Politycy chcą złowić najmłodszy elektorat za pomocą TikToka. Sprawdziliśmy, jak im idzie - WIDEO

Joanna Grabarczyk
Joanna Grabarczyk
Jarosław Kaczyński podczas podczas spotkania z mieszkańcami na terenie rafinerii Orlen Południe w Jedliczach. Prezes Prawa i Sprawiedliwości często spotyka się ze swoimi wyborcami. Ostatnio "zadebiutował" w popularnym serwisie społecznościowym. Czy Tiktok pomoże mu dotrzeć do młodych?
Jarosław Kaczyński podczas podczas spotkania z mieszkańcami na terenie rafinerii Orlen Południe w Jedliczach. Prezes Prawa i Sprawiedliwości często spotyka się ze swoimi wyborcami. Ostatnio "zadebiutował" w popularnym serwisie społecznościowym. Czy Tiktok pomoże mu dotrzeć do młodych? Fot. PAP/Darek Delmanowicz
Politycy w mediach głównego nurtu są starannie ubrani i uczesani, z rozmysłem dobierają słowa i świadomie kreują swój przekaz medialny, nierzadko na podstawie wcześniej przećwiczonych przemów i przygotowanej argumentacji. Tam, gdzie ma się pojawić kamera, niewiele pozostawiają przypadkowi. Trudno się dziwić – stawka jest wysoka: utrzymanie dotychczasowych wyborców i pozyskiwanie nowych to nie tylko kwestia popularności. To kwestia daleko bardziej sięgającej odpowiedzialności – za los państwa i jego przyszłość. Czy TikTok może pomóc politykom dotrzeć do potencjalnych wyborców?

Media społecznościowe polityczną bronią obosieczną

Głośny wpis na temat uszkodzenia gazociągów Nord Stream 1 i 2 autorstwa Radosława Sikorskiego pokazał, że nawet w mediach społecznościowych wstrzemięźliwość w wyrażaniu własnych opinii jest wysoce wskazana.

Zgodziłaby się z tym również zapewne pani Małgorzata Jacyna–Witt, radna sejmiku zachodniopomorskiego z PiS, której niefortunne lipcowe wpisy dotyczące gry w golfa doprowadziły do zawieszenia jej w prawach członka partii.

Twitter długo nie zapominał też prezydentowi Andrzejowi Dudzie wejścia w swobodną interakcję z internautką, która opublikowała na Twitterze zdjęcia słodkiego zwierzaka z zapytaniem, kto wie, co to za zwierzę. Z oficjalnego konta Andrzeja Dudy padła krótka odpowiedź: „Opos”.

Sam wpis, choć nieszkodliwy, stał się pretekstem do długich dyskusji polityków od prawa i lewa, które w najmniejszym stopniu dotyczyły tego, gatunek jakiego zwierzątka faktycznie był na fotografii.

Twitter i Facebook wciąż uwielbiany przez polityków

Takie wpadki czy bon moty na Twitterze ze strony polityków to jednak mimo wszystko rzadkość. Politycy wszystkich opcji wydają się być coraz bardziej świadomi tego, jaki potencjał niosą ze sobą social media. Pokazały to wyraźnie wybory parlamentarne w 2015 roku i spektakularne zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości. W poprzedzającej je kampanii media społecznościowe stały się potężnym sprzymierzeńcem zwycięskiego ugrupowania. U podstaw tego sukcesu leżały m.in. sprawna komunikacja za pośrednictwem społecznościówek, za którą odpowiadał Paweł Szefernaker.

Polityczny świat szybko zauważył, jak istotna jest w dzisiejszych czasach szybka interakcja z wyborcami oraz reagowanie na wypowiedzi politycznych oponentów. Nie dziwi zatem, że politycy chętnie korzystają z takich platform jak Twitter czy Facebook. Internetowe reakcje, szczególnie za pośrednictwem tego pierwszego medium, zyskują na znaczeniu. To tu prezydent Andrzej Duda gratuluje Idze Świątek wygrania kolejnego turnieju czy meczu i upamiętnia wybitnego aktora Franciszka Pieczkę, a premier Mateusz Morawiecki winszuje Giorgi Meloni zwycięstwa w wyborach we Włoszech, a później objęcia stanowiska szefowej włoskiego rządu.

To tutaj posłanka Paulina Matysiak relacjonuje swoje podróże po kraju, publikując zdjęcia biletów z komunikacji zbiorowej, a politycy Konfederacji chwalą się, wrzucając swoje najcelniejsze wypowiedzi wycięte z mediów tradycyjnych, które mają przekonać wyborców do ich przekazu.

TikTok skuteczniejszy niż Twitter?

