Postrzelenie mężczyzny w Antoninku w Poznaniu. Policja ma nagranie. Rodzina szuka świadków zdarzenia

Emilia Bromber
Emilia Bromber
zdjęcie ilustracyjne
zdjęcie ilustracyjne Fot. Grzegorz Olkowski
W czwartek, 3 czerwca ulicami poznańskiego Antoninka chodził zakrwawiony mężczyzna. Mieszkańcy wezwali policję. Podczas interwencji mężczyzna został postrzelony w brzuch i w nogę. Jego stan był ciężki, o czym nie poinformowano jego bliskich. Rodzina szuka świadków zdarzenia. W piątek pojawiła się informacja, że w organizmie mężczyzny wykryto obecność narkotyków.

Poznań Antoninek: policja postrzeliła mężczyznę

Do zdarzenia doszło w Boże Ciało na ulicach poznańskiego Antoninka. Policja została wezwana do zakrwawionego mężczyzny, który chodził ulicami i, jak opisywali mieszkańcy, dziwnie się zachowywał i majaczył.

Co zrobić kiedy zaginęło dziecko?

Jak się okazuje, mężczyzna wcześniej zbierał grzyby w pobliskim lesie z mamą i w pewnym momencie oddalił się od niej. Kobieta czekała na syna, jednak, gdy ten długo nie pojawiał się, ta przed godz. 11 zadzwoniła na policję. Mężczyzna miał zaburzenia psychiczne, dlatego kobieta była zaniepokojona.

Z opisu świadków wynika, że ulicami Antoninka chodził zakrwawiony mężczyzna i dziwnie się zachowywał. Jedna ze świadków zdarzenia opisywała, że był on bardzo zakrwawiony, zmierzał w stronę Antoninka od ul. Warszawskiej, wydając dziwne okrzyki.

Jak tłumaczy siostra poszkodowanego jej brat wcześniej okaleczył się nożykiem.

- To był mały nożyk, taki jak do zbierania grzybów, czy obierania warzyw. Zgłosił się do mnie świadek, ktoś próbował mu pomóc. Miał tętnice na wierzchu, ale wtedy nie widziano przy nim żadnego noża. Nie był agresywny, po prostu dziwnie mówił, o Bogu – tłumaczy siostra poszkodowanego

Osoby te nie widziały interwencji policji, a ta otrzymała wezwanie także od zaniepokojonych mieszkańców Antoninka. Patrol natknął się na mężczyznę na ul. Gorzysława. Tam padły strzały i mężczyzna został postrzelony w nogę i brzuch. Policja na razie nie podaje informacji, ile to było strzałów i czy oddał je jeden policjant, czy więcej. Jak poinformował nas Andrzej Borowiak, rzecznik prasowy wielkopolskiej policji, powodem użycia broni było to, że mężczyzna nie wykonywał poleceń policjantów i rzucił się na nich.

- On by nigdy nikogo nie skrzywdził. Sam potrzebował pomocy – żali się siostra poszkodowanego

Policjanci nie mieli przy sobie paralizatorów, a ten został użyty dopiero przez policjantów, którzy przyjechali na miejsce zdarzenia jako wsparcie, ponieważ mimo postrzelenia mężczyzny nie udało się obezwładnić.

- Ustawa o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej przewiduje dziewięć przypadków użycia broni palnej przez policję – mówił mł. insp. Andrzej Borowiak.

Nie wiadomo, czy któryś z tych przypadków zaistniał, a jeśli tak, to który. Jedna z kamer zarejestrowała przebieg zdarzenia. Zabezpieczono nagranie wideo. Przesłuchiwani są świadkowie, a sprawę bada prokuratura.

O tym wydarzeniu pisało także pogotowie ratunkowe.

- Zespół pogotowia, który dotarł na miejsce udzielał pomocy pacjentowi z licznymi ranami postrzałowymi ciała. Heroiczna walka o życie mężczyzny zakończyła się sukcesem i ustabilizowanego pacjenta w ciężkim stanie przetransportowano do szpitala – informowało pogotowie na swojej stronie na facebooku

Rodziny nie poinformowano

Siostra mężczyzny nie może zrozumieć, dlaczego rodzina nie została poinformowana o ciężkim stanie zdrowia brata. O godz. 12 był on już w karetce, a o godz. 13 matka udostępniła policji zdjęcie poszukiwanego syna. Jednak do godz. 19:30 rodzina nie wiedziała, co się stało, a przez wiele godzin patrol policji stał przed domem mamy poszkodowanego mężczyzny.

- Policja nie wiedziała kim jest mężczyzna, ponieważ nie miał on żadnych dokumentów. Bardzo długo nie mogliśmy ustalić, kim on jest - mówił rzecznik wielkopolskiej policji

Jak tłumaczy rzecznik policjanci, którzy byli na miejscu nie mieli informacji, że mężczyzna jest poszukiwany. Nie zgadza się z tym siostra mężczyzny.

- Policjanci mogli się bardzo łatwo domyślić, że to jest ta osoba. Dopiero o 19:30 policjantka powiedziała mamie, że wszystko w porządku i że jej syn się trochę okaleczył. Nie podano nam żadnej informacji o strzelaninie, o ciężkim stanie, jedynie to, że syn się trochę okaleczył – tłumaczy siostra poszkodowanego

Rodzina chce zrobić zdjęcia obrażeń mężczyzny, ale nie są do niego dopuszczeni. Bliscy nawet nie mogą zobaczyć poszkodowanego, który przebywa w ciężkim stanie w szpitalu pod respiratorem. Tłumaczone jest to obostrzeniami ustawy coviodowej.

W piątek pojawiła się informacja, że ze wstępnych badań toksykologicznych wynika, że w organizmie mężczyzny została wykryta obecność narkotyków, a krew została zabezpieczona do badań w zakładzie medycyny sądowej.

- O tym też nie zostaliśmy poinformowani, służby nie mówią nam o niczym. Z mediów dowiadujemy się, że brat był postrzelony i że w organizmie wykryto narkotyki - mówi siostra poszkodowanego.

Rodzina szuka świadków zdarzenia oraz pomocy prawnej.

Podczas rozmowy ze szpitalem, w którym przebywa mężczyzna udało nam się dowiedzieć, że odwiedziny są niemożliwe w związku z pandemią koronawirusa i tylko w wyjątkowych sytuacjach ordynator może wydać na nie zgodę. Po wielu próbach rodzinie udało się uzyskać zgodę na jednorazowe odwiedziny.

Niebezpieczne dzielnice Poznania

Które osiedla i miejsca w Poznaniu są najbardziej niebezpiec...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie