Porwania: Sprawcy robią wszystko, by umęczyć rodzinę

Agnieszka Smogulecka
Każda z tych spraw oznacza ciężką pracę policjantów, którzy wykorzystują wszystkie siły, możliwości, także nowinki technologiczne
Każda z tych spraw oznacza ciężką pracę policjantów, którzy wykorzystują wszystkie siły, możliwości, także nowinki technologiczne Fot. Archiwum
Rozmowa z Rafałem Pawłowskim, zastępczą naczelnika Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu


Odbiliście uprowadzonego i więzionego przez 10 dni chłopaka. Jakie to uczucie?

Rafał Pawłowski: - Przyjemne. Nie do opisania.

Przez cały czas wierzyliście, że żyje?

Rafał Pawłowski: - Przypuszczaliśmy. Ale pewność uzyskaliśmy dopiero, gdy go zobaczyliśmy.

"Wystawił" go kolega. Tak działają porywacze?

Rafał Pawłowski: - Interesują ich przede wszystkim osoby zamożne, które mogłyby zapłacić okup. Starają się w przeróżny sposób zdobyć informacje o ofierze. Wykorzystują przyjaźnie, kontakty biznesowe, także szkolne. Do uprowadzenia przygotowują się drobiazgowo. Badają nawyki, stałe elementy po-rządku dnia, tygodnia, miesiąca, bo obserwacja może trwać długo. Znajdują najdogodniejsze dla siebie miejsce, czas.

Porywają ludzi z ulicy?

Rafał Pawłowski: - Najczęściej. Z uprowadzeń, z którymi mieliśmy do czynienia w ostatnich latach w Wielkopolsce, tylko Michał Zapytowski w 1999 roku został porwany z domu. Do pozostałych przestępstw dochodziło na ulicy, sprawcy wykorzystywali dogodny moment i wciągali ofiarę do auta albo zatrzymywali ją pod różnymi pretekstami, zwabiali do auta i wywozili.

Kiedy następuje pierwsze żądanie okupu?

Rafał Pawłowski: - Szybko. Krótko po porwaniu.

W Poznaniu ludzie są uprowadzani średnio co dwa lata…

Rafał Pawłowski: - W 2009 roku uprowadzono kierowniczkę firmy budowlanej. W 2007 roku został porwany właściciel firmy z branży budowlanej. Prowadziliśmy też sprawę matki i córki podstępnie zwabionych pod pozorem znalezienia pracy do Poznania. Młodsza z kobiet była przetrzymywana przez osoby, które chciały, by została prostytutką.

To oznacza, że takich przestępstw jest niewiele. Czy można więc mówić o tym, że mamy w wielkopolskiej policji specjalistów do spraw uprowadzeń?

Rafał Pawłowski: - Tak. Mamy wiedzę, umiejętności. Każda z tych spraw oznacza ciężką pracę policjantów, którzy wykorzystują wszystkie siły, możliwości, także nowinki technologiczne. Każda sprawa uczy nas czegoś nowego, także uodparnia, ale nikt w Polsce nie zna recepty na łatwe i szybkie rozwiązanie sprawy uprowadzenia.

W Centralnym Biurze Śledczym powołano grupę policjantów, którzy w razie uprowadzeń mają wspierać kolegów z komend wojewódzkich. Pomagali?

Rafał Pawłowski: - Byli w Poznaniu.

Co dla policji jest w sprawie uprowadzeń najważniejsze? Najtrudniejsze?

Rafał Pawłowski: - Najważniejsze jest życie i zdrowie uprowadzonej osoby. Reszta, jak zebranie dowodów winy, w takich sytuacjach jest na drugim planie. Najtrudniejsze? Też uwolnienie porwanej osoby.

A kontakt z zrozpaczonymi, przerażonymi bliskimi?

Rafał Pawłowski: - To ciężkie przeżycie. Ale nie okłamujemy rodziny, nie łudzimy jej nadzieją. Przedstawiamy jak wygląda sytuacja, czego można się spodziewać, co możemy i chcemy zrobić. Mamy świadomość, że sprawcy robią wszystko, by umęczyć rodzinę i w ten sposób zmusić, by zapłaciła okup. To oni dyktują warunki. Rodziny przeżywają więc chwile zwątpienia.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

i
i.

Zgadzam się z Małpa w czerwonym. Tylko wysokie kary za to ohydne przestępstwo z niskich pobudek. . Niepewność co do losu członka rodziny, dziecka jest gorsza niż śmierć, niewyobrażane cierpienie.

m
małpa w czerwonym

żeby umęczyć sprawców takich przestępstw ? wymierzać im maksymalne kary - ale czy nasze sądy są wrażliwe na przeżycia osób, najbliższych porwanym ? osobiście w to wątpię, bo nie słyszałem o wyroku, który potraktował by sprawców takich przestępstw z należna im atencją. A potem puścić wśród skazanych informację, że siedzą za " trefne" przestępstwo. Gwarantuję, że po opuszczeniu zakładu karnego nie tylko nie wejdą ponownie na drogę przestępstwa, ale nawet o takim czymś nie pomyślą. I sprawa raz na zawsze zostanie załatwiona.

Dodaj ogłoszenie