Twitter i Facebook to jednak ciągle media opierające się głównie na słowie pisanym. Oba zakładają interakcję poprzez wzajemne komentowanie swoich wpisów i stawiają na argumentację, co sprzyja narastaniu antagonizmów i szybszemu podziałowi pośród wyborców. Zarówno Twitter, jak i Facebook, dzięki swoim algorytmom tworzą też skutecznie „bańki informacyjne”, przyciągające do siebie osoby o podobnych poglądach. To świetna pożywka dla narastającej polaryzacji.

Świat jednak idzie naprzód. W 2016 roku w świecie social mediów mocno namieszała platforma Tiktok. Umożliwiła ona publikację krótkich filmików w formacie pionowym i szybkie tworzenie własnego kontentu wideo za pomocą smartfona. Wśród młodych użytkowników to medium społecznościowe błyskawicznie stało się hitem i wyprzedziło o kilka długości pozostałe social media już choćby w kwestii zasięgów.

Cyfrowy self-made man

Najpopularniejsi polscy użytkownicy Tiktoka, jak na przykład Maria Jeleniewska czy Twins Style, są obserwowani przez kilkanaście milionów użytkowników. Marley, Kinga Sawczuk, Sabina Pawlik czy Ewa Zawada mogą liczyć tam na przeszło pięć milionów obserwujących.

Czy te nazwiska coś Państwu mówią? Podejrzewam, że raczej nie. Ogromna popularność influencerów na Tiktoku to efekt pewnego zjawiska, które jest charakterystyczne dla młodzieży pokolenia Z: stawiania na autentyczność i dojścia do sukcesu własnymi siłami, bycia „cyfrowym self-made manem”. W przeciwieństwie jednak do na przykład „szafiarek”, które około dekady temu zaczynały zdobywać popularność dzięki swoim blogom, by koniec końców dotrzeć ze swoim przekazem i wizerunkiem do szerokiego grona odbiorców mediów konwencjonalnych i skończyć w pasmach śniadaniówkowych czy na okładkach magazynów kobiecych, influcencerzy z Tiktoka nie przebijają się do mainstreamu.

Dla porównania: wśród polskich kont na Instagramie największą popularnością i ponad 30 milionami obserwujących może pochwalić się jedynie Robert Lewandowski, o którym nie można powiedzieć, że wziął się znikąd. 5,1 mln obserwujących ma tez pochodząca z Polski modelka i celebrytka Caroline Derpienski, która robi właśnie karierę w Stanach Zjednoczonych. 4,6 mln obserwujących ma Anna Lewandowska, żona najbardziej znanego polskiego piłkarza i króla tego serwisu oraz propagatorka zdrowego stylu życia.

Dopiero czwarte miejsce zajmuje w tym rankingu Zusje, czyli Kamila Smogulecka, od 2014 roku i niezapomnianych występów w teledyskach Donatana „My Słowianie” i „Nie lubimy robić” stała bywalczyni tabloidów oraz plotkarskich portali, a dziś również jedna z bardziej znanych zawodniczek FameMMA.

Politycy chcą złowić najmłodszy elektorat za pomocą TikToka. Sprawdziliśmy, jak im idzie - WIDEO

Polscy politycy wciąż z "niedużymi" zasięgami w mediach społecznościowych

O podobnych zasięgach na ich ulubionym Twitterze polscy politycy mogą jedynie pomarzyć. Wśród polityków królem polskiego Twittera, biorąc pod uwagę liczbę obserwujących, jest Andrzej Duda, obserwowany przez 1,7 mln użytkowników. Drugi na podium jest Donald Tusk z 1,5 mln obserwujących na koncie. Za nim plasuje się Radosław Sikorski, którego popularność potwierdza posiadanie 1,1 mln followersów. Rafał Trzaskowski ma w tym zestawieniu 751,5 tysięcy śledzących go użytkowników. Premier Mateusz Morawiecki zaś liczyć może „jedynie” na 589,8 tysięcy followersów.

Politycy chcą złowić najmłodszy elektorat za pomocą TikToka. Sprawdziliśmy, jak im idzie - WIDEO

W porównaniu z liczbami Tiktoka, te wartości wypadają dość… skromnie. Gdzie szukać przyczyn takiego stanu rzeczy? Czyżby polscy politycy i partie, mając do dyspozycji ekspertów od kreowania wizerunku i całe sztaby PR-owe, dobrowolnie zrezygnowali z aktywności w tym serwisie? A może zapytajmy inaczej i nieco przewrotnie: co polscy politycy robią dziś na Tiktoku?

Co polscy politycy robią na tik toku?

Twitterowe konto TikTok Analityka, które publikuje w serwisie Twitter różne statystyki dotyczące polskiego Tiktoka, wskazało, że jeśli chodzi o treści polityczne, najwięcej wyświetleń filmów opublikowanych we wrześniu 2022 według ich sumy zaliczały treści publikowane przez Donalda Tuska (6,89 mln), Wandę Nowicką (2,89 mln), Konrada Berkowicza (2,15 mln), Sławomira Mentzena (2,08 mln) i konto ruchu Szymona Hołowni Polska 2050 (1,46 mln). Przyjrzyjmy się bliżej, jakiego rodzaju treści publikują na Tiktoku wzmiankowane konta.

Politycy chcą złowić najmłodszy elektorat za pomocą TikToka. Sprawdziliśmy, jak im idzie - WIDEO

Donald Tusk – nie-młodzieżowy przekaz dla współczesnej młodzieży

Na profilu tiktokowym byłego polskiego premiera trudno znaleźć filmiki typowe dla młodszych użytkowników tego portalu. Donald Tusk, chociaż mówi do młodych, nie wychodzi z ram bycia politykiem. Garnitur, oszczędna mimika, staranny dobór gestykulacji i polska flaga w tle. W swoich wystąpieniach bardziej wygląda niczym prezenter dramatycznych wiadomości niż osoba, która ma zbudować społeczność.

Trudno jednak odmówić tego, że jego przekaz robi wrażenie i przebija się przez „czwartą ścianę” – co niekoniecznie można powiedzieć o jego osobowości. Wiele dla tego wrażenia robi w jego filmikach muzyka – niepokojąca, nowoczesna lub podbijająca dramaturgię wystąpienia. Inny typ video wrzucany przez polityka to wycinki z jego wystąpień podczas spotkań z potencjalnymi wyborcami. Tusk mówi do młodych – a żeby to uwiarygodnić, przebija swoje wystąpienie obrazkami z reakcjami młodej publiki. Co ciekawe, wiele spośród komentarzy pod wystąpieniami polityka nie jest przychylnych. Komentują osoby, które najwyraźniej w świecie nie są najmłodszymi spośród wyborców i którzy pamiętają rządy Platformy Obywatelskiej i PSL.

Duże zasięgi TikToka Wandy Nowickiej efektem nietypowej formy przekazu?

Drugie miejsce w przytoczonym rankingu należy do Wandy Nowickiej. Pani polityk Lewicy znacznie częściej niż Donald Tusk wykorzystuje możliwość mówienia do odbiorcy bezpośrednio z ekranu. Niekiedy wrzuca też swoje wystąpienia z sejmowej mównicy. W przeciwieństwie do Donalda Tuska, komentarze pod jej tiktokami są raczej pozytywne. Patrząc po reakcjach pod jej filmikami, wydawać by się mogło, że rzeczywiście trafia ze swoim przekazem do młodych ludzi, co trudno stwierdzić na pewno w przypadku pozostałych polityków z rankingu.

To oczywiście subiektywne odczucie po przeczytaniu komentarzy i zastanowieniu się, kto może siedzieć po drugiej stronie łączy – czy ktoś z młodych faktycznie pamiętałby rządy sprzed 2015 roku? Czy młodzi ludzie mają skłonność do pogłębionej analizy politycznej czy raczej ograniczyliby się do zasłyszanych, chwytliwych haseł? Na pewien trop może naprowadzić nas „xD”, charakterystyczne dla komunikacji wśród młodszych użytkowników internetu, które licznie pojawia się choćby pod wystąpieniem o tej treści:

- Uwaga, uwaga! Za chwilę takie kredki mogą zostać w Polsce zakazane!

- mówi Wanda Nowicka do kamerki telefonu, wymachując paczką kolorowych ołówków.

- A dlaczego? Bo politycy PiS uważają, że kredki promują środowiska LGBT. To nie jest pierwszy raz, jak politycy PiS pokazują, jak bardzo nienawidzą osób LGBT. Poseł Kowalski już teraz zaczyna prowadzić działania, aby takie kredki znikły z polskich szkół i przedszkoli, a na ich miejsce pojawiły się wyłącznie kredki czarne i białe. Czy naprawdę takie kredki zagrażają bezpieczeństwu polskich dzieci?

- kończy swoje wystąpienie pani poseł.

Sukcesu Wandy Nowickiej należy chyba szukać w tym, że do kontentu wrzucanego na Tiktoka podeszła niezwykle sprytnie i z pomysłem. Jeśli jest to medium ludzi młodych, uczęszczających jeszcze do szkoły, trzeba mówić o szkole i być blisko nich. I pani poseł właśnie to robi. Za to spostrzeżenie na pewno polityczce należą się słowa uznania.

Konfederacja próbuje porwać młodych użytkowników TikToka

Kolejne dwa miejsca, czyli trzecie i czwarte, należą do polityków Konfederacji, Konrada Berkowicza i Sławomira Mentzena. Ich styl komunikacji z użytkownikami tego medium społecznościowego stawia na mocną argumentację. Po #hot16challenge Konrad Berkowicz dał się poznać jako człowiek, który przed kamerą czuje się jak ryba w wodzie i ma w sobie coś, co z braku lepszego określenia należałoby określić talentem aktorskim.

Tiktok wydaje się być wręcz stworzony do jego wystąpień. Niestety – w tym serwisie pan poseł po prostu marnuje swój potencjał. Podobnie jak inni, wrzuca tu co lepsze fragmenty swoich wypowiedzi. Czasem stara się też coś tłumaczyć. Trudno jednak pozbyć się wrażenia, że nie do końca rozumie fenomen video w pionie. Dlatego większość jego nagrań bazuje na wycinkach pochodzących z klasycznych nagrań realizowanych w poziomie, co zwyczajnie odstrasza i męczy oko zbyt okrojonym formatem obrazka.

Trzeba mu jednak przyznać, że chyba jako jedyny w tym zestawieniu nie boi się – choć czyni to sporadycznie – zrealizować filmiku, w którym zrzuca maskę poważnego i wygadanego polityka. Video takie, jak te z urlopu zimą nad polskim morzem (na którym rzuca się w kąpielówkach do wody) czy z zakupów w czasie inflacji albo z tankowania samochodu dobrze wpisują się w styl tiktokowych nagrań.

Tymczasem Sławomir Mentzen, nowy szef partii KORWiN, a równocześnie niezwykle popularny doradca podatkowy, znany jest z ciętego języka i felietonistycznego zacięcia. Nie powinno zatem dziwić, że jego konto tiktokowe pęka w szwach od fragmentów wywiadów, konferencji prasowych czy wystąpień w mediach, do których jest zapraszany. Najczęściej jego występy podpisane są czasownikami: „zaorał” czy „zmasakrował”, co podkreśla, co jest najistotniejsze dla administratora profilu: prezentacja polityka jako mistrza ciętej riposty. No i pomysłodawcy słynnej złotej statui, przedstawiającej premiera Mateusza Morawieckiego…

Aby jednak oddać sprawiedliwości, Sławomir Mentzen publikuje niekiedy coś od siebie. Zazwyczaj są to dobre rady dotyczące optymalizacji podatkowej, okraszone nietypowymi przykładami – a jednym z nich jest wrzucenie w koszty uzyskania przychodu w firmie żywego tygrysa, będącego własnością zakładu.

TikTokowe treści w wizji ugrupowania Polska 2050

Ostatnie we wzmiankowanym rankingu jest konto nie tyle jednego polityka, co całego ruchu, a mianowicie Polski 2050. Znowu mamy do czynienia z oficjalnym politycznym kontem, które wrzuca nieco podrasowane fragmenty konferencji prasowych czy ze spotkań z wyborcami. Ponieważ jednak jest to konto zbiorcze, bo prezentujące treści pochodzące nie tylko od lidera ruchu, Szymona Hołowni, ale i od osób związanych z jego ruchem Polska 2050, treść bywa tutaj najbardziej zróżnicowana.

Chyba największym zaskoczeniem było to, że – obok filmików granych na typowo tiktokową modłę, z przełamaniem „czwartej ściany” - politycy Polski 2050 nagrywają niekiedy swoje całkiem przyjazne rozmowy czy wystąpienia z politykami innych partii. I tak na przykład poseł Michał Gramatyka wraz z Tadeuszem Cymańskim z Solidarnej Polski ramię w ramię domagali się w Sejmie… fortepianu.

Ten sam Michał Gramatyka zapytał również posła Janusza Kowalskiego o kwestię kolorowych kredek, które tak poruszyły poseł Wandę Nowicką, a Kowalski spokojnie mu odpowiedział. Zdecydowanie więcej emocji prezentuje lider ruchu, Szymon Hołownia. Dostrzegli to również komentujący, którzy w napięciu wyczekują momentu, w którym były dziennikarz pozwoli sobie publicznie na łzy.

Sporo treści pochodzących z tiktokowego konta Polski 2050 adresowanych jest do uczniów, jednak robione jest to w inny sposób, niż czyni to u siebie Wanda Nowicka. To głównie apele o pomoc nowym uczniom z Ukrainy lub dobre rady pochodzące od nauczycieli, jak przygotować się do egzaminów maturalnych lub ósmoklasisty.

Gdzie jest Prawo i Sprawiedliwość?

W zestawieniu kont aktywnych na Tiktoku brakuje polityków partii rządzącej. Dlaczego?

Okazuje się, że Prawo i Sprawiedliwość posiada swój oficjalny profil w opisywanym serwisie. Z tym, że nie ma tam żadnych treści. Co innego w przypadku Solidarnej Polski – ona również obecna jest w orbicie Tiktoka, ale administrator tego konta działa dość prężnie.

Niestety, nie znajdziemy tam filmików typowych dla tego medium – publikowane video są nadal co bardziej udanymi fragmentami wystąpień na sejmowej mównicy, wycinkami konferencji prasowych i programów telewizyjnych oraz zbiorami niemych cytatów, okraszonych zdjęciem ich autorów - polityków Solidarnej Polski.

Prezydent Andrzej Duda również ma w serwisie swoje konto. Niestety, jak dotychczas opublikował nań jedynie dwa tiktoki.

