach duże fotografie pięciu młodych koszalinianek. Obok tablica, do której przyczepione zostały zdjęcia dokumentujące przyjaźń, radosne chwile z życia piętnastolatek.



    Wiele ciepłych słów właśnie o przyjaźni, która połączyła Amelię, Karolinę, Julię, Gosię i Wiktorię powiedział w homilii ksiądz Wojciech Pawlak: - Ich przyjaźń była wyjątkowa. Mimo ogromnej różnorodności ich pasji, zaangażowań, które dzieliły, we wszystkim były razem. Znając je, można było im tej przyjaźni pozazdrościć. Że to aż tak. W tej przyjaźni były razem i razem pozostaną. Razem przyszło im kończyć życie, razem są tutaj i razem na zawsze spoczną na cmentarzu.

    Katecheta dodał, że w klasie od religii, kiedy przyszedł do pracy, zauważył cytat: „Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają, jak latać”. Autorem tych słów jest Antoine de Saint-Exupéry. - Myślę, że w tych dniach nasze skrzydła zapomniały, jak latać. Ale mamy przed sobą przyjaciółki, nasze przyjaciółki, które tym, jak je pamiętamy, jaki ich obraz mamy w sercu, przypomną nam, jak latać... - powiedział.

    Przed godziną 14 na ulicy Kamieniarskiej mieszkańcy uformowali kondukt żałobny. Marsz otwierało pięć białych krzyży. Za nimi ustawili się mieszkańcy miasta, znajomi dziewcząt, wszyscy, którzy w tak trudnej chwili chcieli swoją obecnością dać świadectwo solidarności z rodzinami Amelii, Karoliny, Julii, Gosi i Wiktorii. Mundurowi szacują, że w uroczystościach wzięło udział około 3 tys. osób.




    Za mieszkańcami miasta w ostatniej drodze z dziewczętami szli ich najbliżsi. Dziewczęta spoczęły obok siebie w nowej części nekropolii. Podczas ceremonii głos zabrali rodzice Karoliny. - Córeczko, gdziekolwiek teraz jesteś, cokolwiek teraz robisz, zawsze pamiętaj, że jesteś częścią nas - powiedział jej tata. - Nasza rodzina to było i zawsze będzie pięć osób. Nigdy nic tego nie zmieni. Kochamy Cię tak, jak można najmocniej i choć cię nie widzimy, zawsze stoisz obok nas. Pamiętamy wszystkie wspólne chwile. Nasze wyjazdy, zakupy, święta, urodziny, obiady, gry planszowe. Dziękujemy za miłość, którą nas obdarzyłaś.

    Mama Karoliny: - Jesteśmy z ciebie tacy dumni. Kochamy cię całym sercem i bardzo za tobą tęsknimy. Choć nie wyobrażamy sobie życia bez Ciebie, musimy dalej trwać. Obiecujemy Ci, że nic nas nie rozdzieli, pomimo tego, że serce nasze pęka, będziemy dalej szczęśliwą rodziną. Mając Cię w naszych sercach i pamięci. Czuwaj nad nami i bądź zawsze obok nas. Jeśli kiedykolwiek jeszcze zapomnisz klucza od domu, jest obok ciebie, otwórz drzwi, czekaj na nas...

    Dziewczęta pożegnali też ich rówieśnicy: - Młode, zdolne, roześmiane. Nagle przyspieszyłyście, by dotrzeć do celu. Szybciej być na mecie. Biegłyście, tańcząc, śpiewając i ucząc się tak pięknie. Teraz już jesteście u celu, a nas idzie ku tej drodze, młodych, jeszcze tak wielu. Kochane koleżanki z korytarza szkoły, ze szkolnej ławki będzie nam was po prostu mocno brakowało...



    Ceremonię pogrzebową zakończył śpiew Wiktorii, która wielokrotnie obdarzała mieszkańców Koszalina swym talentem wokalnym. „Muzyka jest dookoła, słychać ją wszędzie. Otacza nas, a czasami nam się śni. Wystarczy się zatrzymać, wystarczy oczy zamknąć i odkryć, jak pięknie chór ptaków brzmi. A gdy się zgubi dźwięk, gdy znika, wiatr go znajduje, strun dotyka. I swych piosenek wtedy uczy mnie. Przez całe życie śpiewać chcę...”

    POLECAMY:

    Zachęcamy również do korzystania z prenumeraty cyfrowej Głosu Koszalińskiego


    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    a propos

    normals (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    odpowiedzialności administracji państwowej w kontekście dopuszczenia do użytkowania lokali nie spełniających wymogów zawartych w odpowiednich przepisach. To jest skandal i pokazuje jakie...rozwiń całość

    odpowiedzialności administracji państwowej w kontekście dopuszczenia do użytkowania lokali nie spełniających wymogów zawartych w odpowiednich przepisach. To jest skandal i pokazuje jakie spustoszenie komunizm poczynił w społeczeństwie. A na koniec taki wesoły wierszyk:
    Cieszy mię ten rym: "Polak mądr po szkodzie";
    Lecz jesli prawda i z tego nas zbodzie,
    Nową przypowieść Polak sobie kupi,
    Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi. zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo