Porwał dziecko i przepadł

Katarzyna KamińskaZaktualizowano 
Zostanę znów z jednym dzieckiem – mówiła roztrzęsiona Agnieszka Madecka
Zostanę znów z jednym dzieckiem – mówiła roztrzęsiona Agnieszka Madecka Katarzyna Kamińska
Kiedy 10 dni temu Agnieszka Madecka zawoziła syna na spotkanie z ojcem, nie przypuszczała, że właśnie rozpoczyna się największy od lat koszmar w jej życiu. Ojciec, jak co tydzień, odebrał 9-letniego Alberta w jednym z poznańskich hoteli.

- Uprzedziłam go, że dziecko właśnie skończyło leczenie - opowiada ze łzami w oczach kobieta. - Wiedziałam, że zamierzał grać w piłkę. Ja zaś wolałam, żeby syn nie biegał.

Osiem godzin później na umówionym miejscu nie zastała ani mężczyzny, ani syna.
- Wysłał mi SMS-a, że zaniedbałam dziecko, że syn jest chory, że będzie go leczył i nie zamierza go oddawać - opowiada roztrzęsiona kobieta.
Zdenerwowanie Agnieszki Madeckiej potęgował jeszcze strach, że coś może stać się z jej drugim dzieckiem. Nienarodzonym. Termin porodu przypadał za dwa tygodnie.

- Natychmiast zgłosiliśmy się na policję, ale tam potraktowano nas niepoważnie - opowiada. - Poprosiłam, żeby sprawdzili w Toruniu, gdzie mieszka ojciec mojego syna, czy dziecko jest na miejscu. Nikt tego nie zrobił. Usłyszeliśmy, że cokolwiek można zrobić dopiero w poniedziałek. To był najgorszy weekend w moim życiu.
W tym czasie Madecka kilkakrotnie usiłowała skontaktować się z byłym partnerem. Za każdym razem słyszała, że on lepiej zajmie się ich synem. Powtórzył to również nam.

- Moja reakcja była zasadna - powiedział w rozmowie telefonicznej. - Mój syn jest ze mną, bo moja była konkubina rodzi na dniach i nie wyobrażam sobie, żeby jakiś obcy facet się nim zajmował. Zresztą syn nie chce mieszkać w slumsach, a ja zapewniam mu luksusowe warunki życia.

Madecka i jej przyszły mąż mieszkają w barakach przy ulicy Opolskiej w Poznaniu - trzypokojowe mieszkanie jest jednak wyremontowane, zadbane i trudno je określić mianem slumsów.

- Zresztą syn chce być ze mną - dodaje ojciec chłopca. - Nie zrobiłem nic wbrew prawu.
Co innego jednak wynika z działań sądu i prokuratury. Madecka w poniedziałek zjawiła się w sądzie rodzinnym w Poznaniu.
- To, czego nie chcieli przyznać policjanci, czyli, że doszło do porwania, sędzia Beata Bukowska stwierdziła na wstępie - opowiada. - W ciągu kilku godzin zrobiła dla mnie tyle, ile drogą urzędową załatwiałabym może trzy miesiące.

Jeszcze w poniedziałek powędrowały z Poznania do Torunia dokumenty nakazujące odebranie dziecka ojcu oraz zakaz opuszczania przez dziecko kraju wraz z wnioskiem o zablokowanie paszportu.

- Sąd zrobił absolutnie wszystko, co w tej sytuacji mógł zrobić - mówi Jarema Sawiński, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Poznaniu.
Agnieszka Madecka następnego dnia złożyła w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

- Wydany został nakaz zatrzymania - mówi Magdalena Mazur-Prus, rzecznik poznańskiej Prokuratury Okręgowej. - Okazał się jednak nieskuteczny.
Policja w Toruniu twierdzi, że ani ojca, ani dziecka nie ma w miejscu zamieszkania.