Czy politycy Prawa i Sprawiedliwości działają na TikToku?

Pytanie jest zadane dosyć przewrotnie, bo sam fakt nieposiadania oficjalnego konta w tym serwisie nie oznacza z automatu, że politycy nie są tam obecni. Tyle, że nie przemawiają we własnym imieniu. Robią to za nich użytkownicy serwisu. A ich niezbyt interesuje wyćwiczony i starannie suflowany przekaz.

Interesuje ich, co autentycznego u polityków potrafi wychwycić kamera. Niektórzy celują wręcz w wycinaniu wszelkich możliwych bon motów – ze streamów wystąpień sejmowych, konferencji prasowych czy programów telewizyjnych. Zdarza się, że potem takie wycinki montowane są w jedną humorystyczną całość.

Ci, którym nie chce się aż tak wnikliwie układać narracji, zadowalają się dodaniem do konkretnego fragmentu nagrania dowcipnego komentarza – tak, jak zrobił to jeden z młodych użytkowników, wykorzystując fragment wystąpienia Mateusza Morawieckiego, w którym poplątał on treść fraszki Jana Kochanowskiego „Na zdrowie” z „Inwokacją” z „Pana Tadeusza”. „POV: ja na maturze ustnej w maju” – tak podpisał tę humorystyczną wpadkę.

Czy kampania wyborcza "wymusi" zmiany w działalnościach partii w mediach społecznościowych?

Być może z okazji kampanii wyborczej sytuacja w przypadku partii rządzącej nieco się zmieni. Zważywszy na żywiołowe zainteresowanie i reakcje internautów na spontanicznie nagranego tiktoka autorstwa Piotra Wawrzyka, który do udziału w swoim filmiku zaprosił prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, internauci z zainteresowaniem przyjęliby treści rządowe o charakterze mniej oficjalnym niż komunikaty partyjne.

Chociaż prezes partii rządzącej w krótkim filmiku pozdrowił jedynie użytkowników serwisu oraz fanów i przeciwników polityki jego partii, temat w internecie „grzał” dość długo. Niestety, ujawnił też poziom polaryzacji pośród internautów. Komentarze pod tym w gruncie rzeczy sympatycznym video nie należą do najbardziej zachęcających. Przywodzą na myśl te same, które pojawiają się pod filmikami Donalda Tuska.

Ocieplanie wizerunku politycznego na TikToku

Kilka spośród tiktokowych filmików zgodził się obejrzeć wraz ze mną dr Sergiusz Trzeciak, ekspert do spraw marketingu politycznego i prezes Polskiego Instytutu Liderów. Na jednym z opisanych video, funkcjonujących na tik toku jako seria „50 twarzy…” widzimy Donalda Tuska. Jego zdjęcie, potraktowane sprytnym filtrem AI, zmienia się raz za razem, ukazując użytkownikom Donalda Tuska w różnych odsłonach: jak wyglądałby jako Kudłaty z kreskówki Scooby-Doo, jak jako Typowy Janusz, jak jako mały Justin Bieber, itp.

Na innym filmiku obserwujemy Andrzeja Dudę podczas wizyty w miejscowości Łobez sprzed kilku lat, który porozumiewa się z kimś niewidocznym w obrazku gestami i wymownymi minami, dając do zrozumienia, że jest zimno.

Kolejny z filmików ponownie przedstawia fotomontaż następujących po sobie zdjęć Andrzeja Dudy i Władimira Putina, które prezentują wyraźnie mimikę przywódców, i wzbogacony jest o niezbyt mądry fikcyjny dialog pomiędzy politykami. Doktorowi Trzeciakowi podrzucam też kilka video, które znalazły się na oficjalnych tiktokowych profilach polityków.

Czy starsi wyborcy nie rozumieją współczesnych mediów społecznościowych?

- Mam wrażenie, że starsi wyborcy nie rozumieją dzisiaj mediów społecznościowych, a przynajmniej niektórych. Tiktok jest właśnie jednym z takich przykładów. Tylko kilku polskich polityków dobrze prowadzi swoje konta w tym serwisie. Wiele spośród tych nagrań, które wraz z panią obejrzałem, wykazuje się treścią niedostosowaną do formy, czym osłabia swój przekaz. Mam wrażenie, że większość polityków nie nadąża za najmłodszym elektoratem

– podsumowuje tiktokowy seans dr Trzeciak.
A co z filmikami o politykach, tworzonymi przez młodych użytkowników tego videoserwisu? Czy są w stanie pomóc w kampanii wyborczej?

- Nie sądzę, by tego rodzaju treści ocieplały wizerunek konkretnego polityka. Raczej go ośmieszają

– uważa dr Trzeciak. Co ciekawe, z opinią eksperta nie zgadzają się komentujący, co szczególnie dobrze widać w komentarzach odnoszących się do Andrzeja Dudy:
- Jaki Duda? Przecież to jest Dudu! - zwraca uwagę SBM, nawiązując do miana, jakim młodzi ludzie określają w internecie prezydenta (określenie to, co ciekawe, zapoczątkował swoją wypowiedzią na początku marca tego roku Aleksandr Łukaszenka, który na video instruował swoich ludzi, jakie stanowisko zajmuje Białoruś wobec Polski i Litwy w obliczu konfliktu na Ukrainie).

- Co jak co, ale się Duda rozpędził ostatnio i mu to na dobre wychodzi pod względem wizerunku

– pisze Mateusz Grzybicki, korzystający z popularnego wśród młodych serwisu. Wtóruje mu użytkownik Mad_Potato: „Sam się sobie dziwię, ale jakiś promyk sympatii się do Dudy u mnie pojawił”. Podobnie wyraża się użytkowniczka MaJu: „Mówcie co chcecie, ale czasem jest fajny”. Takich komentarzy jest pod filmikiem więcej. Może zatem klucz do popularności leżał w dystansie do siebie i w pozwoleniu sobie od czasu do czasu na wyjście z roli poważnego politycznego gracza?

- To zależy od polityka i od tego, w jakim jest wieku. Znam kilku takich, którzy nie boją się tego i pokazują czasem w social mediach bardziej ludzką twarz. Ale co ważne, myśląc o polityku, musimy myśleć też o całym jego dworze. Jeśli dany polityk sam czegoś w sieci nie robi, to nie znaczy, że nie ma czterech asystentów, którzy wykonują tę pracę za niego: pokazują go gdzieś z boku albo nagrywają materiały, które jego rękami nie mogłyby zostać stworzone i przez niego opublikowane. To oni wrzucają do sieci pewne treści, które są już wcześniej ugadane, ale mają udawać takie pochodzące z offu

– nie ma wątpliwości jeden z ekspertów, współpracujący blisko z politykami, który pragnie zachować anonimowość.

Tik tok: medium zupełnie niepoważne?

- Politycy nie boją się agresji, nie boją się obelg ani nawet tego, że ktoś by ich pobił na ulicy, bo pewnie przekuliby to na konkretny przekaz. Znam nawet takich, co by się dali pobić, bo zależy im na wzbudzeniu pożądanej przez nich reakcji społecznej. Natomiast większość polityków boi się ośmieszenia. Naprawdę, nie ma nic gorszego dla polityka, niż po prostu stracić twarz w internecie. O ile gdzieś tam z agresji czy z jakichś utarczek słownych można wyjść, to ośmieszenie to jest dla nich mogiła

– wyjawia mi jeden z ekspertów do spraw kształtowania wizerunku w mediach, współpracujący z politykami partii rządzącej.
Nie powinien zatem dziwić fakt, że wielu z polskich polityków rezygnuje ze swojej obecności w portalu społecznościowym, jakim jest Tiktok.

- Zasięgi, które osiąga się na Tiktoku, wynikają z działania algorytmu tej aplikacji, który wypycha de facto autostart na wejście każdej osobie wchodzącej do aplikacji lub na stronę tego serwisu.

Przykładowo: jeśli wrzucamy prawicowy przekaz polityczny na Tiktoka, to trafia on do próbki dwóch tysięcy ludzi. Algorytm najpierw „próbkuje” materiał na pewnej liczbie odbiorców i buduje sobie profil potencjalnego zainteresowanego użytkownika, a potem szuka dalej osób, które będą reagowały na tę treść.

Przez to wydaje się, że nasz przekaz jest dosyć dobrze propagowany. Niestety, kompletnie nie trafia do jakościowego odbiorcy. Oznacza to tyle, że nawet osoby niezainteresowane, które tylko otarły się o tiktokowe trendy - czy je lubią, czy nie - będą miały możliwość zobaczenia materiału, który te trendy wykorzystuje. Nie ma to natomiast moim zdaniem przełożenia na coś, co nazywamy konwersją. A to jest sól ziemi w internecie. W przypadku polityka konwersją jest głos przy urnie – tłumaczy mechanizm działania Tiktoka Konrad Hajzler, specjalista do spraw reklamy Google i Google Partner.

Z drugiej strony, sam Tiktok nie ma w Polsce najlepszej prasy – uznawany jest za medium dla dzieciaków i dla nastolatków oraz za coś dalekiego od powagi, głupawego i śmiesznego. Poruszanie się w jego orbicie siłą rzeczy uznawane jest przez polityków za niepoważne.

Nie zmienia tego również fakt, iż aplikacją i zasięgami, jakie można dzięki niej osiągnąć żywo zainteresował się biznes.

- Na Tiktoku coraz więcej jest też ludzi starszych, w okolicach 30. roku życia.