- Mężczyzna jest poszukiwany listami gończymi na terenie całego kraju - informuje Artur Rzepka, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Toruniu.
We wtorek poszukiwania zostały rozszerzone na całą Unię - za ojcem Alberta został wydany Europejski Nakaz Aresztowania. Jeśli gdziekolwiek w Europie ojciec 9-latka zostanie wylegitymowany, w systemie pojawi się informacja, że jest poszukiwany i za co. Za porwanie dziecka grozi mu zaś do trzech lat pozbawienia wolności. Straci również te prawa, które do syna do tej pory posiadał.

- Zaczęłam kojarzyć fakty, na które wcześniej nie zwracałam uwagi - opowiada kobieta. - Wychowawczyni mówiła, że Albert chwalił się wyjazdem za granicę, prosił dziadków o pokazanie na mapie Dominikany, a mnie poprosił o pokazanie mu paszportu, żeby móc pooglądać pieczątki. Paszport zniknął razem z nim. Teraz wiem, że były partner zaplanował wszystko wcześniej.

Nieoficjalnie wiadomo, że mężczyzny nie ma w Toruniu.
- Sprawdzono wszystkie miejsca, w których mógł przebywać, przesłuchano osoby mogące coś na jego temat wiedzieć - mówi Magdalena Mazur-Prus. - Przypuszczamy, że udało mu się wyjechać z kraju, zanim wydane zostały wszystkie postanowienia i listy gończe.

- Ja czuję, że już go nie zobaczę - krzyczy rozpaczliwie szlochając matka chłopca. - I znów będę miała tylko jedno dziecko...
W środę 7 października, cztery dni po porwaniu, Agnieszka Madecka urodziła zdrowego synka.

polecane: Komentarze ze sztabów wyborczych po ogłoszeniu wyników sondażowych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

M
Monika K.

Aga jesteśmy z Wami w tej trudnej chwili!Wierzę że wszystko będzie dobrze i Abi się odnajdzie!Jak będziesz potrzebować pomocy to daj znać!

k
kkaminska

Proszę o kontakt
k.kaminska@glos.com

K
Krzysztof Wiewióra

no tak, kolejny artykuł gloryfikujący matki. Bo oczywiście lepiej żeby dzieckiem zajmował się obcy człowiek - konkubent matki podczas gdy ona będzie w szpitalu niż własny ojciec???
Czemu w tym kraju jest tak rażąca dyskryminacja? Mamuśka poleciała do prokuratury i już listy gończe, nagonka na ojca itp.
Kiedy moja ex 3 lata temu porwała dziecko (dopiero po miesiącu ustaliłem sam gdzie się znajduje), to nikt nie chciał mi pomóc - ani policja, ani sąd ani prokuratura. Mimo że matka złamała prawo (dokładnie art 97 KRiO, mówiący o tym iż o istotnych sprawach w życiu dziecka rodzice decydują wspólnie), wszystkie instytucje które maja stać na straży prawa całkowicie to olały.
Okazało się że ek wyprowadziła się po to aby zamieszkać z blisko 25 lat starszym od niej agresywnym, leczonym psychiatrycznie alkoholikiem, karanym w przeszłości za znęcanie się, który już 3 razy się rozwiódł (zawsze z jego winy). I co - i nic! Bo matce wolno

Dopiero potem jak do tv trafi materiał że pijany konkubent wrzucił dziecko do rzeki albo zabił na śmierć to jest wielki larum!
Ale nikt się nie zastanawia jak to dziecko się tam znalazło!

Oczywiście blokowanie kontaktu dziecka z drugim rodzicem jest wysoce naganne. Ale nie mniej naganne jest powierzanie dziecka pod opiekę konkubenta kiedy mogło by one pozostać pod opieką własnego ojca.

Oczywiście pewnie teraz po ustaleniu miejsca pobytu dziecka zjawi się brygada AT, prokurator, kurator, policja itp by siłą i przemocą wyrwać dziecko z objęć własnego ojca i dostarczyć je "matce" i konkubentowi...

zgroza

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3