Oni próbują tam szukać bardziej wartościowych treści, ale ze względu na algorytm skrojony pod dzieciaki, ten przekaz się już tak fajnie nie rozchodzi – zauważa Patryk „Skju” Sykut, niegdyś youtuber znany z kanału pyta.pl, dziś właściciel agencji interaktywnej Webersi. Dodaje, że z jego obserwacji wynika, iż Tiktok jest też niezwykle nośną platformą, jeśli chodzi o rozpowszechnianie teorii spiskowych lub „wezwań do działania”, które mają aktywizować użytkowników do podjęcia pewnych akcji.

A ta właściwość Tiktoka już może być niezwykle kusząca dla polityków.

- Pracując z politykami zaobserwowałem, że oni wykazują rywalizację pomiędzy sobą na lajki i na to, kto ma większe zasięgi… Oni się tym naprawdę denerwują. Wstają rano i patrzą na swojego konkurenta – nie, nie z listy przeciwnej, tylko z własnej – czy przypadkiem nie ma więcej lajków albo lepszego dotarcia do elektoratu. O ile dotychczas Facebook i Youtube były takimi obszarami, gdzie mogli tłuc się na lajki czy wyświetlenia, to Tiktok otworzył im drogę do prostego uzyskiwania niezwykle szerokich zasięgów. Ta aplikacja wręcz do tego zachęca i bardzo mocno wciąga użytkownika. Ani Youtube, ani Facebook ani Instagram nie są w stanie tego zaoferować

– zauważa ekspert do spraw kreowania wizerunku, współpracujący blisko z politykami, który nie chce ujawniać nazwiska.

Co zatem zrobić, aby swoją działalnością na Tiktoku zdobyć szeroką publikę?
- Recepta na sukces jest taka, żeby swoje konta na Tiktoku dać prowadzić nie staruchom, tylko dzieciakom, które trafiają do tego targetu wiekowego 18 – 30 – 35 – wyjaśnia „Skju”.

7 grzechów głównych w komunikacji na tik toku

Politycy mają z Tiktokiem ciężki orzech do zgryzienia. Teoretycznie jest to medium, w działaniu którego łatwiej będzie się zorientować młodym politykom. W bieżącej kadencji Sejmu najmłodsi politycy to osoby urodzone w latach 1990–1991, czyli na tę chwilę są trzydziestolatkami lub wkrótce się nimi staną.

- Często rozmawiam z 30-latkami, którzy mówią: „My nie rozumiemy Tiktoka. Dla nas to nie jest naturalne medium. Nasze naturalne medium to Facebook, bo kiedy dojrzewaliśmy i wzrastaliśmy, już istniał i był popularny. Uczyliśmy się też Twittera, ale Tiktoka nie rozumiemy”. A Tiktok ma bardzo dobre dotarcie do bardzo dużej grupy wyborców, chociaż z drugiej strony ten serwis wzbrania się przeciwko wykorzystywaniu go w celach politycznych

– zauważa dr Sergiusz Trzeciak.

Spędziwszy w omawianym serwisie nieco czasu, próbując złapać zasady jego działania, udało mi się finalnie sformułować „siedem grzechów głównych”, które skutecznie zniechęcają użytkowników tej aplikacji do zaobserwowania konta i są prostą drogą do zignorowania konkretnego przekazu.

  • Po pierwsze – nuda i przewidywalność. Nikt nie oczekuje od polityków, że zaczną skakać do aktualnie trendującej na Tiktoku piosenki, albo że zmontują filmik, wykorzystując w nim 10 różnych spektakularnych i efekciarskich technik montażowych. To, czego oczekują użytkownicy serwisu, to mówienia do nich po ludzku – a nie „po politykowemu”. Slogany partyjne i ofensywny język lepiej spożytkować na sejmowej mównicy czy podczas konferencji prasowej.

  • Po drugie – niedbanie o swoją społeczność. Ba, nie budowanie jej w ogóle! Dziś sukces w internecie, w mediach społecznościowych, oznacza budowanie relacji. Jest to pewnego rodzaju namiastka wirtualnej znajomości z ludźmi, którzy zainteresowali się naszym przekazem. Ktoś zostawił komentarz? Nie może pozostać bez odpowiedzi. Jego autor nie może poczuć się zignorowany czy potraktowany zdawkowo. Generalnie rzecz ujmując, w social mediach bardzo łatwo naruszyć jest poczucie własnej ważności u swoich fanów. Kto szuka szerokiego poparcia, nigdy nie powinien o tym zapominać. Zignoruj swoich fanów w sieci – oni zignorują cię w realu...

  • Po trzecie – niedostępność albo kopiowanie na Tiktoku tego, co prezentuje się w konwencjonalnych mediach. Nie, nie i jeszcze raz nie! To medium sprzyja naturalności. Jako środek techniczny ma dawać poczucie minimalnej ingerencji pośrednika technicznego w kontakt pomiędzy nadawcą a odbiorcą. Tym samym wrzucanie na Tiktoka fragmentu konferencji prasowej lub swojego wystąpienia na sejmowej mównicy, brak zapewnienia poczucia kontaktu wzrokowego z odbiorcą mija się z celem. Dodawszy do tego nieciekawy, oklepany przekaz partyjny – przepis na klapę gotowy.

  • Po czwarte – ignorowanie trendów. Czym jest trend? Najogólniej rzecz ujmując, jest czymś, co aktualnie jest szeroko rozpoznawane i popularne, a potem szeroko kopiowane, naśladowane czy przerabiane.

  • - Teraz powstają trendy w internecie: na jakiś konkretny mem, na jakieś konkretne działanie. Kiedyś to powstawało oddolnie – następowało jakieś poruszające wydarzenie, ktoś powiedział coś głupiego a chwytliwego – i ludzie to podłapywali. Teraz takie treści przemycać będą cwane agencje marketingowe i PR. I to zadziała – zadziałało w 2019 roku, tym bardziej zadziała w 2023 roku

    – zdradza Patryk Sykut, nawiązując do ostatnich wyborów parlamentarnych.

  • Po piąte – brak dystansu do samego siebie. Jeśli ktoś nie umie wyjść z roli poważnego polityka i zejść ze swoich „partyjnych wyżyn” bliżej własnych wyborców, prosi się o społecznościówkowe nieszczęście. Wystarczy przypomnieć sobie lata szkolne. Kto był najbardziej popularną osobą w szkole? No chyba nie kujon w garniturku i pod krawatem z aktówką w ręku ani zahukana, sztywna i zmanierowana szara myszka? Podobnie jak w prawdziwym życiu, tak i na Tiktoku najlepiej sprzedaje się nieudawana pewność siebie. A składową tej jest dystans do własnej osoby.

  • Po szóste – brak zainteresowania swoją grupą docelową i odbiorcami, do których mówimy. Media społecznościowe, jak sama nazwa wskazuje, służą budowaniu społeczności. Dlatego przekaz oparty wyłącznie o: „Ja, mi, moje, dla mnie” po prostu się nie sprzeda. Sztuka zrobienia szumu wokół siebie polega na tym, by umieścić się w centrum tego, co interesuje i dotyczy wszystkich – tak, by poczuli się zachęceni do tego, by zacząć mówić w tym samym kontekście o sobie, i by zaczęli odczuwać pewną wspólnotę z nadawcą pierwotnego komunikatu.

  • Po siódme – nieautentyczność i nieregularność. Nieautentyczność jest przez odbiorców natychmiastowo wyłapywana. Nie chodzi o to, żeby być przeciętnym. Chodzi o to, żeby być sobą – mówić o swoich prawdziwych uczuciach, przekonaniach czy działaniach i nie robić tego z czystego wyrachowania, obliczonego na popularność i poklask. Owszem, takie „zamydlenie oczu” swoim odbiorcom może się udać – ale tylko raz. Wystarczy jeden błąd, podważający autentyczność dotychczasowych słów i działań, by wiarygodność w social mediach runęła jak domek z kart. Jeśli natomiast chodzi o regularność pojawiania się ze swoim przekazem w sieci, w ujęciu Tiktoka potrafi zyskać ona nowy wymiar – jest namiastką spotkania, na które członkowie społeczności czekają, i do której dość szybko się przyzwyczajają. Niepojawienie się w oczekiwanym terminie wiąże się ze sprawieniem swojej społeczności pewnego zawodu, a tym samym z generowaniem średnio przyjemnych odczuć wobec swojej postaci.

- Niewiele bym tu dodał – stwierdził po przeczytaniu powyższych „przykazań” Patryk Sykut.
- Jest jeszcze jedno, o czym powinni pamiętać politycy próbujący swoich sił na Tiktoku. Jednym z grzechów głównych jest niska jakość obrazu, dźwięku czy montażu w produkowanych przez siebie filmikach tiktokowych. To potrafi okropnie wybić z procesu oglądania! - dodaje.

Czy TikTok wpłynie na kolejne wybory?

W wyborach parlamentarnych w 2023 roku po raz pierwszy będą mogły zagłosować osoby z roczników 2002-2005. Ich liczba to około 600 tysięcy osób. Dla wielu spośród nich Tiktok jest naturalnym medium, w którym poruszają się i komunikują. Czy mając ten fakt na uwadze, politykom uda się skutecznie wykorzystać tę społecznościówkę w przechyleniu szali wyborczego zwycięstwa na swoją stronę? Chyba wszyscy czekają na tę odpowiedź. Wygląda jednak na to, że w sztabach partyjnych ciągle trwa jednak proces szacowania potencjalnych zysków i strat płynących z wykorzystania tego relatywnie nowego serwisu.

lena

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Stanisław Żaryn o ruchach prorosyjskich

Materiał oryginalny: Politycy chcą złowić najmłodszy elektorat za pomocą TikToka. Sprawdziliśmy, jak im idzie - WIDEO - Portal i.pl

Wróć na gloswielkopolski.pl Głos Wielkopolski
Dodaj ogłoszenie